Wino, prawdziwy skarb Mołdawii. Winnice i wina mołdawskie.

On 24 lipca 2017 by zlotaproporcja.pl

Jeśli jeszcze wina mołdawskie nie są Tobie znane, to szybko nadrabiaj zaległości, bowiem wino to prawdziwy skarb Mołdawii. Przed wyjazdem znaliśmy oczywiście wina mołdawskie, ale dopiero degustacja przeróżnych winnych dobroci bezpośrednio na winnicach w Mołdawii pozwoliła nam odkryć drzemiący w nich potencjał. Winnic odwodziliśmy kilka, win próbowaliśmy co najmniej kilkadziesiąt. Poznaliśmy zarówno te słynne, jak i te mniej znane. Nie odmówiliśmy również lampki, a raczej szklanki, domowego wina sprzedawanego na ulicy. Oczywiście zostało nam jeszcze wiele do odkrycia, dzielimy się naszymi doświadczeniami z pierwszego wyjazdu do Mołdawii, bowiem jesteśmy pewni, że nie będzie on ostatni właśnie za sprawą wina. Oto nasze ulubione wina mołdawskie i winnice, które według nas warto odwiedzić.

Jak Mołdawia postawiła na wino, czyli enoturystyka w Mołdawii

Zanim przejdziemy do sedna, spójrzmy na wina mołdawskie w trochę innym kontekście. Ostatnimi czasy świat obiegła informacja, iż port lotniczy stolicy kraju Kiszyniowie ma nosić nazwę „Wines of Moldova”, czyli wina mołdawskie. Jakie to proste i trafne! Nie jest to jedyna nietypowa decyzja. W marcu tego roku mołdawski parlament uznał, że do napojów alkoholowych będą zaliczane jedynie wina ponad piętnastoprocentowe, a wina o niższej zawartości alkoholu są jedynie produktem spożywczym. Zaskoczeni? Dla nas to kolejne genialne marketingowe posunięcie. Nagle cały świat usłyszał o mołdawskich winach, ponieważ informacja o tym, że w Mołdawii wina nie są już alkoholem, była bardzo chętnie powtarzana i publikowana jako ciekawostka, także w polskiej trasie i internecie.

Była to świetna reklama dla mołdawskiej enoturystyki, bowiem wiele osób po raz pierwszy pomyślało o Mołdawii w kontekście wina. Decyzja ta ma także praktyczne konsekwencje i otwiera przed mołdawskimi producentami wina nowe możliwości – po pierwsze otwartej reklamy bez ograniczeń towarzyszącym napojom alkoholowym, po drugie możliwość sprzedaży wina także w nocy, do tej pory nie było to dozwolone w Mołdawii.

Wino w Mołdawii to coś więcej niż napój alkoholowy, to część jej kultury i historii. Nie jest najpopularniejszym trunkiem, przegrywa bowiem z piwem i napojami wysokoprocentowymi, ale przecież wino było uprawiane na terenie historycznej Besarabii od zarania dziejów. Podobno odcisk liści winogron znaleziony na skale pochodzi z 3 wieku przed Chrystusem. Czy już wtedy produkowano tutaj wino? Tego się nie dowiemy, ale pewne jest, że w czasach sowieckich Mołdawia była największym producentem wina w byłym Związku Radzieckim. Produkowała nie tylko dużo, ale też dobrze, wina mołdawskie oraz koniaki słynęły z wysokiej jakości i wspaniałego, bogatego smaku.

Właśnie do tych tradycji zdaje się nawiązywać obecna mołdawska administracja. Trzymamy mocno kciuki, ponieważ wina mołdawskie są nie tylko wyśmienite, ale także niezbyt drogie. Butelkę naprawdę dobrego wina można kupić już za kilkanaście złotych. Czyż może być lepszy kierunek do winnych podróży? Jest nie tylko świetnie jakościowo, tanio, ale także autentycznie, o czym pisaliśmy już w poście Mołdawia turystycznie – kilka myśli o miejscach, cenach i detoksie od pędzącej cywilizacji.

Et Cetera – kuchnia, dom i wino

Odległość od Kiszyniowa: 119 km na południowy-wschód

Zacznijmy od winnicy, na której chętnie zostalibyśmy na dłużej nie tylko ze względu na wyśmienite wino, ale także dla kuchni oraz błogiej, sielankowej atmosfery. To jedno z tych miejsc, do którego wchodzisz i czujesz serce oraz otaczającą Ciebie z każdej strony pozytywną energię, a pasja jest ważniejsza niż biznes. W winnicy Et Cetera serce czuje się wszędzie – w winie, kuchni i domu, bo miejsce to jest właśnie domem, do którego właściciele po prostu zapraszają gości.

Weszliśmy do środka i od razu zaczęliśmy lepić tradycyjne, mołdawskie placinty z bryndzą i ziemniakami. Jest dziesiąta pięć, na dworze duchota i gorąc, wiedzieliśmy, że ten dzień już będzie dobry, zaczynając od świetnego Et Cetera Spumante, w panujący upał ochłodziło nas idealnie i zaostrzyło apetyt na więcej. Cabernet Savignon, Chardonney, Traminer, Merlot, Cabernet Frank, winorośle uprawia się tu na 23 hektarach. Wina produkowane są w dwóch seriach – Et Cetera Premium oraz Aeroplane, ta druga z charakterystycznym samolotem na etykiecie. Samolot oczywiście nie jest przypadkowy. Na winnicy jest też małe lotnisko, lot samolotem po okolicy jest dodatkową atrakcją. Ale wróćmy do wina.

Wszystko zaczęło się w 2012 roku, kiedy właściciele zainwestowali zarobione zagranicą pieniądze w małą, ale nowoczesną winnicę. Dziś rocznie produkują 100 000 butelek wina. I tak bardzo przyjemnego Rose 2016 było przykładowo 7253 butelki. Niestety kupiliśmy tylko jedną butelkę, podobnie jak świetnego Aeroplane Cabernet Savignon oraz Aeroplane Cuvee Rouge 2015. Przepisy celne są nieubłagane.

Z Et Cetera ciężką było nam się pożegnać. Przekonało nas nie tylko wino, ale także sielska atmosfera i świetna kuchnia, na obiad zjedliśmy nie tylko placinty, ale także znakomitego królika w winie. Najchętniej spędzilibyśmy tutaj cały weekend (jest 6 pokojów do wynajęcia, koszt to 60 euro za dobę), delektując się lokalnymi smakami, zwiedzając na rowerze okolice, aby wieczorem usiąść do zachodu słońca, popijając wino. Całkiem niedaleko jest przecież kolejna winnica, którą odwiedziliśmy, do Purcari moglibyśmy wybrać się stąd rowerem.

Purcari – najstarsze i najbardziej nagradzane wina mołdawskie

Odległość od Kiszyniowa: 111 km na południowy-wschód

Purcari to najstarszy oraz jeden z najbardziej cenionych i prestiżowych producentów wina w Mołdawii, doceniany także na arenie międzynarodowej – w ubiegłym roku był najbardziej nagradzaną winnicą w Europie Środkowo-Wschodniej. Wina produkuje się tu od 1827 roku, czyli od 190 lat, od 1991 roku Purcari jest oficjalnym dostawcą wina na brytyjski dwór królewski. 260 hektarów winnic i 1,5- 2 miliony butelek rocznie, te wszystkie liczby mówią same za siebie. Choć to potężna produkcja i na próżno szukać tutaj sielskiej atmosfery Et Cetery, ale niech Was to nie myli, winnica Purcari to obowiązkowy punkt na winnej mapie Mołdawii!

Winnica położona jest w niepowtarzalnym mikroklimacie, niezwykle korzystnym dla uprawy winogron. Stykają się tu dwa klimaty – kontynentalny i  śródziemnomorski. Niewiele ponad 30 kilometrów dzieli te tereny od Morza Czarnego, a jeszcze mniej od Dniestru. Od wschodu winnicę otaczają lasy. W zimie temperatura spada do -20 stopniu, dzięki czemu giną wszystkie bakterie, jeżeli oczywiście w ogóle się pojawią. Wina cały czas wytwarza się tu klasycznymi metodami, od 2006 roku tylko z lokalnych winogron. Winogrona są ręcznie zbierane, a starzenie odbywa się tu wyłącznie w drewnianych beczkach. I tu ciekawostka, piwnica, w której leżakuje wino ma kształt krzyża, została zbudowana przez mnichów, legenda mówi, że kiedy urzędnik przychodził po podatki i widział krzyż, to nie zbierał pieniędzy.

Podczas degustacji próbowaliśmy 9 win. Najbardziej znanym winem jest Negru de Purcari i to właśnie ono z czerwonych smakowało nam najbardziej. Pełne, o krwistoczerwonej gęstej barwie, bogate w smaku. Czerwonych win zresztą produkuje się tu o zdecydowanie więcej niż białych i różowych – stanowią około 70% produkcji. Oczywiście i one są znakomite. Najbardziej przypadło nam Pinot Grigio de Purcari, Vinohora Rose oraz Ice Wine, jeżeli oczywiście lubi się słodkie wina, dla mnie było znakomite, dla Łukasza jednak zbyt słodkie i lepkie, ale warto spróbować.  Wszystko zależy od gustu, a czasem także od okoliczności. Rara Neagra na miejscu nie podbiła naszych podniebień, ale w domu daliśmy jej jeszcze jedną szansę, w takich okolicznościach okazała się niezwykle pełna smaku i żałowaliśmy, że mamy tylko jedną butelkę!

Na koniec kilka słów o cenach, otóż ceny wcale nie są królewskie, zwłaszcza na winnicy. Negru de Purcari 2013 kosztuje 255 lejów (~51 zł), Vinohora Rose 2016 – 150 lejów (~30 zł), a Ice Wine 310 lejów (~62 zł). W polskich sklepach internetowych ceny za butelkę zaczynają się 40 zł.

Chateau Vartely – wino ze skały

Odległość od Kiszyniowa: 50 km na północ

Chateau Vartely, choć wydaje się mniejszą winnicą niż Purcari, to produkuje więcej wina, bo aż 3 miliony  butelek rocznie. Słowo vartely po mołdawsku oznacza skałę. Jak się można domyślić nawiązuje ona do podłoża, jest to ta sama skała, w której wykuto słynny monastyr Orheiul Vechi położony niewiele ponad 20 kilometrów od winnicy. Ponoć pokrzyżowała ona plany właścicieli winnicy, którzy mieli ambicje wydrążenia podziemnych tuneli na kształt tych w Cricovej i Milesti Mici, skała okazała się zbyt twarda. Na szczęście nie ma ona wpływu na jakość produkowanego wina. Ze wszystkich winnic, które odwiedziliśmy, to właśnie Chateau Vartely było najrówniejsze, smakowało nam każde wino, efekt spotęgowała piękna i bogato zdobiona sala degustacyjna, degustacja w tak klimatycznym miejscu to podwójna przyjemność!

Chardonnay, Pinot Noir, Cabernet Sauvignon, Fetească Neagră, Merlot, Rara Neagra, Białe, czerwone czy też różowe, każde było naprawdę dobre, a niektóre wręcz znakomite. Serią premium są wina Taraboste i to właśnie one smakowały nam najbardziej. Cabernet Sauvignon Taraboste 2011 przyjechał z nami do domu i czeka na właściwą okazję. W tej serii jest także Chardonnay Taraboste oraz Pinot Noir Taraboste, ceny zaczynają się od 200 lejów (~40 zł). Niższa seria, ale także dobra, to Individo, nam smakowało Individo Rara Neagra Malbec Syrah (99 lejów, ~20 zł), Individo Merlot Cabernet Sauvignon (99 lejów, ~20 zł) oraz Individo Feteasca Neagra (99 lejów, ~20 zł). Lokalne szczepy stanowią póki co kilkanaście % produkcji, ale procent ten cały czas rośnie. Zdecydowana większość wina produkowanego w Chateau Vartely idzie na eksport i, co ciekawe, Polska jest jednym z ważniejszych rynków zbytu.

Do Chateau Vartely można wybrać się nie tylko na degustacje i winne zakupy. Na terenie winnicy są 3 domki każdy w innym mołdawskim stylu – pierwszy nawiązuje do architektury północy kraju, drugi centrum, trzeci południa. W każdym znajdują się 4 apartamenty dla gości, idealne miejsce na wesele wielbicieli tego trunku, cena noclegu wynosi 80 euro za dobę. Apartament możesz zarezerwować pod tym linkiem.

Cricova – najsłynniejsze winne podziemia

Odległość od Kiszyniowa: 16 km na północ

Jechałeś kiedyś ulicą Szampana, Merlota lub Cabernet Sauvignon? Jeżeli postanowicie zwiedzić najsłynniejszą mołdawską winnicę, to na pewno będziecie mieli okazję. Każda ulica nawiązuje do wina, które jest w niej przechowywane. Tak, nie przesłyszeliście się, mówimy nie o korytarzach, a ulicach zdolnych spokojnie pomieścić dwa mijające się samochody. Aby je przemierzyć, wsiadasz do pojazdu przypominającego malexa, który zatrzymuje się na wybranych skrzyżowaniach i przystankach. Cricova to nie tylko winnica, to przede wszystkim żyjący zabytek, który w Mołdawii trzeba odwiedzić. Korytarze Cricovej są tak wyjątkowe, że mówi się, że mają duże szanse, aby trafić na listę Unesco. Docenili je także możni i wielcy tego świata, którzy od kilkudziesięciu lat chętnie odwiedzają podziemne korytarze Cricovej.

Wszystko za sprawą podziemnych korytarzy, Cricova ma ich aż 120 kilometrów. W korytarzach panuje 97% wilgotności oraz 12-14 stopni. Najgłębsze miejsce znajduje się aż 90 metrów pod ziemią. Cricova nie jest jedyną mołdawską winnicą, która szczyci się ponad setką kilometrów podziemnych korytarzy. Jeszcze więcej ma ich winnica Milesti Mici, ale to w Cricovej jest więcej winnych korytarzy, czyli takich, w których przechowywanych jest wino. W Cricovej jest ich 80 km, w Milesti Mici „tylko” 50. Co się znajduje w pozostałych korytarzach? Cały czas pracująca kopalnia wapienia. Dlatego też Cricova żyje i z roku na rok rośnie. Winnice w kopalni nie są niczym wyjątkowym w Mołdawii. Tutejsze ukształtowanie terenu sprzyja wydobyciu wapienia i uprawie winorośli, a dawne kopalniane korytarze są idealne do przechowywania wina. Zresztą jedną teraz powstającą w kopalni winnicę także odwiedziliśmy.

Cricova słynie przede wszystkim z produkcji win metodą szampańską. Z oczywistych względów nie mogą nazwać ich szampanem, nazywane są więc winem musującym. Wina produkowane w Cricovej doceniane są także w paszczy lwa, czyli we Francji. Wielokrotnie nagradzane były medalami na francuskich konkursach win wytwarzanych metodą szampańską. Cricova produkuje także inne rodzaje win, ale nie jest to jej bardzo mocna strona. Próbowaliśmy bez zachwytu Cabernet Savignon oraz gorzkie Cricova Crisecco, niestety jako wielka fanka prosecco muszę powiedzieć, że z oryginałem nie ma ono zbyt wiele wspólnego.

Winny epilog

Żeby nie było tak pięknie i słodko, musimy przyznać, że była jedna winnica, która nas nie zachwyciła, ale być może jest to kwestia gustu. Nie jesteśmy wielkimi fanami musujących win i bardzo słodkich (z kilkoma wyjątkami jak dobre Ice Wine) i właśnie takie wina produkuje się w Chateau Cosujna.  Jak wspomnieliśmy na początku tekstu, zostało nam jeszcze wiele winnic do odwiedzenia. Nie byliśmy chociażby w Milesti Mici, ale najbardziej żałujemy, że nie mieliśmy okazji odwiedzić słynnego Kvinta. Próbowaliśmy jedynie ich słynnego koniaku, jest naprawdę wyborny. Potwierdził to mój dziadek, znający się o trzy nieba lepiej na tym trunku niż my oboje razem wzięci. Próbowaliśmy też kilka znakomitych win, których producentów również nie mieliśmy szans odwiedzić. Wina mołdawskie to kopalnia smaków i aromatów, pełnych doświadczeń, to ekologiczne bogactwo różnorodności, które w towarzystwie otwiera swój prawdziwy dziewiczy bukiet.

Jest tylko jedno ale. Są nim przepisy. Mołdawia nie jest krajem unijnym, co przekłada się na restrykcyjne limity. Z bólem serca czytaliśmy,  że można wywieźć jedynie 4 litry wina na osobę, dodatkowo 3 litry można dokupić w duty free na lotnisku. Wybór doskonałych win jest tak szeroki, że chciałoby się zabrać ich na pamiątkę o wiele więcej.

Wszystkie posty z podróży do Mołdawii:
Mołdawia

Lubisz nasze wpisy? Będzie nam bardzo miło, jeżeli podzielisz się nimi ze znajomymi i zostaniesz naszym stałym czytelnikiem na blogu, Facebooku i Instagramie.

Zapisz

Zapisz

Zapisz

4 komentarze to “Wino, prawdziwy skarb Mołdawii. Winnice i wina mołdawskie.”

  • Piękne zdjęcia, wspaniała pamiątka 🙂 Może też się kiedyś wybiorę 🙂

    • zlotaproporcja.pl

      Dziękujemy i bardzo polecamy Mołdawię, zwłaszcza w kontekście winnych podróży 😉

  • Chciałby się pojechać na taką tematyczną wycieczkę. Morzenie każdego miłośnika win. Jeśli znacie wina z Moraw Południowych, to które uważacie za lepsze, te z Mołdawii czy z Czech?

    • zlotaproporcja.pl

      Oj tak, miłośnicy wina odnajdą się w Mołdawii znakomicie 😉 Nigdy na Morawach nie byliśmy w winnicy, więc nie chcemy w tej kwestii wypowiadać, bo nie znamy dobrze materii, ale patrząc na osiągnięcia obu krajów w dziedzinie winiarstwa, skłanialibyśmy się jednak ku winom mołdawskim. Pozdrawiamy serdecznie!

Dodaj komentarz