Gdzie spać na Ko Lipe, w Siem Reap, Phnom Penh, Vinh Long i Ho Chi Minh City

_MG_1172

Lipe Beach Resort na Ko Lipe

Lipe Beach Resort to nasza miejscówka numer jeden z tej podróży. Piękna plaża, przemiła obsługa, fajna restauracja i lobby na plaży. Mieszkaliśmy w bambusowym domku z łazienką i wentylatorem położonym przy samej plaży – domek był prosty, ale posiadał wszystko, co potrzebne. Przy otwartym oknie widzieliśmy z łóżka wschód słońca. Plaża w tym resorcie jest jedną z najładniejszych i najczystszych na wyspie. Darmowe wifi jest w restauracji. Zdecydowanie polecamy!

_MG_0890

Tak wygląda plaża przy Lipe Beach Resort.

_MG_1185

Na  hamaku przy plaży.

_MG_1169

Wnętrze naszej bambusowej chatki.

IMG_0966

Widok z domku.

Golden Temple Villa w Siem Reap

Na najlepszą obsługę trafiliśmy w Siem Reap – każdy starał się, aby nasz pobyt był jak najlepszy i bezproblemowy. Poprosiliśmy o zmianę pokoju – pokój, który dostaliśmy miał sporą antenę na balkonie. Dostaliśmy w tej samej cenie pokój o lepszym standardzie. Atutem jest świetny ogród z hamakami, pyszna i tania restauracja i khmerskie masaże za 3$ dolary za godzinę. Lokalizacja bardzo dobra – blisko bazarów czy Pub Street. Warto wykupić śniadania. Jeżeli jedziecie do Siem Reap, rezerwujcie nocleg w Golden Temple Villa. Za dwójkę z klimą i śniadaniami płaciliśmy 22$ za noc. W cenie rowery, kawa, herbata, banany, jeden masaż. Obsługa pomoże kupić bilety na autobusy do Bangkoku, Phnom Pehn czy Ko Chang oraz zorganizuje kierowcę tuk tuka na całodzienne zwiedzanie Angkoru. Darmowe wifi w pokojach i restauracji.

DSC06934

Z przemiłymi gospodarzami:)

Homestay Ngoc sang Nguyen na wyspie An Binh koło Vinh Long

Ciekawym miejscem jest homestay Ngoc sang Nguyen w Delcie Mekongu. Na jednej działce jest przy bocznym kanale Mekongu znajduje się kilka domków, w jednym są pokoje do wynajęcia dla turystów ( w tym domku mieszka też rodziny). W cenie noclegu (250 000 dongów czyli około 50 zł, do tego za klimę dopłaciliśmy kilka złotych) jest kolacja (można się nią nieźle najeść – sajgonki, zupa ryżowa, ryba lub kurczak, owoce na deser), śniadanie i przejazd na wyspę z Vinh Long. Nie ma internetu, pokoje nie mają własnych łazienek, ale za to można zobaczyć jak wygląda życie miejscowych od kuchni czy zaprzyjaźnić się z dzieciakami. Gospodarz organizuje kilkugodzinne wycieczki na pływający targ w Cai Be i do okolicznych kanałów za 15$ od osoby. Jeżeli chcecie zobaczyć jak wygląda życie na wietnamskiej prowincji, to wyspa An Binh jest dobrym wyborem. Homestay nie ma strony internetowej, ale można się z nimi skontaktować mailowo: homestayngocsang@yahoo.com.vn.

_MG_9569

Dziecko gospodarzy zaczepiające Łukasza.

_MG_9596

Kuchnia

88 Backpackers w Phnom Penh

Miło wspominamy także 88 Backpackers w Phnom Penh prowadzony przez dwóch Anglików. Fajny pokój, lokalizacja, klimatyczna restauracja z bilardem i basenem. Za dwójkę z klimą zapłaciliśmy 20$. Darmowe wifi w restauracji.

Long Guesthouse w HCMC

Położony w samym sercu Dzielnicy 1 Long Guesthouse to bardzo przyjemne miejsce prowadzone przez rodzinę Long. Panie były bardzo pomocne w tłumaczeniu jak zorganizować sobie transport po Delcie Mekongu na własną rękę. W cenie pokoju z klimą (22$) dostaliśmy pyszne śniadanie. Darmowe wifi w całym budynku.

Jakich miejsc unikać?

Trafiliśmy także do trzech, do których na pewno nie wrócimy. Tavee Guesthouse w Bangkoku ma fajną lokalizację, ale nie da się tam spać bez zatyczek do uszu. Metrowy pas na jednej na ścianach pokojów od korytarza jest moskitierą – w efekcie w pokoju słyszy się wszystko, co dzieje się na korytarzu i winnych pokojach, czasami wręcz mieliśmy wrażenie, że nie jesteśmy w pokoju sami. Za taką „rodzinną” atmosferę dziękujemy.

Hałas zniechęcił nas także do Aoi Garden Home w Chiang Mai. drewniany domek, w którym spaliśmy był klimatyczny, ale było słychać w nim wszystkie odgłosy z ulicy oraz szczekającą pompę w łazience. Dwuosobowym łóżkiem były dwa niewygodne materace położone na podłodze. W Chiang Mai są dużo lepsze miejscówki w podobnej cenie, chociażby Pepper House, w którym także spaliśmy.

Najgorsze wspomnienia mamy z TR Guest House w Sukhothai – fatalna i nieprzyjazna obsługa, zwłaszcza właściciel pensjonatu. Początkowo mieliśmy spać w uroczym drewnianym domku z wentylatorem (niestety ich domki nie mają klimy). W domku jeszcze cieplej niż na zewnątrz (37 stopni), obsługa nie wpadła na pomysł, żeby przewietrzyć domek czy odpalić wiatrak przed naszym przyjazdem. Nie dało się tam wytrzymać nawet 5 minut. Udało nam się zamienić domek na brzydki pokój z klimą, ale na koniec usłyszeliśmy od właściciela, że byliśmy dla niego problemem. Powinien nas raczej traktować jako źródło przychodu. Po sąsiedzku jest tańszy i dużo bardziej przyjazny Garden House,  jeżeli jedziecie do Sukhothai udajcie się tam lub szukajcie czegoś w okolicy Starego Miasta.

3 komentarze

  • 🙂 A my jedne z najmilszych wspomnień mamy właśnie z TR Guest House. i na całej trasie nie trafiliśmy na tą miłych ludzi. Może pokoje były skromne, ale nie brakowało im niczego.

    • Problemem nie były skromne warunki (mieszkaliśmy w skromniejszych i było super:), ale postawa właściciela. Był arogancki i niemiły dla gości, nie tylko dla nas. Grzecznie poprosiliśmy o zmianę domku na pokój z klimatyzacją, bo w domku było strasznie gorąco i nie dało się wytrzymać, przyznali to sami pracownicy. Właściciel miał z tym duży problem, chociaż miał wolne pokoje, o czym informowały nas Panie na recepcji. One akurat były bardzo miłe i pomocne. Na do widzenia usłyszałam od niego, że byliśmy problemem. Cieszę się, że macie pozytywne odczucia, bo opisałam sytuację tajskiemu portalowi, przez który rezerwowaliśmy domek. Mieli zwrócić uwagę właścicielowi, żeby zmienił swój stosunek do gości. Jak widać podziałało!

      • My chyba z właścicielem nie mieliśmy w ogóle kontaktu. Widać jak wiele co do odczuć z danego miejsca mają okoliczności w jakich się w tym miejscu znajdziemy 🙂

Dodaj komentarz