6 rzeczy, które warto przywieźć z Kambodży

Lato się skończyło i w końcu znaleźliśmy czas (po 6 miesiącach od powrotu z podróży..) na zajęcie się dwoma obrazami na papierze ryżowym przywiezionymi z Kambodży. Uświadomiliśmy sobie przy okazji, że nie pisaliśmy o tym, co przyleciało z nami do Polski z naszej podróży po tym pięknym kraju i czego warto tam szukać. Nadrabiamy więc zaległości!

1. Obrazy – grafiki wykonane na papierze ryżowym

Skoro już o nich wspomnieliśmy od razu rozwiniemy temat. Za kilkanaście dolarów pomiędzy świątyniami w Angkorze kupiliśmy dwa takie cuda. Pewnie przepłaciliśmy, ale nie mieliśmy serca targować się z przemiłym twórcą tych małych dzieł sztuki. Mniejszy obraz przedstawia tancerkę apsary, większy jeden z motywów znaleziony na khmerskich świątyniach, oba są równie piękne. Grafikę wykonuje się bardzo prosto. Wystarczy namoczyć i położyć papier ryżowy na płaskorzeźbie z wizerunkiem np. apsary, dopasować go do płaskorzeźby i pocierać węgielkiem. Węgielek może mieć różne kolory – może być czarny, czerwony, brązowy, niebieski czy też zielony. Z przewiezieniem nie mieliśmy najmniejszych problemów – obrazy zwinięte w rulon i zapakowane w gustowną bambusową tubę transportową przejechały z nami jeszcze kilka tysięcy kilometrów zanim trafiły do samolotu do Polski.
obraz-ryzowy

2. Ręcznie plecione hamaki

Zakochaliśmy się w tych hamakach. Są niezwykle wygodne, poręczne i nie odciskają się na ciele. Musieliśmy przywieźć jeden do domu. Jest tak leciutki i kompaktowy, że bez problemu upchnęliśmy go na dnie plecaka. Khmerowie mają je wszędzie. Najbardziej rozbawili nas kierowcy tuk-tuków, którzy w oczekiwaniu na pasażerów leniwie wylegiwali się na hamakach zamocowanych do dachów ich pojazdów.

3. Jedwabne szale

Straciłam rachubę ile ich przywieźmy. Obdarowaliśmy szalami całą naszą żeńską rodzinę. Są przepiękne i niesamowicie oryginalne, ciężko byłoby znaleźć podobne szale w Polsce. Najbardziej podobały nam się te z przezroczystymi fragmentami. Kosztują kilka dolarów, grzechem byłby powrót bez chociaż jednego jedwabnego szala.
kambodza5627

4. Krama

Krama to tradycyjna khmerska chusta w geometryczny wzór, najczęściej jest to szachownica, wykończona frędzelkami. Ma dziesiątki zastosowań, dzięki temu, że jest wytrzymała i utkana z naturalnych włókien. Khmerowie używają jej jako ręcznik, koc, pareo, worek, dziecięce nosidełko, sarong, osłonę przed słońcem i zimnem, czy po prostu jako ozdobę. Kramy mają różne kolory i różne wielkości, tymi największymi można się bez problemu owinąć. Przydała nam się podczas dalszej podróży i pewnie będzie nam dobrze służyć podczas kolejnych.

5. Ubrania: T-shirty oraz spódnice i sukienki

T-shirtów z buddyjskimi i angkorowymi motywami jest w Kambodży zatrzęsienie. Do tego kosztują nawet 2 dolary, jeżeli kupujesz ich kilka. Łukasz do dziś żałuje, że nie kupił ich na bazarze w Siem Reap dużo więcej. Po kilku miesiącach od momentu zakupu wyglądają jak nowe, świetnie się noszą. Myśleliśmy, że w Tajlandii będą równie fajne, ale okazały się droższe,  dużo gorszej jakości, a ich wzory były mało ciekawe 🙁 Każda kobieta znajdzie natomiast dla siebie fajną kieckę z etnicznym wzorem. Kupiłam ich niewiele, bo przed nami były jeszcze trzy tygodnie podróży, ale te które mam świetnie mi służą zarówno na co dzień, jak i do pracy.

kambodza5629

6. Przyprawy: pieprz z Kampotu i ostre papryczki

Pieprz z Kampotu jest jednym z najbardziej cenionych gatunków pieprzu na świecie. Nie jest suszony mechanicznie, tylko na słońcu, dzięki czemu zachowuje naturalny smak i aromat. Trzeba uważać na tanie podróbki z Wietnamu sprzedawane na bazarach – prawdziwego pieprzu z Kampotu nie da się kupić za 1 dolara. Suszone papryczki przywieźliśmy w dużej ilości zarówno zmielone, jak i w całości – są równie ostre. Jeżeli lubicie jeść bardzo ostro, kupcie je koniecznie.

Wszystkie posty z podróży po Kambodży:
Kambodża

Lubisz nasze wpisy? Będzie nam bardzo miło, jeżeli podzielisz się nimi ze znajomymi i zostaniesz naszym stałym czytelnikiem na blogu, Facebooku i Instagramie!

 

2 komentarze

  • Hej. Mam pytanie dotyczące zakupów ubrań. Musimy wybrać pomiędzy Bangkokiem a Siem Reap, które z tych miejsc bardziej polecasz w kontekście zakupów ubrań? Czy w Siem Reap znajdziemy typowe rynki z ubraniami?

    • Cześć! Zakupy ubraniowe wyszły nam zdecydowanie lepiej w Siem Reap. Jechaliśmy z Kambodży do Tajlandii, więc w Siem Reap kupiliśmy tylko kilka koszulek, spódnice, sukienkę i szale, przed nami było jeszcze wiele dni w Tajlandii, myśleliśmy, że znajdziemy podobne rzeczy. Ale nigdzie potem nie znaleźliśmy tak fajnych koszulek jak te na bazarze w Siem Reap. Były też tańsze i dobre gatunkowo. Dlatego wybralibyśmy Siem Reap, tylko zaznaczamy, że było to cztery lata temu i wiele mogło się zmienić. W Bangkoku byliśmy na Chatuchak Weekend Market, gdzie można znaleźć wszystko, pisaliśmy o tym w tym poście: http://www.zlotaproporcja.pl/2013/04/06/wielkanoc-w-bangkoku/. Pozdrawiamy!

Dodaj komentarz