Żagle od wielu lat są jedną z naszych ulubionych letnich aktywności. Regularnie pływamy po Mazurach, a także większych akwenach. Żeglowaliśmy już w Grecji, Włoszech, Chorwacji czy też Norwegii, ale dopiero teraz po raz pierwszy mieliśmy okazję pływać na katamaranie. W tym tekście opowiemy Wam jak wyglądał nasz rejs katamaranem po Chorwacji, jakie wyspy i porty środkowej Dalmacji odwiedziliśmy oraz jakie są nasze wrażenia po pierwszej przygodzie z dwukadłubowcem.
Spis treści
Rejs katamaranem po Chorwacji
W rejs katamaranem po Chorwacji popłynęliśmy dzięki zaproszeniu od szwedzkiego armatora More Sailing. Razem z twórcami z Francji, Austrii oraz Wielkiej Brytanii na przełomie maja i czerwca przez cztery dni pływaliśmy po wyspach środkowej Dalmacji w okolicach Splitu. Pływaliśmy na jednym z mniejszych katamaranów Excess 11 o długości 11,42 metra. Katamaran o nazwie White Ivy miał cztery wygodne dwuosobowe kajuty, dwie łazienki, przestronną, klimatyzowaną część wspólną oraz dwie mniejsze pojedyncze kajuty dla skippera i hosta.
Jak wspomnieliśmy na wstępie po raz pierwszy pływaliśmy katamaranem i musimy przyznać, że jest to bardzo ciekawe doświadczenie. W porównaniu z jednokadłubową żaglówką na katamaranie jest znacznie więcej miejsca zarówno w częściach wspólnych, jak i kajutach, dużo większy komfort pływania, dużo miejsca do opalania i relaksu.
Było też zdecydowanie mniej przechyłów, których na katamaranie praktycznie nie doświadczyliśmy. Mniej przechyłów oznacza mniejsze prawdopodobieństwo choroby morskiej oraz większe poczucie bezpieczeństwa, zwłaszcza dla osób rozpoczynających swoją przygodę z żeglowaniem. Dla osób bardziej doświadczonych na takim akwenie może oznaczać za to mniej żeglarskich wyzwań i mniejsze sailing experience.
Formuła all-inclusive z hostem
More Sailing oferuje zarówno czarter jachtów żaglowych oraz katamaranów, jak i zorganizowane rejsy w formule all-inclusive. Formuła all-inclusive oznacza, że w cenie rejsu uwzględniony jest skipper, host, wszystkie opłaty portowe, paliwo, wyżywienie poza kolacjami oraz napoje. Ponadto można rezerwować wybraną liczbę miejsc na katamaranie i nie trzeba kompletować całej załogi.
Z podobną formułą all-inclusive już się spotkaliśmy podczas naszych wcześniejszych rejsów, ale po raz pierwszy mieliśmy na pokładzie hosta. Host po pierwsze przygotowywał dla załogi bardzo urozmaicone śniadania, przekąski i lunche oraz dbał o porządek w częściach wspólnych. Po drugie wspierał skippera w cumowaniu czy też w razie potrzeby w prowadzeniu jachtu. Do tej pory te wszystkie rzeczy ogarnialiśmy sami z całą załogą. Podczas rejsów morskich zawsze nasza załoga była podzieleni na wachty, podczas których byliśmy odpowiedzialni za jedzenie lub prowadzenie jachtu.
Taka formuła jest na pewno świetnym wyborem dla osób początkujących czy też obawiających się czy poradzą sobie z żeglowaniem. W takiej formule nie trzeba mieć żadnego doświadczenia, ale oczywiście każdy chętny może wspierać skippera. Można za to poczuć jak wygląda rejs na morzu, jak spędza się czas na jachcie czy też odwiedzić wiele malowniczych portów i zatoczek, do których często trudno jest dotrzeć z lądu. Nie ma „orania morza” i nocnych przelotów, bardzo duży nacisk położony jest na komfort załogi.
Trasa naszego rejsu
Nasz rejs rozpoczynaliśmy i kończyliśmy w Trogirze, który jest główną bazą wypadową More Sailing w Chorwacji. Wypływaliśmy z Mariny Trogir na wyspie Čiovo, z której w kilkanaście minut można dojść pieszo do trogirskiej starówki. Jak wiadomo trasa rejsu zawsze zależy od warunków pogodowych, my pogodę mieliśmy bardzo dobrą i słoneczną. Sztormiaki tym razem spędziły rejs głęboko na dnie naszej torby żeglarskiej, za to kostium i spodenki kąpielowe były przez cały czas w intensywnym użyciu! W ciągu czterech dni dopłynęliśmy do kilku wysp – Drvenik Veli, Šolty, Brač i najbardziej oddalonej od lądu Vis, na której spędziliśmy najwięcej czasu. Spaliśmy zarówno w klimatycznych portach, jak i na dziko w malowniczej zatoce. Ale zacznijmy od początku!
Zachwycający Trogir na początek i koniec rejsu
Trogir bardzo nam się podobał. Zupełnie nas nie dziwi, że uznawany jest za jedno z najpiękniejszych miast Dalmacji. Do Trogiru przylecieliśmy dzień przed rejsem, mieliśmy więc dużo czasu na zwiedzanie.
Średniowieczna starówka Trogiru to klimatyczny labirynt wąskich kamiennych uliczek. W 1997 roku została wpisana na listę Unesco. Położona jest na niewielkiej wyspie połączonej z lądem i wyspą Čiovo mostami. W ciągu 1-2 godzin można przejść ją wzdłuż i wszerz, ale warto zostać tu chwilę dłużej, aby pospacerować nieśpiesznie ciasnymi, kamiennymi uliczkami i poodkrywać w różne zakamarki starówki. Bardzo lubimy takie miejsca!
Trogir wygląda pięknie także po zmroku. Wieczorem warto przejść się promenadą, czyli Trogirska Rivą, przy której cumują większe jachty i statki, a także spojrzeć na Rivę z perspektywy wyspy Čiovo. Wyspa Čiovo to także dobre miejsce na nocleg. Właśnie na niej spędziliśmy pierwszą noc, mieliśmy kilka kroków na starówkę i dużo spokoju. Trogir położony jest bardzo blisko lotniska w Splicie, na lotnisko autobusem lub taksówką jedzie się kilkanaście minut.
Noc na kotwicy w Błękitnej Lagunie w Zatoce Krknjaši
Z Trogiru wypłynęliśmy w kierunku wyspy Drvenik Veli, którą dzielą od stałego lądu niespełna 2 kilometry. Nazwa wyspy pochodzi od jej dużej lesistości, a jej największą atrakcją jest przyroda i krystalicznie czysta woda. Rosną tu sosny, cyprysy, drzewa oliwne oraz drzewa karobowe z jadalnymi strąkami nazywanymi chlebem świętojańskim. Obecnie zamieszkuje ją na stałe zaledwie 150 osób.
Naszym celem była Błękitna Laguna (po chorwacku Plava Laguna) w Zatoce Krknjaši. Nazwa zatoki pochodzi od małych i niezamieszkanych wysepek Krknjaši Mali oraz Krknjaši Veli osłaniających zatokę. Laguna słynie z wody o niesamowitym turkusowo-szmaragdowym odcieniu, który zawdzięcza piaszczysto-żwirowemu dnu. Jest tu dosyć płytko, przez co temperatura wody jest o kilka stopni wyższa niż na otwartym morzu.
Zacumowaliśmy na kotwicy i od razu wskoczyliśmy do wody, po czym popłynęliśmy pontonem na Drvenik Veli. W lagunie nocowaliśmy i w tych pięknych okolicznościach przyrody zjedliśmy na pokładzie kolację i śniadanie. W zatoce nie byliśmy sami, jest to dosyć popularne miejsce wśród żeglarzy, w szczycie sezonu na pewno będzie zatłoczona.
Maslinica i zatoka Stračinska na wyspie Šolta
Po śniadaniu w Błękitnej Lagunie wypłynęliśmy w kierunku wyspy Šolta. Najpierw wpłynęliśmy do zatoki przy starej wiosce rybackiej Maslinica, w której zlokalizowano najsłynniejszy zamek na wyspie. Na początku XVIII wieku, kiedy Šolta znajdowała się pod panowaniem weneckim, trzej bracia Marchi (Petar, Juraj i Ivan) otrzymali od władz weneckich pozwolenie na zbudowanie zamku, wieży, wsi i kościoła w zatoce Maslinica.
Był to burzliwy okres ataków Osmanów oraz piratów, lokalni mieszkańcy wyspy byli więc masowo rekrutowani do armii. Braciom udało się jednak pokonać przeciwności losu, wznieśli zamek z pomocą budowniczych przywiezionych z głębi lądu. Dziś w zamku mieści się nowoczesny luksusowy hotel Martinis Marchi z niewielką mariną ze stanowiskami do cumowania dla 40 łodzi. Zatoka jest bardzo klimatyczna, żałujemy, że nie udało nam się spędzić w niej nocy.
Z Maslinicy popłynęliśmy wzdłuż jej południowego, dzikiego wybrzeża wyspy, na którym zatrzymaliśmy się na dłuższy relaks na kotwicy w jednej z wielu urokliwych zatoczek. Nasz skipper wybrał zatokę Stračinską, która głęboko wcina się w ląd i jest świetnie odsłonięta od wiatru. Brzegi są strome, skaliste i porośnięte sosnami, a woda krystalicznie czysta. W zatoce pływaliśmy, snorklowaliśmy, po czym przesiedliśmy się na ponton, aby z bliska zobaczyć strome ściany zatoki. Po lunchu na kotwicy wypłynęliśmy w kierunku kolejnej wyspy!
Barokowa Milna na wyspie Brač
Popołudniu dopłynęliśmy do niezwykle klimatycznego i spokojnego miasteczka Milna na wyspie Brač. Milna to przepiękny naturalny port w świetnie osłoniętej od wiatrów zatoce, która ma dwie odnogi o nazwie Zalo i Pantera. My zacumowaliśmy w położonej na uboczu cichej i spokojnej Marinie Vlaška, z której 15 minut spacerem dzieliło nas od ścisłego centrum miasteczka.
Ale piękne położenie to nie wszystko! Milna czaruje także barokową architekturą, a historia miasteczka sięga XVI wieku. Spacerowaliśmy wzdłuż nabrzeża pomiędzy dwupiętrowymi kamienicami zbudowanymi przez armatorów z Milny w XVIII i XIX wieku. W XIX wieku Milna była znanym ośrodkiem przemysłu stoczniowego, na wyspie powstawały charakterystyczne drewniane łodzie dalmatyńskie bracery. Nazwa tych łodzi pochodzi zresztą od włoskiej nazwy wyspy Brač, czyli Brazza. Dziś w wielu kamienicach mieszczą się restauracje, sklepiki, a nawet winiarnia. Część z nich jest opuszczona i czeka na swoje drugie życie.
Wyspa Brač słynie z białego kamienia, z którego zbudowano m.in. Pałac Dioklecjana w Splicie oraz parlament w Budapeszcie. Pamiątki z tego materiału jak i lokalne specjały można kupić na straganach wzdłuż nabrzeża.
Dookoła Vis na skuterze
Vis to najdalej wysunięta w morze zamieszkana wyspa w całej Dalmacji. Ze względu na swoje strategiczne położenie w czasach jugosłowiańskich była niedostępna dla zagranicznych turystów, dzięki czemu też nie jest jeszcze tak popularna jak chociażby sąsiednie Hvar i Brač. Wyspa Vis ostatnio zyskuje na popularności za sprawą filmu Mamma Mia 2, który kręcony był na wyspie. Ale cały czas jest urokliwie i całkiem spokojnie!
Zacumowaliśmy w miasteczku Vis i od razu znaleźliśmy w na starówce części miasteczka o nazwie Kut. Takie cumowania lubimy najbardziej! Wystarczy postawić nogę na lądzie i od razu jesteśmy tam, gdzie toczy się życie, a wokół nas są liczne bary, restauracje i inne atrakcje, Aby znaleźć takie miejsce trzeba przypłynąć dosyć wcześnie, bowiem miejsc przy nabrzeżu jest niewiele. Ale dzięki tamu mieliśmy czas, aby poznać wyspę trochę lepiej! Wypożyczyliśmy skuter i pojechaliśmy na jej drugą stronę do urokliwego miasteczka Komiža. Komiža bardzo nam się podobała. Położona jest w osłoniętej zatoczce w cieniu najwyższego wzniesienia wyspy Vis, czyli góry Hum. Wokół zatoki nad samym morzem wzniesiono kamienne domy, przy których cumują kolorowe rybackie łódeczki. Najważniejszą budowlą Komižy jest czworokątna cytadela wzniesiona w czasach weneckich.
Z Komižy pojechaliśmy na najsłynniejszą na wyspie plażę Stiniva położoną w urokliwej zatoczce otoczonej wysokimi klifami. Na plażę można podpłynąć łódką (widzieliśmy kilka bojek do cumowania) lub zejść kamienistą i dosyć stromą ścieżką. Jeżeli planujesz zejść na plażę, to polecamy inne obuwie niż klapki. Czas przejścia z parkingu to 15-20 minut.
Na koniec po śniadaniu popłynęliśmy z miasteczka Vis do zatoki Rogačić, w której ukryty jest schron na okręty podwodne zbudowany przez jugosłowiańską armię. Ze względu na swoje strategiczne położenie na Vis znajduje się wiele fortyfikacji wojskowych wybudowanych w czasach jugosłowiańskich oraz wojen napoleońskich, część z nich znajduje się właśnie w okolicy zatoki Rogačić. Do schronu podpłynęliśmy katamaranem, po czym stanęliśmy na kotwicy, przesiedliśmy się na ponton i popłynęliśmy do wnętrza schronu!
Rejs katamaranem po Chorwacji – podsumowanie
To było kilka pięknych dni w środkowej Dalmacji! Odwiedziliśmy cztery różne wyspy, zachwyciliśmy się Trogirem i po prostu odpoczęliśm! Rejs katamaranem po Chorwacji zwłaszcza w formule all-inclusive to zdecydowanie wygodne rozwiązanie dla osób, które chcą zobaczyć jak wygląda rejs po morzu oraz preferują bardziej relaksujący i spokojny sposób podróżowania. Tutaj nie ma tutaj wacht i związanych z nimi obowiązków jak sprzątanie, gotowanie czy pomoc w sterowaniu łodzią. Na katamaranie można poczuć jak wygląda żeglarskie życie w wersji light, a także odwiedzić wiele przepięknych oraz klimatycznych miasteczek. Mamy nadzieje, że w tym tekście udało nam się pokazać jak wygląda rejs katamaranem po Chorwacji i zachęcić do takiej przygody na morzu!
Nasze chorwackie podróże:
Chorwacja
Lubisz nasze wpisy? Udostępnij je znajomym i śledź nas na Facebooku i Instagramie!

































