Kuchnia albańska bardzo miło zaskoczyła nas swoją prostotą, pełnią smaku oraz lokalnością. Większość miejsc, w których jedliśmy, oferowało domową kuchnię opartą na lokalnych potrawach i składnikach, która różniła się znacząco w zależności od regionu, w którym przebywaliśmy. Na wybrzeżu i nad Jeziorem Szkoderskim jedliśmy dużo ryb i owoców morza, za to w Górach Przeklętych czy Beracie na naszych talerzach gościła jagnięcina, zapiekane sery, faszerowane bakłażany i papryki oraz inne tradycyjne albańskie potrawy. W tym tekście opowiemy Wam nie tylko o tym, co zjeść w Albanii. Mamy także kilka miejsc, które chcielibyśmy Wam polecić!
Spis treści
Kuchnia albańska– co jedliśmy w Albanii?
Kuchnia albańska, którą poznaliśmy, była dosyć zróżnicowana, w zależności od regionu, w którym się znajdowaliśmy. Wynika to oczywiście z uwarunkowań geograficznych oraz wpływów bałkańskich i tureckie, jak i śródziemnomorskich. Nad morzem i nad Jeziorem Szkoderskim króluje kuchnia śródziemnomorska oparta na rybach, owocach morza czy makaronach. Na myśl o owocach morza i rybach, którymi zajadaliśmy się w lokalnych smażalniach w Sarandzie, cały czas robimy się głodni! W Górach Przeklętych i Beracie kuchnia była bardziej pasterska. Jedliśmy tam zdecydowanie więcej mięsa i serów.
Kilka razy jedliśmy jagnięcinę, za każdym razem była przyrządzana w inny sposób – grillowana czy też zapiekana w sosie jogurtowym. Bardzo nam smakowały pulpeciki z siekanej wołowiny. Praktycznie codziennie zamawialiśmy zapiekane sery, które za każdym razem były naprawdę wyborne. Najczęściej były one zapiekane z papryką i pomidorami. Jedliśmy faszerowane papryki czy też bakłażany, a w Górach Przeklętych były one podawane także na śniadanie.
W lokalnych piekarniach kupowaliśmy byrki z serem i szpinakiem, popularne są także z mięsem. Często jeszcze ciepłe byrki z piekarni smakowały najlepiej, o wiele bardziej niż te z restauracji. Z deserów najczęściej jedliśmy baklavy i wyśmienite ciasto pomarańczowe.
Tradycyjne albańskie potrawy
Podróżując po Albanii koniecznie spróbuj jak smakuje tradycyjna kuchnia albańska. Oto kilka najpopularniejszych tradycyjnych albańskich potraw, które polecamy Wam spróbować.
• Byrek – wspomniane wcześniej byrki to znane z Bałkanów burki, czyli ciasto filo najczęściej nadziewane są serem, szpinakiem i mięsem. Jest to świetna i niedroga przekąska, którą kupisz w praktycznie każdej z licznych albańskich piekarni (piekarnia po albańsku to furra)
• Faszerowane papryki i bakłażany – jedliśmy je wielokrotnie, najczęściej są w wersji bezmięsnej, ale można także spotkać mięsne, pyszne i bardzo sycące
• Zapiekane i grillowane sery – ser jest podstawą albańskiej kuchni a zapiekane sery to poezja, zajadaliśmy się nimi codziennie! Smakowały nam zwłaszcza zapiekane w glinianych naczyniach z pomidorami, papryką i oliwą.
• Fërgesë – jedna z najbardziej tradycyjnych potraw albańskich, jest to słony ser zapiekany w glinianym naczyniu z papryką, pomidorami, cebulą i czosnkiem podawany z chlebem
• Fasule – tradycyjna albańska zupa z białej fasoli, bardzo pożywna, smaczna i sycąca
• Tavë kosi – ciekawa, tradycyjna potrawa z jagnięciną zapiekaną w glinianym naczyniu o nazwie tave w sosie jogurtowym
• Grillowana jagnięcina – jagnięcina to bardzo popularne mięso w Albanii, polecamy spróbować ją także w wersji grillowanej
• Qofte – czyli mięsne klopsiki, nam najbardziej smakowały z siekanej wołowiny z sosem pomidorowo-cebulowym w restauracji Semani w Beracie
• Ryba zapiekana na kaflu nad Jeziorem Szkoderskim – jedna z naszych najlepszych uczt w Albanii, rybę zapiekaną na kaflu widzieliśmy tylko w kilku miejscach nad Jeziorem Szkoderskim
• Buke misri me ajk – jest to smażony chleb z mąki kukurydzianej polewany jogurtem owczym, jest wyśmienity i bardzo sycący, koniecznie trzeba spróbować.
• Petulla – smażone pączki przypominające czarnogórskie priganice podawane na śniadanie ze słonym serem i konfiturami np. figowymi
• Treleche – deser na bazie biszkoptu nasączonego trzema rodzajami mleka (krowie, kozie, owcze) z polewą karmelową, nas wielce nie zachwycił, może to nie nasz smak, może nie trafiliśmy dobrze, ale jest to ciekawy i tradycyjny deser, dlatego polecamy go spróbować.
• Baklava – dostępna jest w większości cukierni, jak pewnie wiecie Albania przez ponad 500 lat była pod panowaniem tureckim, baklava jest jednym z wielu wpływów tureckich na kuchnię Albanii, ale przyznamy, że albańska baklava ustępuje baklavą, którymi objadaliśmy się w Turcji.
• Portokalopita – greckie ciasto pomarańczowe bardzo popularne w Albanii, jest ono bardzo wilgotne i intensywnie pomarańczowe, to zdecydowanie ulubiony deser Łukasza podczas podróży po Albanii.
Gdzie jedliśmy w Albanii?
Podczas podróży po Albanii szukaliśmy przede wszystkim lokalnych i mało turystycznych miejsc, aby przekonać się jak smakuje autentyczna albańska kuchnia. Omijaliśmy restauracje położone w najbardziej turystycznych miejscach. Szukaliśmy tych położonych na uboczu, w których jadają też lokalni mieszkańcy. Oto kilka polecanych miejsc, które najbardziej nam smakowały.
Taverna Shkodrane nad Jeziorem Szkoderskim
To był nasz pierwszy i jeden z najlepszych posiłków w Albanii! Do tego z widokiem zapierającym dech w piersiach na Jezioro Szkoderskie! Tawerna położona jest nad samym Jeziorem Szkoderskim. Usiedliśmy na tarasie niemalże zawieszonym nad jeziorem, które o złotej godzinie przybrało przepiękne barwy. Zamówiliśmy lokalną specjalność, czyli ryby pieczone na kaflu. Wybraliśmy doradę i okonia morskiego, niestety tego dnia karp i węgorz były już zjedzone. Do tego zamówiliśmy pieczone ziemniaczki i budjardi, czyli fetę zapiekaną z pomidorami i papryką. Ach, co to była za uczta! Ryba była fantastyczna! Upieczona w punkt, z chrupiąca skórką, na bardzo ciekawym sosie, który świetnie komponował się z rybą. Na koniec była niespodzianka od domu, czyli obłędne ciasto pomarańczowe Portokalopita . Przyznamy, że chcieliśmy tu wrócić, w drodze powrotnej z Gór Przeklętych na karpia i pieczoną rybę, ale zabrakło nam czasu i miejsca w żołądkach.
Domowa kuchnia w restauracji Semani w Beracie
Spacerując po uliczkach w Beracie najpierw zobaczyliśmy małe okienko, w którym można zamówić domowe wino na kieliszki. Potem spojrzeliśmy na menu restauracji i od razu nabraliśmy ochoty na kolację. W niewielkiej rodzinnej restauracji Semani połączonej z pensjonatem gotuje teściowa, a zięć obsługuje gości. Zamówiliśmy specjalność tego miejsca, czyli bardzo ciekawą jagnięcinę zapiekaną w sosie jogurtowym z serem i ryżem. Do tego fërgesë, czyli słony ser zapiekany w glinianym naczyniu z papryką, pomidorami, cebulą i czosnkiem. Prawdziwym hitem były klopsiki z siekanej wołowiny w sosie pomidorowo-cebulowym. Były tak obłędne, że zamówiliśmy drugą porcję. Za kolację z karafką domowego wina wytwarzanego przez rodzinę właścicieli zapłaciliśmy 130 zł.
Sklep – smażalnia Pasuria e Detit w Sarandzie
Bardzo lubimy takie miejsca! Część sklepu rybnego Pasuria e Detit w Sarandzie to otwarta kuchnia, która specjalizuje się w rybach i owocach morza. Nie jest to typowa restauracja, bowiem dania są dostępne tylko na wynos, ale można do nich dostać plastikowe sztućce. Menu jest naprawdę spore, produkty super świeże, a ceny bardzo atrakcyjne. Dla przykładu pół kilograma smażonych kalmarów kosztuje tu 25 zł. Oprócz smażonych kalmarów i innych smażonych owoców morza zamawialiśmy tam też grillowane ośmiornice i zupę rybną. W menu są też makarony i risotto oczywiście z owocami morza, sałatka z ośmiornicy czy też smażone ryby. Gorąco polecamy! To bardzo lokalne miejsce, oddalone trochę od promenady i turystycznych restauracji, ale jakże pyszne!
Fishbar Saranda
To kolejne miejsce oddalone od promenady, które chętnie Wam polecimy w Sarandzie. Do restauracji specjalizującej się w rybach i owocach morza przylega sklep rybny. Także tu produkty są super świeże. Zdecydowaliśmy się na talerz ryb dla dwojga za 50 zł. Przeszliśmy z kelnerem do sklepu i wybraliśmy wspólnie ryby, które mają znaleźć się na talerzu. Mogliśmy zamówić je smażone albo grillowane, wybraliśmy wersję smażoną i były usmażone w punkt w delikatnej panierce. Za obiad z przystawkami zapłaciliśmy niespełna 100 zł.
„Pema e Jetës” Agroturizëm koło Durrës
To był nasz ostatni przystanek przed powrotem do Polski. Chcieliśmy coś zjeść relatywnie blisko lotniska. Zjechaliśmy z głównej drogi i trafiliśmy do miejsca, w którym jedzenie przygotowywane jest wyłącznie z własnych produktów z farmy. Mają swoje mięsa, sery, oliwę, warzywa, wino czy też chleby. Spodziewając się standardowych porcji zamówiliśmy tradycyjny chleb kukurydziany w jogurcie (wyśmienity), zapiekany ser (jeszcze lepszy), sałatkę, pikle i klopsiki z wołowiny, tym razem grillowane bez sosu. Kiedy tylko podano na stół chleb, sałatkę i pikle, wiedzieliśmy, że przesadziliśmy! Porcje były ogromne, ale najważniejszy i jeszcze lepszy był smak i jakość potraw! Jeżeli będziecie w okolicy Durrës, to bardzo polecamy to miejsce! I zamówcie koniecznie chleb w jogurcie, jest naprawdę pyszny!
Restauracja Buni i Bajraktarit przy drodze w Góry Przeklęte
Do tego miejsca trafiliśmy zupełnym przypadkiem. Kiedy zatrzymaliśmy się na znajdującym się przy restauracji tarasie widokowym, poczuliśmy tak zachęcający zapach grilla, że oboje zrobiliśmy się głodni. Poszliśmy za zapachem i wypatrzyliśmy na grillu piekące się jagnię. Zamówiliśmy jagnięcinę, sałatkę i chlebek kukurydziany w jogurcie. To był pyszny obiad z niesamowitymi widokiem na Góry Przeklęte.
Restauracja Gurra Family w Theth
To miejsce cieszy się opinią najlepszej kuchni w Theth. Nie można robić rezerwacji, więc warto przyjść wcześniej, bowiem po 18.00 restauracja choć spora, to byłą już pełna. Próbowaliśmy grillowaną wołowinę – była bardzo dobra, jagnięcinę, która była gotowana i jak nasz gust trochę za mało doprawiona. Smakowały nam faszerowane papryki i frytki. Porcje są ogromne, więc nie zamawiajcie za dużo. Jedna porcja mięsa spokojnie starczy na dwie osoby. Według nas jedzenie jest bardzo dobre, ale nie wybitne, poza tym mało jest sensownych restauracji w Theth.
Restauracja Villa Gjeçaj Restaurant w Theth
Drugim miejscem, w którym jedliśmy w Theth jest Villa Gjeçaj Restaurant. Menu jest krótkie i oparte na własnych produktach. Jedliśmy genialny zapiekany ser, faszerowane papryki i kurczaka z ryżem, który według nas był troszkę przeciągnięty. Spróbujecie tu także jufkę, czyli albański makaron jajeczny podawany tu z kurczakiem. Podsumowując jest to bardzo dobra domowa kuchnia, choć poziom dań był nierówny, Sama restauracja jest niewielka, warto zrobić rezerwację. Mają też duży i bardzo uroczy ogród, w ciepłe dni warto więc usiąść na świeżym powietrzu!
Manufaktura oliwek Zaimi koło Beratu
Mamy jeszcze polecajkę dla osób szukających dobrych oliwek i oliwy. Okolice Beratu słyną z jakościowej oliwy i oliwek, a wzgórza otaczające miasto pełne są dostojnych drzew oliwnych. Szukaliśmy w jego okolicy nieturystycznej manufaktury, aby kupić oliwki bezpośrednio od ich producenta. Na Google Maps znaleźliśmy Zaimi Olive, położone zaledwie kilka kilometrów od centrum Beratu.
Kiedy dojechaliśmy na miejsce okazało się, że trafiliśmy na moment ręcznej selekcji oliwek. Panie sortowały oliwki i pakowały je do przygotowanych pojemników. Na miejscu nikt nie mówił po angielsku, ale za pomocą Google Tłumacza udało nam się porozumieć. Kupiliśmy w sumie 5 kilogramów oliwek zapakowanych próżniowo specjalnie dla nas w porcje o wadze 1 kilograma. Za 1 kilogram dużych, wybornych, mięsistych oliwek płaciliśmy 3 euro, czyli około 13 zł. Na miejscu można oczywiście kupić także oliwę!
Kuchnia albańska – podsumowanie
Podsumowując kuchnia albańska bardzo nam smakowała! Z jednej strony jest prosta i oparta na lokalnych produktach, z drugiej jest też zróżnicowana, jeżeli podróżujesz pomiędzy różnymi regionami Albanii. Nie wszystkie tradycyjne potrawy zachwycają wizualnie na talerzach, ale są ciekawe i warto je spróbować. Stosunek jakości do ceny oceniamy na piątkę z plusem, podobnie wielkości serwowanych porcji. Największą ucztę mieliśmy w Sarandzie, gdzie objadaliśmy się świeżutkimi rybami i owocami morza w zaskakująco przyjaznych cenach!
Na koniec polecamy nasze pozostałe teksty o Albanii. Zacznij od tekstu podsumowującego naszą podróż, znajdziesz tam wiele przydatnych informacji: Albania na własną rękę – trasa, ceny, drogi, noclegi i nasze wrażenia
Wszystkie teksty z Albanii:
Albania
Lubisz nasze wpisy? Udostępnij je znajomym i śledź nas na Facebooku i Instagramie!





































2 komentarze
Super wpis, dzieki, podobalo sie!! 🙂
Polecamy się!