Marokańskie Góry Rif rozsławiło przede wszystkim niebieskie miasto Szafszawan, które jest jego największą atrakcją i magnesem przyciągającym turystów. Jadąc do Szafszawan chcieliśmy nie tylko zgubić się w jego labiryncie niebieskich uliczek, ale także zobaczyć coś więcej i choć trochę poczuć klimat Gór Rif. Pojechaliśmy więc do wodospadów Akchour uznawanych za ukrytą perełkę w okolicach Szafszawan. Najpierw wybraliśmy się na bardzo przyjemny trekking do Mostu Boga wzdłuż kaskad Akchour. Potem w jednej z lokalnych knajpek przy szumie płynącej leniwie wody zjedliśmy znakomity warzywny tagine, po czym pojechaliśmy do niezwykle klimatycznego Szafszawan, w którym nocowaliśmy.
zlotaproporcja.pl
Prom z Tarify do Tangeru – co warto wiedzieć i co zobaczyliśmy w Maroku?
Podczas naszej pierwszej podróży do Maroka skupiliśmy się na południu tego kraju, podziwialiśmy Góry Atlas i marokańską pustynię oraz zachwycaliśmy się niesamowitym Marrakeszem. Podczas drugiej podróży do Maroka naszym głównym celem były Góry Rif i niebieskie miasto Szafszawan, położone na północy tego kraju. Postanowiliśmy połączyć zwiedzanie północy Maroka z podróżą do Andaluzji i spędzić także kilka dni na andaluzyjskim wybrzeżu. Jest to bardzo wygodne rozwiązanie, ponieważ oba kraje dzieli jedynie Cieśnina Gibraltarska i 1 godzina szybkim promem, a do Andaluzji jest wiele niedrogich połączeń z różnych części Polski. Dla nas prom z hiszpańskiej Tarify do marokańskiego Tangeru był też dodatkowo ciekawym doświadczeniem. W końcu pierwszy raz drogą morską zmienialiśmy kontynent! W ciągu jednej godziny zmieniliśmy kraj, kontynent, strefę czasową i przede wszystkim kulturę.
Kapadocja w 5 dni – co warto zobaczyć? Nowy film z Turcji.
W Kapadocji spędziliśmy pięć bardzo intensywnych dni. Każdy z nich był pełen zachwytów i niezapomnianych wrażeń. Podziwialiśmy doliny pełne fantazyjnych formacji wulkanicznych, domy i kościoły wykute w skałach, podziemne miasta skalne czy też fenomenalny spektakl o wschodzie słońca z dziesiątkami balonów w roli głównej. W tym filmie opowiadamy jak wyglądała nasza podróż na własną rękę przez Kapadocję oraz co według nas warto w niej zobaczyć i czego doświadczyć!
Kanion Osumi i spektakularne widoki koło Beratu w Albanii
Kanion Osumi to jedno z tych miejsc, w którym widoki zapierają dech w piersiach, a my zastanawiamy się jak to możliwe, że niepozorna rzeka wyżłobiła tak potężny i spektakularny kanion. Możesz go podziwiać z kilku łatwo dostępnych i bezpłatnych punktów widokowych, a na zwiedzanie i dojazd musisz zarezerwować co najmniej pół dnia. Droga z Beratu jest kręta i pełna podjazdów, za to bardzo malownicza. Oto kilka naszych wskazówek jak zwiedzać kanion Osumi oraz jak do niego dojechać.
Gdzie jedliśmy najlepsze pastéis de nata w Lizbonie?
Pastéis de nata, czyli tradycyjne babeczki nadziewane kremem budyniowym, to bez wątpliwości najsłynniejszy portugalski deser. Można pokusić się wręcz o stwierdzenie, że są jednym z symboli Portugalii. Ich twórcami są zakonnicy z klasztoru Hieronimitów w dzielnicy Belem w Lizbonie. Próbowaliśmy pastéis de nata w wielu miejscach w Portugalii, ale zdecydowanie najlepsze były te, które jedliśmy w Lizbonie. Dlatego będąc w stolicy Portugalii musisz spróbować je koniecznie! Możemy polecić Tobie trzy cukiernie, w których jedliśmy najlepsze pastéis de nata w Lizbonie.
Cabo da Roca i spacer wzdłuż klifów na zachodnim krańcu Europy
Cabo da Roca to najdalej na zachód wysunięty przylądek Europy kontynentalnej. Na stromym klifie o wysokości 144 metrów znajduje się jedna z najstarszych portugalskich latarni morskich, punkty widokowe oraz kamienny krzyż ze słowami „Tu, gdzie ląd się kończy, a morze zaczyna”. Warto nie tylko stanąć na przylądku, ale także przejść się szlakiem poprowadzonym klifami wzdłuż wybrzeża z oszałamiającymi widokami! My doszliśmy do Praia da Ursa – wiało okrutnie, ale widoki wszystko nam wynagrodziły!
Kuchnia albańska – co i gdzie jedliśmy w Albanii?
Kuchnia albańska bardzo miło zaskoczyła nas swoją prostotą, pełnią smaku oraz lokalnością. Większość miejsc, w których jedliśmy, oferowało domową kuchnię opartą na lokalnych potrawach i składnikach, która różniła się znacząco w zależności od regionu, w którym przebywaliśmy. Na wybrzeżu i nad Jeziorem Szkoderskim jedliśmy dużo ryb i owoców morza, za to w Górach Przeklętych czy Beracie na naszych talerzach gościła jagnięcina, zapiekane sery, faszerowane bakłażany i papryki oraz inne tradycyjne albańskie potrawy. W tym tekście opowiemy Wam nie tylko o tym, co zjeść w Albanii. Mamy także kilka miejsc, które chcielibyśmy Wam polecić!
Dolina Róż (Rose Valley) – nasz najpiękniejszy trekking w Kapadocji!
Jeżeli mielibyśmy wybrać jedno miejsce na trekking w Kapadocji, bez wątpienia byłaby to fantastyczna Dolina Róż (Rose Valley), nazywana także Różową Doliną. Jej największą atrakcją są niesamowite kolory skał w różnych odcieniach różu oraz fantazyjne linie i kształty utworzone przez wodę deszczową spływającą po zboczach doliny. Dzieje się tam prawdziwa magia! Ale przyroda to nie wszystko, bowiem Różowa Dolina to także dawne jaskinie wykute w miękkim tufie, które służyły jako domy czy też kościoły i miejsca kultu społeczności chrześcijańskich w czasach bizantyjskich. Wykute w skałach kościoły zdobią misterne i całkiem dobrze zachowane freski. Wejście do doliny, skalnych domów i kościołów jest darmowe. Pomimo tego Dolina Róż nie jest zatłoczona, a na trasie spotkaliśmy zaledwie kilkanaście osób. Wiele osób podjeżdża tylko do punktu widokowego i nie wchodzi do doliny. My gorąco zachęcamy, aby poświęcić Rose Valley więcej czasu i przejść szlak prowadzący przez jej najważniejsze atrakcje!
Lizbona w trzy dni – co warto wiedzieć i co zobaczyć?
Choć Lizbona od zawsze była bardzo wysoko na liście naszych celów podróży, to dopiero teraz udało nam się ją odwiedzić! W Lizbonie spędziliśmy pierwsze trzy dni naszej ostatniej listopadowej podróży po Portugalii. Spacerowaliśmy uliczkami Lizbony, zwiedzaliśmy największe zabytki, zaglądaliśmy w jej zakamarki, szukaliśmy najlepszych pasteis de nata czy też podziwialiśmy ją z różnych punktów widokowych. To były piękne, choć bardzo intensywne dni! W tym tekście opowiemy Wam jak wyglądała nasza Lizbona w trzy dni oraz co warto wiedzieć przed wyjazdem do stolicy Portugalii.
Albania na własną rękę – trasa, ceny, drogi, noclegi i nasze wrażenia
Albania na własną rękę była bardzo przyjemną i łatwą podróżą! Jechaliśmy do Albanii pełni ciekawości, wróciliśmy zachwyceni albańską naturą, gościnnością i autentycznością. W Albanii spędziliśmy 10 dni. Byliśmy na północy i południu kraju, w górach, w miastach z listy Unesco, jak i nad morzem. Podróżowaliśmy w pierwszej połowie października i poruszaliśmy się po kraju samochodem wypożyczonym na lotnisku w Tiranie. W sumie przejechaliśmy 1150 kilometrów. Albania zaskoczyła nas miło przyjaznymi ludźmi, przyjaznymi cenami i dobrymi drogami. Chętnie wrócimy do niej ponownie, aby poznać nowe miejsca oraz zobaczyć jak się zmienia i rozwija. A tymczasem mamy dla Was trochę naszych wrażeń i praktycznych informacji. W tekście przeczytacie o naszej trasie, o kosztach takiej podróży czy też naszych polecanych noclegach. Innymi słowy o tym, co według nas warto wiedzieć przed podróżą do Albanii, zwłaszcza jeżeli w Waszych planach jest Albania na własną rękę!
Góry Lovćen, kotorskie serpentyny, droga panoramiczna P1 i słynny njeguški pršut
Góry Lovćen to pasmo górskie znajdujące się najbliżej czarnogórskiego wybrzeża oraz świetny kierunek na jednodniowy wypad z okolic Boki Kotorskiej, Budvy i innych kurortów północno-środkowego wybrzeża. Z Kotoru dojechaliśmy w Góry Lovćen w niespełna godzinę przepiękną panoramiczną drogą P1 ze słynnymi 25 kotorskimi serpentynami prowadzącymi na wysokość ponad 900 metrów n.p.m. Sama droga była niezwykłym przeżyciem – im bardziej wspinaliśmy się do góry, tym większy był nasz zachwyt! Naszym głównym celem w Górach Lovćen było niezwykle widokowe Mauzoleum Piotra II Petrowicia-Niegosza znajdujące się na Jezerskim Vrchu. W drodze powrotnej zajechaliśmy natomiast do niewielkiej wioski Njeguši słynącej z wędlin i najlepszej szynki w Czarnogórze. W ciągu tego dnia zobaczyliśmy tak wiele cudownych widoków, że uważamy, że Góry Lovćen i droga panoramiczna P1 to miejsca, które koniecznie trzeba odwiedzić podczas podróży po tej części Czarnogóry!
Konya. Wirujący Derwisze, nieturystyczna Turcja i lokalny specjał Etli ekmek.
Konya to jedno z najstarszych miast Turcji. Uznawana jest za konserwatywne i religijne miasto, a znana jest przede wszystkim z zakonu Wirujących Derwiszy. To także najmniej turystyczne miejsce, które odwiedziliśmy podczas naszej podróży po Turcji. Wiele osób mija Konyę w drodze z wybrzeża do Kapadocji. My nocowaliśmy w niej jadąc i wracając z Kapadocji i dziś wiemy że to był strzał w dziesiątkę. Nam się bardzo podobała! W Konyi nie ma tu masowej turystyki i tłumów przypadkowych turystów, można za to poczuć prawdziwą i autentyczną Turcję! Warto odwiedzić Muzeum Mevlany, zrobić zakupy na nieturystycznym targu czy też zjeść lokalny specjał Etli ekmek. Oto atrakcje Konyi, które Wam polecamy!
Sielska Doliny Małej Zimnej Wody przez Wodospady Zimnej Wody – Tatry Słowackie
Najbardziej sielskie miejsce, które odwiedziliśmy podczas ostatniego pobytu w Tatrach Słowackich, to Dolina Małej Zimnej Wody, czyli Malá Studená dolina. Widoki były jak z pocztówki! Zresztą zobaczcie sami na zdjęciach. Trasa do Doliny Małej Zimnej Wody ze Starego Smokovca przez Hrebienok, na który można także wjechać kolejką, jest niezwykle malownicza, przyjemna i pełna pięknych widoków. Prowadzi przez urokliwe Wodospady Zimnej Wody czy też Rainerową Chatkę, czyli zachowany do dziś budynek schroniskowy w Tatrach. Można ją wydłużyć idąc dalej do Doliny Pięciu Stawów Spiskich lub skrócić po zobaczeniu Wodospadów Zimnej Wody. Możliwości jest wiele, każdy więc znajdzie najlepszy wariant dla siebie!
Ortahisar – nasza baza w Kapadocji z pięknym widokiem i autentyczną kuchnią
Ortahisar to niewielkie, spokojne miasteczko w samym sercu Kapadocji, którego nie opanowała jeszcze masowa turystyka. Dla nas był bardzo przyjemną i wygodną bazą wypadową do zwiedzania tego niezwykłego regionu Turcji. Ortahisar jest zdecydowanie o wiele mniej turystyczny niż pobliskie Göreme, które możemy porównać do zakopiańskich Krupówek. Göreme to masowa turystyka pełną gębą, więc jeżeli szukasz spokoju, to polecamy wybrać zdecydowanie inną lokalizację. Nam Ortahisar bardzo się podobał. Przede wszystkim jest świetnie zlokalizowany – blisko wielu dolin, a także punktów widokowych dobrych na zachód i wschód słońca. Ortahisar oddalony jest od Göreme o zaledwie 5 kilometrów i 10 minut jazdy samochodem, do Czerwonej Doliny jest 3,5 kilometra, a do Doliny Miłości 7 kilometrów. Turyści odwiedzają Ortahisar głównie z powodu popularnego punktu widokowego na obrzeżach miasteczka i często nawet nie zaglądają do jego centrum. My znaleźliśmy w Ortahisarze także znakomite miejsca z prostą, autentyczną kuchnią w rozsądnej cenie, co jest rzadkością w pełnej turystów Kapadocji!
Pasta con le fave – prosty makaron z bobem, tymiankiem i pecorino
Pasta con le fave to łatwy i pyszny makaron z bobem, który polecamy wszystkim lubiącym bób i makarony z sosami na bazie oliwy. Jest to prosta kuchnia, pełna sezonowych smaków! My bób uwielbiamy i korzystamy z krótkiego sezonu jedząc go pod różną postacią. Makaron z bobem z tego przepisu zrobisz z zaledwie kilku składników. Jedzmy bób, póki sezon na niego jeszcze się nie skończył!
Podlaska Gorszczyzna i znakomite sery korycińskie od Państwa Nietupskich
Gorszczyzna – czy kiedykolwiek słyszeliście o tym miejscu? Gorszczyzna nazywana jest wsią korycińskiego sera. To zaledwie kilka gospodarstw położonych na Podlasiu blisko Korycina, w których wytwarza się sery korycińskie z tradycjami. Możecie tu kupić sery świeże, jak i wędzone, a także poznać proces ich produkcji w rozmowie z przemiłymi gospodarzami. Sery korycińskie z niepasteryzowanego mleka od Państwa Nietupskich tak nam smakowały, że wracając z Podlasia zajechaliśmy do Gorszczyzny ponownie, aby kupić ich więcej! Przyznamy, że były to jedne z najlepszych serów korycińskich, ze wszystkich które do tej pory jedliśmy. A trochę serów korycińskich zjedliśmy już na Podlasiu!
Stari Bar (Stary Bar) – klimatyczne miasto ruin w Czarnogórze
Jednym z najciekawszych miejsc, które odwiedziliśmy na wybrzeżu Czarnogóry było niezwykle klimatyczne miasto ruin Stari Bar (Stary Bar). To historyczne centrum miasta Bar w 1979 roku zostało zniszczone przez trzęsienie ziemi i do dziś pozostaje w stanie ruiny. W Starim Barze spacerowaliśmy po murach dawnej cytadeli oraz wąskimi uliczkami wyłożonymi kamieniami pomiędzy ruinami budynków. Zaglądaliśmy do wnętrz dawnych domów, które porasta dziś trawa i bluszcz. Z punktów widokowych spoglądaliśmy na Adriatyk i otaczające miasto góry Rumija. A potem poszliśmy na świetny obiad w lokalnej konobie zlokalizowanej przy murach dawnego miasta. Choć widzieliśmy już wiele opuszczonych miejsc jak miasto Craco we włoskiej Bazylikacie czy też opuszczoną kopalnię siarki na greckiej wyspie Milos, to Stari Bar zrobił na nas wrażenie, a czas płynął w nim bardzo szybko! Moglibyśmy spacerować po nim nawet kilka godzin zaglądając w różne porośnięte czasem i naturą zakamarki!
Wąwóz Piecky w Słowackim Raju – piękna alternatywa dla Suchej Beli
Wąwóz Piecky to jeden z kilku wąwozów udostępnionych dla zwiedzających w Słowackim Raju. Choć nie cieszy się tak wielką popularnością jak wąwóz Sucha Bela, to także on jest niezwykłej urody, do tego bardzo ciekawy, zróżnicowany i pełen wrażeń. Znajdziesz w nim zarówno spektakularne, pionowe drabinki, jak i drewniane kładki prowadzące nad potokiem przedzierającym się przez wąwóz. Według nas wąwóz Piecky to świetna alternatywa dla często bardzo zatłoczonej Suchej Beli. Jeżeli wybierasz się do Słowackiego Raju i lubisz wąwozy, to polecamy przejść obie trasy! Obie są piękne i niezapomniane!
Caorle to urokliwy kurort koło Wenecji z ciekawą historią. Co zobaczyć?
Caorle to popularne miasteczko nadmorskie położone na północnym wybrzeżu Adriatyku około 65 km na północ od Wenecji z bogatą historią i ciekawymi atrakcjami. Według nas ta dawna wioska rybacka z kolorową starówką to także cały czas bardzo urokliwa miejscowość oraz świetny punkt wypadowy do zwiedzania Wenecji i regionu Wenecji Euganejskiej. Na kempingu koło Caorle na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat byliśmy kilka razy w różnych miesiącach. W Caorle spędziliśmy w sumie około dwóch miesięcy dosyć intensywnie zwiedzając okolice. Jeżeli szukacie fajnego miasteczka nad morzem koło Wenecji, to bardzo polecamy Wam Caorle! W tym tekście przeczytacie o tym, co warto zobaczyć w miasteczku i jakie miejsca odwiedzić w jego okolicach.
Dolina Soczy – cudowna górska dolina wodospadów, kanionów i turkusowej rzeki
Dolina Soczy chodziła po naszych głowach od dawna. Aż w końcu planując kolejną podróż samochodem do Włoch postanowiliśmy zatrzymać się w Słowenii na kilka dni. Głównym powodem była właśnie Dolina Soczy. Dwa dni spędzonej w tej górskiej dolinie to nasz wielki zachwyt! Turkusowa woda rzeki Soczy, górskie kaniony, szumiące wodospady, ośnieżone szczyty Alp Julijskich i malownicze kładki przerzucone nad rzeką. Do tego pod koniec kwietnia trafiliśmy na znakomitą pogodę, czyli słońce i błękitne niebo z białymi obłokami jak z obrazka. To był cudowny czas zanurzony w pięknej, słoweńskiej naturze. Słowenia po raz kolejny pokazała nam swoje piękno i magię natury!
Turcja na własną rękę samochodem – co warto wiedzieć? Trasa, noclegi, drogi i awaria samochodu.
Podczas naszej podroży po Turcji przejechaliśmy ponad 1 000 kilometrów. Odwiedziliśmy zarówno popularne miejscowości nadmorskie i cudowną Kapadocję, jak i nieturystyczne miejsca jak Konya. Jeździliśmy po dużych miastach, małych miasteczkach, górskich drogach i autostradach. Doświadczyliśmy zarówno tureckiej życzliwości, jak i napotkaliśmy problemy z samochodem, których się nie spodziewaliśmy. W tym tekście opowiemy Wam jak wyglądała nasza Turcja na własną rękę i co warto wiedzieć przed taką podróżą. Przeczytacie o naszej trasie, noclegach, drogach, cenach, ale też o awarii samochodu, którą mieliśmy podczas tej podróży i naszych doświadczeniach z turecką lawetą.
Prosciutto di San Daniele i nasza degustacja w San Daniele del Friuli
Friuli – Wenecja Julijska to region Włoch graniczący z Austrią i Słowenią, przez który wiele osób przejeżdża, ale mało osób w nim się zatrzymuje w drodze do innych części Włoch. A przecież jest tam co zobaczyć! Polecaliśmy już Wam dwa urokliwe jeziorka w Alpach Julijskich tuż przy granicy z Austrią i Słowenią. Jeziora Fusine są idealne na pierwszy postój po wjeździe do Włoch, pisaliśmy o nich w tym tekście. Tym raz zabierzemy Was do miasteczka San Daniele del Friuli słynącego ze znakomitej szynki prosciutto di San Daniele. W San Daniele del Friuli odwiedziliśmy jednego z producentów, gdzie degustowaliśmy naprawdę wyśmienite prosciutto di San Daniele. Opowiemy Wam o naszej degustacji La Casa del Prosciutto „Alberti 1906” oraz o tym jak zmienia się smak prosciutto w zależności od części udźca, którą smakujecie!
Rezerwat przyrody Krzemianka i świetna kładka wśród źródlisk koło Białegostoku
Odnowiona kładka poprowadzona wśród źródlisk, piękna roślinność Puszczy Knyszyńskiej, podmokły teren i ciekawa historia. Tak właśnie wygląda rezerwat przyrody Krzemianka, który chcieliśmy odwiedzić od dawna! Rezerwat z kładką wśród źródlisk Krzemianki położony jest zaledwie 20 minut samochodem z Białegostoku w kierunku na Augustów. Jest to świetny pomysł na spędzenie czasu na łonie malowniczej podlaskiej natury!
Bobotov Kuk. Niezapomniany trekking na najwyższy szczyt gór Durmitor!
Bobotov Kuk to najwyższy szczyt pasma Durmitor w północno-wschodniej Czarnogórze o wysokości 2 523 metrów. Jest też jednym z najbardziej malowniczych miejsc, jakie odwiedziliśmy podczas naszej 10-dniowej podróży po Czarnogórze! Na Bobotov Kuk weszliśmy z przełęczy Sedlo, do której dojechaliśmy cudowną drogą panoramiczną P14 przecinającą Durmitor. Ach, co to był za szlak i co to były za widoki! Musimy też przyznać, że Bobotov Kuk dał nam trochę w kość. Były odcinki łatwe i przyjemne, były także trudniejsze jak strome i długie podejście po kamieniach. Ostatnie 200 metrów szlaku na szczyt to wspinaczka z łańcuchami i walka ze swoimi słabościami. Warto było się męczyć dla takich widoków jakie widzicie na zdjęciach!
Kulturzug, czyli Pociąg do Kultury z Warszawy i Wrocławia do Berlina!
Pociąg z Warszawy do Berlina jest bardzo dobrym rozwiązaniem, jeżeli wybierasz się do Berlina na city-break. Taką trasę mieliśmy już okazję przejechać kilkukrotnie, ale podczas ostatniej podróży jechaliśmy wyjątkowym Pociągiem do Kultury, czyli Kulturzug, łączącym po raz pierwszy Warszawę, Poznań i Berlin. Kulturzug różni się od zwykłego pociągu tym, że oferuje pasażerom program kulturowy z warsztatami, koncertami czy też prezentacjami. Od 2016 roku Pociąg do Kultury kursuje regularnie na trasie Wrocław-Berlin w obu kierunkach. Liczymy, że Pociągi do Kultury połączą częściej także Warszawę z Berlinem, bo to znakomita inicjatywa!
Vereda do Larano to fantastyczny szlak klifami Madery zawieszony nad oceanem
Vereda do Larano była jedną z najprzyjemniejszych niespodzianek podczas naszej maderskiej podróży! Przyznamy, że na ten dzień mieliśmy trochę inne plany, ale pokrzyżowała je pogoda. Tak bywa często na Maderze. Z samego rana chcieliśmy wejść na Pico Ruivo od strony północnej trasą PR 1.2 Pico Ruivo, ale po dojechaniu na parking, okazało się, że w górach pada deszcz, więc zawróciliśmy na pełne słońca wybrzeże. Pojechaliśmy najpierw na świetny punkt widokowy Miradouro do Guindaste ze szklanymi platformami koło Faial, o którym przeczytasz tutaj. A potem weszliśmy na zachwycającą Vereda do Larano. Cóż to był za szlak, cóż to były za widoki! Jego najpiękniejszy fragment prowadzi trawersem wzdłuż oceanu wysoko ponad taflą wody. Miejscami sprawia on wrażenie, jakby był zawieszony nad oceanem. Widoki zapierają dech w piersiach niezależnie od tego, w którą stronę spojrzysz!