Choć Lizbona od zawsze była bardzo wysoko na liście naszych celów podróży, to dopiero teraz udało nam się ją odwiedzić! W Lizbonie spędziliśmy pierwsze trzy dni naszej ostatniej listopadowej podróży po Portugalii. Spacerowaliśmy uliczkami Lizbony, zwiedzaliśmy największe zabytki, zaglądaliśmy w jej zakamarki, szukaliśmy najlepszych pasteis de nata czy też podziwialiśmy ją z różnych punktów widokowych. To były piękne, choć bardzo intensywne dni! W tym tekście opowiemy Wam jak wyglądała nasza Lizbona w trzy dni oraz co warto wiedzieć przed wyjazdem do stolicy Portugalii.
Spis treści
Lizbona w trzy dni – nasz plan zwiedzania
Nasz plan zwiedzania Lizbony był prosty. Z jednej strony chcieliśmy zobaczyć jej najważniejsze atrakcje, z drugiej chcieliśmy poczuć klimat miasta. Dwa pierwsze dni były więc dobrze zaplanowane, ale trzeci dzień przeznaczyliśmy na nieśpieszny spacer po Lizbonie. Nie liczymy tu dnia przylotu, bowiem do Lizbony przylecieliśmy późnym wieczorem i zdążyliśmy jedynie zjeść kolację. Okolice Lizbony zostawiliśmy sobie na kolejne dni naszej portugalskiej podróży. W Portugalii spędziliśmy tym razem 11 dni, a w dalszą podróż udaliśmy się samochodem wypożyczonym na lotnisku w Lizbonie.
Planując zwiedzanie Lizbony warto sprawdzić dni zamknięcia jej atrakcji. Wiele z nich, jak Klasztor Hieronimitów w Belém, zamkniętych jest w poniedziałki, część jest otwarta codziennie, jak Zamek św. Jerzego, a część ma przerwę w inne dni tygodnia. Z tego powodu my nasze spotkanie z Lizboną zaczęliśmy od dzielnicy Belém. W Lizbonie byliśmy po wypadku kolejki Gloria, po którym zamknięto tymczasowo także kolejki Bica i Lavra oraz windę Santa Justa, aby przeprowadzić niezbędnie kontrole techniczne. Dlatego nie znajdziecie tych czterech zabytkowych atrakcji w planie naszego zwiedzania.
Lizbona dzień 1 – Belém i okolice
Pierwszym miejscem, które odwiedziliśmy w Belem był słynny Klasztor Hieronimitów. Byliśmy w nim o godzinie otwarcia, czyli 9.30, i już wtedy staliśmy w piętnastominutowej kolejce. Kiedy wychodziliśmy z klasztoru, kolejka była już kilka razy dłuższa, dlatego polecamy być tam z samego rana. Z klasztoru poszliśmy na drugie śniadanie do Pastéis de Belém, w którym powstały słynne lizbońskie pastéis de nata. Polecamy wejść do zabytkowej części cukierni lub udać się głębiej i usiąść przy stoliku, dzięki temu poczujesz klimat miejsca i podejrzysz jak powstają pastéis de nata.
Następnie poszliśmy do Pomnika Odkrywców (Padrão dos Descobrimentos) upamiętniającego wielkie odkrycia geograficzne Portugalii. Po czym przespacerowaliśmy wzdłuż rzeki Tag do Torre de Belém, czyli warownej wieży z listy Unesco będącej jednym z symboli Belem i Lizbony. Stamtąd podjechaliśmy kilka przystanków autobusem do znajdującego się również w Belém zaskakująco ciekawego Narodowego Muzeum Powozów (Museu Nacional dos Coches). Z muzeum poszliśmy spacerem na dostępny dla wszystkich taras widokowy nad Muzeum Sztuki, Architektury i Technologii MAAT z pięknym widokiem na wiszący Most 25 Kwietnia.
Potem podjechaliśmy kilka przystanków autobusem do Pałacu Narodowego Ajuda, który do 1910 roku był zamieszkany przez portugalską rodzinę królewską. W pałacu są świetnie zachowane wnętrza, pomimo to dociera tam niewielu turystów. W zachodnim skrzydle pałacu odwiedziliśmy też Muzeum Skarbu Królewskiego, w którym zobaczyć możesz ponad tysiąc przedmiotów związanych z portugalską biżuterią królewską i klejnotami koronnymi. Stamtąd około godziny 17-stej pojechaliśmy autobusem na Time Out Market, czyli odnowioną halę targową Mercado de Ribeira, z dużą, choć też dosyć turystyczną strefą gastronomiczną.
Lizbona dzień 2 – Tramwaj 28 i centrum
Drugi dzień rozpoczęliśmy od przejazdu zabytkowym tramwajem 28 ze jego stacji początkowej przy placu Martim Moniz do Klasztoru Karmelitów. Choć obawialiśmy się, że tramwaj będzie bardzo turystyczny, to przejazd nim bardzo nam się podobał! Trasa prowadzi przez Alfamę i historyczne centrum, można przemieszczać się nim pomiędzy wieloma atrakcjami.
Po zobaczeniu klasztoru udaliśmy się spacerem przez Rua Augusta w kierunku placu Praça do Comércio. Przy placu wjechaliśmy na łuk Arco da Rua Augusta, z którego roztacza się fantastyczny widok nie tylko na plac, ale całą Lizbonę. Również bardzo polecamy! Potem przespacerowaliśmy się nad Tag i weszliśmy do Centrum Interpretacji Historii Dorsza, w którym można poznać szczegółowo historię dorsza portugalskiego. Warto do niego zajść jeżeli tak jak my macie bezpłatne wejście w ramach Lisboa Card, o której piszemy poniżej.
W okolicach Praça do Comércio ponownie złapaliśmy tramwaj 28 i podjechaliśmy nim na punkty widokowe Miradouro de Santa Luzia i Miradouro das Portas do Sol, z których roztacza się piękny widok m.in. na Alfamę. Stamtąd spacerem udaliśmy się do górującego nad Lizboną Zamku św. Jerzego, który również jest jednym z najpiękniejszych punktów widokowych w Lizbonie. Na zachód słońca poszliśmy na Miradouro do Chão do Loureiro, z którego widok nas trochę rozczarował i żałowaliśmy, że nie zostaliśmy na zachód znacznie wyżej czyli na zamku! Wieczorem po kolacji wybraliśmy się jeszcze na spacer po Lizbonie po zmroku.
Lizbona dzień 3 – Alfama i spacer po Lizbonie
Trzeci dzień to nieśpieszny spacer po dzielnicy Alfama i Lizbonie bez większego planu. Zaglądaliśmy w różne zakamarki portugalskiej stolicy i gubiliśmy się w gąszczu wąskich uliczek Alfamy. Odwiedzaliśmy sklepiki, w tym Manteigaria Silvia, w którym kupiliśmy znakomitą szynkę presunto z porca preto, poszliśmy na likier wiśniowy do A Ginjinha oraz na kolejne pastéis de nata.
Na koniec poszliśmy na obiad na gwarną i pachnącą Indiami ulicę Rua do Benformoso pełną hinduskich knajpek i sklepików, którą odkryliśmy dzień wcześniej. Popołudniu odebraliśmy samochód na lotnisku i wyruszaliśmy w dalszą podróż po Portugalii.
Jak poruszaliśmy się po Lizbonie?
Po Lizbonie poruszaliśmy się na własnych nogach i komunikacją publiczną, którą mieliśmy darmową w ramach Lisboa Card, o której piszemy poniżej. Ponieważ nocowaliśmy w dogodnej lokalizacji blisko metra i w pieszym zasięgu wielu atrakcji, to samochód kompletnie nie był nam w Lizbonie potrzebny. Z komunikacji publicznej korzystaliśmy tylko przez dwa pierwsze dni. Metrem i autobusem pojechaliśmy pierwszego dnia do Belem. Drugiego dnia poruszaliśmy się tramwajami i metrem. Trzeciego dnia wystarczyły nam nasze nogi – to był dzień spacerów po Lizbonie. Dopiero popołudniu pojechaliśmy uberem na lotnisko, aby odebrać samochód i wyruszyć w dalszą podróż.
Przez trzy dni w Lizbonie zrobiliśmy trochę kilometrów, ale pamiętaj, że w wielu miejscach można skrócić sobie trasę korzystając z licznych bezpłatnych wind. My korzystaliśmy z nich kilkukrotnie. Część wypatrzyliśmy na google maps, ale też mieliśmy oczy szeroko otwarte. Jeżeli wielu mieszkańców Lizbony skręca do tego samego budynku, warto sprawdzić czy nie znajduje się nim winda! Wejścia do niektórych wind wyglądają naprawdę niepozornie. Polecamy zwłaszcza Elevador Castelo w połączeniu z Elevador Baixa, którymi skrócisz drogę do Zamku św. Jerzego czy punkty widokowe na Alfamę.
Lisboa Card – kiedy warto?
Jeżeli planujesz intensywne zwiedzanie warto jest rozważyć zakup Lisboa Card, która oferuje darmową komunikację publiczną w Lizbonie, w tym zabytkowe tramwaje i windy, oraz darmowe wejścia lub zniżki do wielu atrakcji. Przez pierwsze dwa dni korzystaliśmy z Lisboa Card bardzo intensywnie, poniżej jest dokładne podsumowanie naszych oszczędności. Według nas jest to świetne rozwiązanie dla osób, które chcą odwiedzić najważniejsze atrakcje Lizbony.
Lisboa Card można kupić w wielu punktach na różne przedziały czasowe – 24, 48 lub 72 godziny. Aktualny cennik jest tutaj. My mieliśmy kartę na 48 godzin, którą dostaliśmy dzięki uprzejmości Visit Lisboa, za co bardzo dziękujemy! Ten przedział czasowy był dla nas wystarczający. Karty możesz zamówić online i odebrać lub kupić bezpośrednio w wielu punktach w Lizbonie, w tym na lotnisku w hali przylotów.
Nasze oszczędności z Lisboa Card
W ramach Lisboa Card na 48 godzin skorzystaliśmy z biletów i wejść o wartości 98,5 euro za osobę. Koszt karty to 51 euro, w tym przypadku oszczędności wynoszą 47,5 euro za osobę.
- Klasztor Hieronimitów – bezpłatne wejście, bilet normalny kosztuje 18 euro
- Narodowe Muzeum Powozów – bezpłatne wejście, bilet normalny kosztuje 15 euro
- Pałac Narodowy Ajuda – bezpłatne wejście, bilet normalny kosztuje 15 euro
- Muzeum Skarbu Królewskiego– bezpłatne wejście, bilet normalny kosztuje 11 euro
- Zamek św. Jerzego – bezpłatne wejście, bilet normalny kosztuje 15 euro
- Wjazd na łuk Arco da Rua Augusta – bezpłatne wejście, bilet normalny kosztuje 4,5 euro
- Centrum Interpretacji Historii Dorsza – bezpłatne wejście, bilet normalny kosztuje 4 euro
- Klasztor Karmelitów – zniżka 2 euro, bilet kosztował 5 zamiast 7 euro
- dwukrotny przejazd tramwajem 28
- 9 przejazdów metrem i autobusami (bilet dzienny na komunikację publiczną kosztuje 7 euro dla osoby dorosłej)
To tylko cześć miejsc, które można odwiedzić w ramach Lisboa Card. Oferuje ona bezpłatny wstęp do 51 atrakcji. Bez dodatkowych opłat można także wjechać na Pomnik Zwycięzców w Belem (my to odpuściliśmy ze względu na kolejkę), do Torre de Belem, która była akurat w remoncie, czy też do Narodowego Muzeum Azulejos, które też było zamknięte. Niestety do najpopularniejszych zabytków w Sintrze jest tylko 10% zniżka z kartą, natomiast bezpłatnie można wejść do kilku bardziej oddalonych atrakcji w tym Pałacu w Mafrze i klasztorów w Batalha (bardzo polecamy!), Tomarze i Alcobaça.
Nasz nocleg w Lizbonie
Na nocleg w Lizbonie wybraliśmy aparthotel Numa Lisbon Anjos, który okazał się być bardzo wygodnym i komfortowym rozwiązaniem. Znajduje się on bardzo blisko stacji metra Anjos na obrzeżach centrum. Bez problemu mogliśmy dojść pieszo do Alfamy ułatwiając sobie podejścia lizbońskimi windami. Bardzo blisko znajduje się też początkowa stacja tramwaju 28 przy placu Martim Moniz – z hotelu szliśmy tam 10 minut pieszo.
Numa Lisbon Anjos to aparthotel samoobsługowy, co nam bardzo pasowało. Check-in odbywa się online, wszystkie wejścia są na dedykowany kod. W dniu wyjazdu i przyjazdu można skorzystać z szafek do przechowania bagażu i świetnie zaprojektowanych części wspólnych. Wokół jest też sporo fajnych knajpek, sklepy i ulica pełna autentycznego hinduskiego jedzenia. Na pewno będziemy rozważać to miejsce podczas kolejnego pobytu w Lizbonie! Link do rezerwacji jest tutaj: Numa Lisbon Anjos.
PS. Pamiętaj, że jeżeli zarezerwujesz jakikolwiek nocleg na Bookingu przez nasz link to my dostaniemy niewielką prowizję, a Ty zapłacisz tyle samo. W ten sposób możesz podziękować nam za treści na blogu!
Lizbona i Portugalia w listopadzie
W Lizbonie byliśmy w pierwszych dniach listopada. Listopadowa Lizbona niezwykle miło zaskoczyła nas 20 stopniami i słońcem. Planując podróż nie spodziewaliśmy się, że będziemy spacerować po Lizbonie w krótkim rękawku i sandałkach. Przez naszą cała 11-dniową podróż mieliśmy bardzo dobrą pogodę – było ciepło i słonecznie. Tylko jedna noc była burzowa oraz cztery razy spadł przelotny deszcz, który nie wpłynął zbytnio na nasze plany. Natomiast tuż po naszym wyjeździe było kilka bardzo deszczowych dni, więc zawsze istnieje ryzyko, że trafi się na gorszą pogodę. My byliśmy bardzo zadowoleni z tego terminu i bardzo przyjemnej pogody!
Okolice Lizbony
Na koniec kilka słów o okolicach Lizbony, które odwiedziliśmy. Po trzech nocach spędzonych w Lizbonie na kolejne trzy noclegi przenieśliśmy się nad ocean około 40 kilometrów od Lizbony. Zatrzymaliśmy się tuż przy przepięknej plaży Magoito, która jest jedną z najbardziej jodowych plaż w Portugalii. Zasypiając i budząc się słyszeliśmy szum oceanu oraz łoskot fal rozbijających się o klify i plażę. A w ciągu dnia zwiedzaliśmy miejsca, które możesz także odwiedzić nocując w Lizbonie.
Pierwszego dnia postawiliśmy na wybrzeże. Najpierw pojechaliśmy na Cabo da Roca, czyli najbardziej wysunięty na zachód punkt Europy kontynentalnej, skąd poszliśmy się na dosyć krótki, ale jakże piękny trekking w kierunku Praia da Ursa. Następnie po krótkim przystanku w Aznhas do Mar wróciliśmy do Magoito, aby pospacerować po plaży i jej okolicach.
Drugi dzień to Sintra, do której dojedziecie także pociągiem z Lizbony. W Sintrze byliśmy w Pałacu Narodowym Pena i jego ogrodach oraz rezydencji Quinta da Regaleira, ale to temat na oddzielną historię. A potem wróciliśmy do magicznego Nazare, w którym w listopadzie zaczyna się sezon na wysokie fale. O Nazare pisaliśmy już szczegółowo w tym tekście, do którego Was zapraszamy!
Zobacz nasze wszystkie portugalskie teksty:
Portugalia
Lubisz nasze wpisy? Udostępnij je znajomym i śledź nas na Facebooku i Instagramie!







































