Podczas naszej pierwszej podróży do Maroka skupiliśmy się na południu tego kraju, podziwialiśmy Góry Atlas i marokańską pustynię oraz zachwycaliśmy się niesamowitym Marrakeszem. Podczas drugiej podróży do Maroka naszym głównym celem były Góry Rif i niebieskie miasto Szafszawan, położone na północy tego kraju. Postanowiliśmy połączyć zwiedzanie północy Maroka z podróżą do Andaluzji i spędzić także kilka dni na andaluzyjskim wybrzeżu. Jest to bardzo wygodne rozwiązanie, ponieważ oba kraje dzieli jedynie Cieśnina Gibraltarska i 1 godzina szybkim promem, a do Andaluzji jest wiele niedrogich połączeń z różnych części Polski. Dla nas prom z hiszpańskiej Tarify do marokańskiego Tangeru był też dodatkowo ciekawym doświadczeniem. W końcu pierwszy raz drogą morską zmienialiśmy kontynent! W ciągu jednej godziny zmieniliśmy kraj, kontynent, strefę czasową i przede wszystkim kulturę.
Spis treści
Prom z Hiszpanii do Maroka – którą trasę wybrać?
Z Hiszpanii do Maroka można popłynąć kilkoma trasami. Pierwsza z dwóch najpopularniejszych tras przez Cieśninę Gibraltarską łączy andaluzyjskie Algeciras z portem Tanger Med, oddalonym o ponad 50 kilometrów od ścisłego centrum Tangeru. To połączenie jest trochę tańsze, płynie się trochę dłużej (1,5 – 2 godziny), a do medyny w Tangerze trzeba dojechać innym środkiem komunikacji. Do Tanger Med warto popłynąć, jeżeli Twoim celem jest nie sam Tanger, ale np. hiszpańska eksklawa Ceuta.
My zdecydowaliśmy się na drugą trasę, czyli prom z Tarify do portu Tanger Ville, położonego tuż przy murach medyny. Z portu do naszego hotelu w medynie szliśmy zaledwie kilka minut pieszo. To połączenie jest według nas najlepsze dla osób, które tak jak my chciałyby zobaczyć Tanger lub w nim przenocować. Jest także najszybszym połączeniem promowym łączącym oba kraje. Tarifa położona jest bardzo blisko Afryki, w najwęższym punkcie dzieli ją od marokańskiego wybrzeża niespełna 16 kilometrów. Stojąc w Tarifie na tarasie widokowym czuje się, że Maroko i Afryka są na wyciągnięcie ręki!
Prom z Tarify do Tangeru – przewoźnicy i ceny biletów
Prom z Tarify do Tangeru (port Tanger Ville) obsługują dwaj przewoźnicy – hiszpański Baleares oraz marokański AML (Africa Marocco Links). Promy każdego z nich kursują pomiędzy tymi dwoma portami kilka razy dziennie oraz płyną 1 godzinę. Wybór połączeń jest więc naprawdę spory. My wypływaliśmy do Tangeru promem o 12.00, a w drodze powrotnej dopłynęliśmy do Tarify o godzinie 15.00 czasu hiszpańskiego.
Największa różnicą pomiędzy tymi przewoźnikami jest cena biletów. Byliśmy zaskoczeni, że jest ona tak ogromna. Bilety online na prom AML kosztowały nas 25 euro w jedną stronę za jedno miejsce siedzące, podczas gdy na stronie Baleares widniała cena za to samo połączenie 70 euro. W sumie za dwa bilety dla osób dorosłych w dwie strony w AML zapłaciliśmy 100 euro. W Baleares bilety na te same dni kosztowałyby nas 280 euro. Bilety kupowaliśmy z kilkudniowym wyprzedzeniem online, ale ceny sprawdzaliśmy też trzy miesiące wcześniej, kiedy planowaliśmy podróż. Były takie same jak w momencie zakupu. Natomiast na miejscu w porcie bilety na prom AML były już droższe – w jedna stronę kosztowały 41 euro za osobę, w drugą 29 euro za osobę. Dlatego polecamy kupować je online.
Wiemy też od spotkanych w Tangerze Polaków, że bilety można kupować także w lokalnych agencjach turystycznych, które dla jednodniowych turystów oferują bilety powrotne open, dzięki czemu elastycznie można decydować o godzinie powrotu danego dnia. Natomiast nie znamy cen i szczegółów, my bilety sprawdzaliśmy i kupowaliśmy bezpośrednio u przewoźników.
Jak wygląda prom z Tarify do Tangeru?
Przed wypłynięciem zastanawialiśmy się czy różnica cen będzie miała wpływ na jakość połączenia i obsługi. Prom AML o nazwie Maria Dolores może i miał swoje lata, ale był naprawdę w porządku. Był duży, wygodny, czysty i zadbany. Prom linii Baleares, który stał w porcie wyglądał na troszeczkę nowszy, ale nie odzwierciedlało to tak dużego rozstrzału w cenach. Drugi raz też wybralibyśmy to samo połączenie, wszystko odbyło się bardzo sprawnie, a w obu promach było sporo wolnych miejsc.
Boarding zarówno po stronie hiszpańskiej, jak i marokańskiej rozpoczynał się 1 godzinę przed wypłynięciem i trwał 45 minut. Po wejściu na prom zostawialiśmy większy bagaż na dolnym pokładzie samochodowym i wchodziliśmy z bagażem podręcznym na górny pokład przeznaczony dla pasażerów. Oprócz miejsc siedzących i stolików znajdują się tam łazienki, kawiarnia, sklep bezcłowy oraz punkt kontroli paszportowej. Na dolnym pokładzie mogą przebywać jedynie członkowie załogi. Kontrola paszportowa podczas podróży do Tangeru odbywała się bezpośrednio na promie, a w drodze powrotnej w porcie w Tangerze.
Parking w Tarifie
Obaj przewoźnicy oczywiście przewożą także samochody, ale ponieważ przewóz samochodu wynajętego z wypożyczalni w Hiszpanii wymaga uzyskania wcześniejszej zgody i wiele papierologii, nawet nie próbowaliśmy jej uzyskać. Od razu zdecydowaliśmy, że zostawimy samochód wypożyczony w Hiszpanii na parkingu w Tarifie i wynajmiemy drugi w Maroku. W porcie w Tarifie dostępny jest płatny parking dla pasażerów w cenie 19,50 euro za dobę, ale ponieważ znaleźliśmy bezpłatne miejsce na ulicy tuż przy porcie, to finalnie nie skorzystaliśmy z tego parkingu. Nasza podróż do Maroka trwała ponad 3,5 doby, więc zaoszczędziliśmy w ten sposób na parkingu co najmniej 70 euro.
Co zobaczyliśmy w Maroku?
W Maroku spędziliśmy 3,5 dnia oraz trzy noce. Pierwszą i ostatnią noc spędziliśmy w Tangerze, jeden nocleg zaplanowaliśmy w Szafszawan. Drugiego dnia po śniadaniu wynajęliśmy na dwa dni samochód i wyruszyliśmy w Góry Rif.
Dzień 1 – prom do Maroka i medyna w Tangerze
Do Maroka dopłynęliśmy koło południa czasu marokańskiego. Po zameldowaniu się w naszym hotelu i powitalnej miętowej herbacie poszliśmy na spacer po medynie. Pierwszy dzień był dla nas wystarczający, aby przejść całą medynę Tangeru, zobaczyć kasbę czy też wypić miętową herbatę o zachodzie słońca w kawiarni w najwyższym punkcie kasby.
Dzień 2 – wodospady Akchour, Most Boga i Szafszawan
Po śniadaniu odebraliśmy samochód z wypożyczalni oddalonej od medyny 15 minut spacerem, po czym pojechaliśmy w Góry Rif, które przez całą drogę zachwycały nas malowniczymi krajobrazami pełnymi soczystej zieleni. Najpierw wybraliśmy się na bardzo przyjemny trekking do Mostu Boga wzdłuż kaskad Akchour. W jednej z lokalnych knajpek zlokalizowanych nad strumieniem (i jedynej otwartej) zjedliśmy znakomity i autentyczny warzywny tagine i wypiliśmy miętową herbatę. Popołudnie spędziliśmy spacerując po niebieskich uliczkach miasta Szafszawan, które bardzo nam się podobało. To był najpiękniejszy dzień podczas tego pobytu w Maroku!
Dzień 3 – niebieski Szafszawan i biały Tetuan
Po porannym spacerze i śniadaniu opuściliśmy Szafszawan, po czym pojechaliśmy do Tetuanu, przez który przejeżdża się po drodze do Tangeru. Tetuan nie jest turystycznym miastem, ale ma białą medynę wpisaną na listę Unesco, którą chcieliśmy zobaczyć. Medyna to jeden wielki suk z obdrapanymi murami, byliśmy tam jedynymi turystami. Na suku można znaleźć wyroby skórzane w naprawdę dobrych cenach, kupiliśmy też sporo przypraw. Zajrzeliśmy także do sąsiadującej z medyną dzielnicy Ville nouvelle zbudowanej przez Hiszpanów w czasach kiedy Tetuan był stolicą hiszpańskiego protektoratu. Kolację zjedliśmy już w Tangerze.
Dzień 4 – spacer po Tangerze i powrót do Andaluzji
Ostatniego dnia rano oddaliśmy samochód, zjedliśmy nieśpieszne śniadanie na tarasie naszego hotelu z widokiem na port w Tangerze oraz poszliśmy na spacer po medynie. Dokupiliśmy kilka rzeczy na targu i o 13 wypłynęliśmy promem do Tarify z walizką pełną marokańskich przypraw.
Nasze noclegi w Tangerze i Szafszawan
W Tangerze zdecydowaliśmy się na nocleg w części medyny przylegającej do portu. Dzięki temu w kilka minut pieszo mogliśmy przejść z portu do naszego hotelu Kasbay Tangier Medina – Boutique Guesthouse. Był to bardzo przyjemny butikowy hotel udekorowany w stylu riadu z klimatyczną herbaciarnią na parterze oraz tarasem na dachu z widokiem na port. Bardzo polecamy, zwłaszcza, jeżeli tak jak my przypływacie promem do portu Tanger Ville. Jedynym minusem było okno w pokoju wychodzące na korytarz, ale taka jest cena lokalizacji w medynie. Za nocleg dla dwóch osób w pokoju deluxe z pysznym śniadaniem płaciliśmy 90 euro, w cenie jest wliczony podatek miejski. Link do rezerwacji jest tutaj: Kasbay Tangier Medina – Boutique Guesthouse. PS. Na śniadanie na tarasie czy herbatę miętową możesz wybrać się także, jeżeli nie nocujesz w hotelu.
W Szafszawan nocowaliśmy w klimatycznym Riadzie Alhambra w górnej części medyny. Lokalizacja riadu była znakomita, wokół było wiele pięknych niebieskich uliczek i zakamarków. Z tarasów riadu rozpościerał się też znakomity widok na miasto. Za nocleg dla dwóch osób z dobrym śniadaniem płaciliśmy 80 euro w cenie jest wliczony podatek miejski. Niedaleko znajduje się parking, za który płaciliśmy 40 dirhamów za dobę. Link do rezerwacji jest tutaj: Riad Alhambra.
Więcej naszych marokańskich noclegów znajdziesz w tekście: Noclegi w Maroku – nasze sprawdzone miejsca. Pamiętaj, że jeżeli zarezerwujesz nocleg na Bookingu przez nasz link to my dostaniemy niewielką prowizję, a Ty zapłacisz tyle samo. W ten sposób możesz podziękować nam za treści na blogu!
Wypożyczenie samochodu w Tangerze
Samochód wypożyczaliśmy przez Rentalcars w wypożyczali AirCar Tanger Centre-Ville zlokalizowanej blisko medyny i naszego hotelu w Tangerze. Dostaliśmy nową, choć bardzo słabo wyposażoną, Dacię Sandero, ale był to samochód wystarczający na naszą krótką podróż. Za dwie doby zapłaciliśmy 337 złotych z pełnym ubezpieczeniem i 12 000 dirhamów / 1 200 euro kaucji. Nie mieliśmy żadnych problemów, kaucja została od razu odblokowana po oddaniu samochodu.
Maroko podczas Ramadanu
Tym razem Maroko odwiedziliśmy podczas Ramadanu, co miało wpływ na kulinarny aspekt naszej podróży. Byliśmy przygotowani na to, że w ciągu dnia wiele lokalnych knajpek i garkuchni będzie zamknięta, ale byliśmy trochę zaskoczeni, że aż tak wiele restauracji zamyka się na cały czas trwania Ramadanu. Otwarte były niektóre restauracje w turystycznych miejscach takich jak medyna w Tangerze czy medyna w Szafszawan, ale w nieturystycznym Tetuanie czy w miasteczkach mijanych przez nas po drodze otwarte były tylko sklepy, stoiska z chlebkami, naleśnikami i słodkościami.
Ciekawym doświadczeniem było zobaczenie jak gwarne i zatłoczone ulice medyny w Tangerze około godziny 18.20 pustoszeją, sklepiki zamykają się, a uliczki robią się całkowicie puste, bowiem wszyscy idą na wieczorną kolację. Przez ponad godzinę czuliśmy się jakbyśmy byli w wymarłym mieście. Być może w Marrakeszu wygląda to inaczej i plac Jemaa el-Fna wieczorem tętni życiem, ale w miejscach, w które teraz odwiedziliśmy ciężko było znaleźć autentyczną kuchnię. Najlepszym posiłkiem był tagine przy wodospadach Akchour i nasze śniadanie w Tangerze. Ponieważ jedzenie w podróży jest dla nas ważne i pamiętamy nasze marokańskie uczty podczas pierwszej podróży do Maroka, to kolejnym razem wybierzemy zdecydowanie jednak termin podróży poza Ramadanem.
Co ciekawe, na czas Ramadanu Maroko cofa zegary o 1 godzinę (z GMT+1 na GMT+0), aby skrócić czas postu w ciągu dnia i umożliwić wcześniejsze spożycie posiłku po zachodzie słońca. Różnica czasu pomiędzy Hiszpanią a Marokiem podczas naszej podróży wynosiła więc 1 godzinę. Ramadan jest świętem ruchomym, dlatego daty zmiany czasu zmieniają się co roku.
Podsumowanie
Kilka dni, które spędziliśmy w Maroku, były dla nas wystarczające, aby zobaczyć Góry Rif, Szafszawan i Tanger. Największym zachwytem były krajobrazy w Górach Rif i niebieskie uliczki Szafszawan – te miejsca polecamy zobaczyć koniecznie, jeżeli planujecie wypad z Andaluzji do Tangeru czy też podróż po północnej części Maroka. Piękne, górskie krajobrazy towarzyszą przez dużą część drogi do Szafszawan.
Sam Tanger ma swoje ładne momenty, ale nie zachwycił nas. Dlatego zobaczenie do przy okazji Gór Rif i Szafszawan było dobrym pomysłem. Przyznamy, że raczej bylibyśmy trochę rozczarowani, gdybyśmy się wybrali tylko do samego Tangeru na jeden dzień lub jedną noc, po tym co zobaczyliśmy podczas naszej pierwszej marokańskiej podróży, o której pisaliśmy szczegółowo tutaj: Maroko samochodem. Trasa z Marrakeszu do wydm Erg Chebbi i nasze doświadczenia.
Jeżeli chodzi o Tetuan, to mając czas i przejeżdżając obok w drodze z lub do Szafszawan, można się zatrzymać, aby zobaczyć widok na białą medynę z placu Feddan, krótki spacer po suku i dzielnicy Ville nouvelle. Tetuan jest mało turystycznym miastem, można w nim poczuć jak wygląda nieturystyczne, prawdziwe Maroko.
Sam prom z Tarify do Tangeru to także ciekawe doświadczenie. Wystarczy jedna godzina, aby zmienić nie tylko kraj, ale także kontynent, kulturę i otaczającą architekturę. Być może jeszcze kiedyś ponownie popłyniemy z Andaluzji do Maroka i pojedziemy wzdłuż wybrzeża do Fezu, którego jeszcze nie odwiedziliśmy. Zwłaszcza, że bilety z Polski do Andaluzji można kupić w naprawdę atrakcyjnych cenach!
Nasze marokańskie podróże:
Maroko
Lubisz nasze wpisy? Udostępnij je znajomym i śledź nas na Facebooku i Instagramie!

































