Craco – opuszczone miasto w Bazylikacie

On 3 października 2017 by zlotaproporcja.pl

Opuszczone miasta. Z jednej strony groźne i tajemnicze, z drugiej niepowtarzalne i intrygujące. Czy miejsce okupione ludzką tragedią może stać się atrakcją turystyczną? Czy zwiedzanie opuszczonych miejsc to jeszcze próba opowiedzenia i upamiętnienia historii miejsca czy może już czysty biznes? Szczęście w nieszczęściu Craco nie zostało okupione ludzkim życiem, ani też nie było krwawą tragedią. Malowniczo, wręcz bajkowo położone pośród zielonych, łagodnie falujących pagórków Bazylikaty, z daleka górowało nad horyzontem, w promieniach zachodzącego słońca Craco wygląda jak jedno z najpiękniejszych włoskich miasteczek. Im bliżej podjeżdżaliśmy, tym wyraźniej widać było obrosłe czasem ruiny i ich tragiczną historię. Zabieramy Was do Craco, najsłynniejszego opuszczonego miasta we włoskiej Bazylikacie.  

Co się wydarzyło w Craco?

W dawnym Craco, nazywanym dziś Craco Vecchio (Stare Craco), jeszcze 50 lat temu mieszkało około 2 000 mieszkańców. I właśnie ta liczba była początkiem końca. W czasach średniowiecznych było ich o 1/3 mniej, a domy budowane były jedynie w najwyższej części miasteczka na twardej, odpornej na ciężar skale. Wraz z większą liczbą mieszkańców domy zaczęto budować w niższych częściach na luźniejszym podłożu. To właśnie te domy ucierpiały najbardziej i osunęły się całkowicie w pierwszej kolejności.

Nacisk na ziemię i zbyt duży ciężar domów był główną przyczyną osuwisk. Luźna skała w dolnych częściach miasteczka to tylko jeden problem. Przekleństwem okazał się akwedukt, który doprowadził wodę do miasteczka. W położonej w najwyższej części Craco wieży zbudowano ogromny zbiornik na wodę zasilający okoliczne domy.  W domach dobudowywano łazienki i zbiorniki na wodę, przez co zrobiły się więc o wiele cięższe, zaburzając i zwiększając nacisk na podłoże.

Ziemia osuwała się powoli. Część niżej położonych domów była już opuszczona i ewakuowana, kiedy w 1973 roku, po serii mniejszych osuwisk, nastąpiło najpotężniejsze osuwisko, które zniszczyło dużą część położonych niżej domów, naruszyło stabilność całego miasteczka i przesądziło o jego przeszłości. Podjęto decyzję o opuszczeniu Craco i budowie nowego miasteczka u podnóża wzgórza. Samo osuwisko na szczęście również było powolne i wszyscy zdążyli uciec, zanim wydarzyła się krwawa tragedia. Ewakuacja nie była całkowita, nie każdy mieszkaniec mógł, a może też chciał się przenieść do powstającego Craco Peschiera. Dopiero w połowie lat 80-tych ostatni mieszkańcy opuścili ruiny Craco Vecchio.

Craco dzisiaj

Dziś jedynymi mieszkańcami Craco są osły i stado owiec. Przez te wszystkie lata opuszczone domy niszczały, a nawet zapadały się. Przez drzwi i okna wdarła się do nich natura. Woda i inne żywioły zrobiły swoje, ale równie wielkie spustoszenie siało działanie człowieka. Skradzione i zdemontowane zostało wszystko, co miało jakąkolwiek wartość. Kościelne organy, wyposażenie domów i łazienek, żelazne części balkonów, wszystko zostało splądrowane.

Przełomem był rok 2009, kiedy rozpoczęła się renowacja Craco. Odgruzowanie i zabezpieczanie domów nie jest łatwe, nie tylko z przyczyn oczywistych, ale także prawnych. Część domów nadal ma prywatnych właścicieli, niektórzy z nich zmarli lub daleko wyjechali. Bez ich zgody nie można wejść na teren domostw.

Zwiedzanie Craco

Pierwsze wejścia na teren opuszczonego miasteczka odbyły się w 2013 roku. Craco zwiedzać można jedynie z przewodnikiem, a liczba osób wchodzących na teren opuszczonego miasta jest cały czas niewielka. Obowiązkowy jest kask, a trasa jest ściśle wytyczona pomiędzy zabezpieczonymi domami. Do domów można zajrzeć, ale nie wolno do nich wchodzić bez pozwolenia przewodnika.

Trasa wiedzie przez całe miasteczko do jego najwyższego punktu, czyli wieży położonej na wysokości 391 m n.p.m. Wieża to punkt strategiczny, widać stąd wszystkie okoliczne miejscowości, a przy dobrej pogodzie także Park Narodowy Pollino i Morze Jońskie. W momencie osuwiska była w niej cysterna z wodą napełniona po brzegi.

Z niektórych domów została tylko połowa murów, czyli ta która zbudowana została na twardej ścianie. W kościele z wpływami bizantyjskimi pozostały tylko podobizny świętych, całe reszta została ograbiona.  Po Craco spacerowaliśmy we trójkę tylko z przewodnikiem, którego dziadkowie opuszczali Craco w 1973 roku. Poza naszymi rozmowami słyszeliśmy tylko świst wiatru, chrzęst kamieni pod stopami i skrzypienie drzwi. Kiedy trzasnęły drzwi balkonowe, poczuliśmy dreszcz na plecach. Ale to tylko igrał z nami wiatr.

Informacje praktyczne:

  • Wejście na teren ruin to koszt 10 euro od osoby, zwiedzanie trwa około godziny i możliwe jest w godzinach 9-18 w sezonie. Poza sezonem lepiej sprawdzić godziny otwarcia.
  • Jeżeli chcesz mieć przewodnika anglojęzycznego, musisz wcześniej umówić się telefonicznie na zwiedzanie.
  • Po przyjeździe na miejsce i wykupieniu zwiedzania, czekaliśmy 45 minut aż zbierze się więcej osób i zakończy się poprzednie zwiedzanie. Nikt więcej się nie zgłosił, ruszyliśmy więc sami.
  • W przyszłości planowane jest wytyczenie drugiej trasy w innej części miasteczka.
  • Craco znajduje się 56 km od Matery, w której spaliśmy w świetnie zlokalizowanym i niedrogim B&B History.

Sprawdź także trasę naszego road tripu z Bari do Neapolu przez Bazylikatę.

Wszystkie posty z Bazylikaty:
Bazylikata

Wszystkie posty z podróży do Włoch:
Włochy

Lubisz nasze wpisy? Będzie nam bardzo miło, jeżeli podzielisz się nimi ze znajomymi i zostaniesz naszym stałym czytelnikiem na blogu, Facebooku i Instagramie!

Zapisz

Zapisz

4 komentarze to “Craco – opuszczone miasto w Bazylikacie”

  • Pierwszy raz czytam o tym miejscu. Historia tragiczna. Pytanie co będzie za kilka lat? Czy uda się zabezpieczyć to co zostało? Oby tak. Tamtejsza architektura robi wrażenie. Ale i tak najważniejsza jest w tym miejscu jego historia.

    • zlotaproporcja.pl

      Jesteśmy dobrej myśli, że uda się zachować to miejsce. Póki co, instytucja opiekująca się Craco podchodzi do tego bardzo rozsądnie, miasto jest ogrodzone, wejść można tylko z przewodnikiem, poruszasz się po wyznaczonej trasie. Właśnie wróciliśmy z Kalabrii, gdzie odwiedziliśmy inne opuszczone miasto, mianowicie Pentedattilo. Jest ono bardziej stabilne i otwarte dla wszystkich chętnych, można wejść bez przewodnika i opłat. Jest bardzo dobrze zachowane, są prowadzone prace zabezpieczające i trochę restaurujące część domów, miasto nie niszczeje. To dobry przykład, że da się zachować opuszczone miejsca z poszanowaniem ich historii. Pozdrawiamy!

  • Bardzo ciekawy wpis, jak i samo miejsce. Dodałam do listy tych, które chce odwiedzić. Na razie „zwiedzam” Wasz blog 🙂

    • zlotaproporcja.pl

      Bardzo nam miło 🙂 A Craco gorąco polecamy, z jednej strony jest piękne i niezwykłe, z drugiej daje do myślenia i pokazuje, co może się wydarzyć, kiedy człowiek nie baczy na naturę!

Dodaj komentarz