Czysta jak łza woda, to ona chyba najbardziej urzekła nas nad Wdą. A może jednak były to piękne i leciwe drzewa Borów Tucholskich rosnące w równiutkim szeregu jak na żołnierskiej musztrze? Z pewnością była to natura. Piękna, dzika i otaczająca nas z każdej strony. Tak właśnie przywitało nas Kociewie, gdzie odpoczywaliśmy, a może raczej regenerowaliśmy się na rowerach i w kajaku po największym tegorocznym obżarstwie na Festiwalu Smaku w Grucznie.