Ale Sajgon… pierwsze wrażenia z Wietnamu

Sajgon zabił nas hałasem. 9 mln mieszkańców i podobno aż 6 mln skuterów i motorków, do tego brak jakichkolwiek zasad ruchu i znaków na drodze. Jedyna reguła to trąbienie na wszystko co się rusza. Każdy trąbi średnio co 100 metrów, a klaksony słychać od świtu do późnej nocy…

Miasto wygląda niesamowicie –  jak rzeka, która płynie. Ulica żyje – tam się je, gotuje, leży na hamaku, robi pedicure, czesze włosy… To właśnie ona, a nie Katerda Notre Dame czy Pałac Re-unifikacji, jest największą atrakcją Sajgonu, a właściwie Ho Chi Minh City. W 1976 roku miasto dostało nową nazwę na cześć Ho Chi Minha, pierwszego prezydenta zjednoczonego Wietnamu, uznawanego przez Wietnamczyków za ojca narodu wietnamskiego i nazywanego pieszczotliwie Wujkiem Ho. Pomimo upływu kilkudziesięciu lat nazwa Sài Gòn jest cały czas w powszechnym użyciu.

_MG_9475

przejscie przez ulice w Sajgonie

Przejście na drugą stronę ulicy jest na początku nie lada wyzwaniem. Trzeba się przełamać, wejść pomiędzy skutery i dopasować się do rytmu na ulicy – idąc powoli, tym samym tempem, bez zatrzymywania się bezpiecznie przejedziemy przez rzekę skuterów.

wietnamski skuter

Pomieszanie z poplątaniem panuje nie tylko na ulicach. Linie wysokiego napięcia czy łącza internetowe to jedno wielkie kłębowisko dzisiątek kabli.

wietnamski internet

Chodniki i bramy pełne są mobilnych kuchni i knajpek. Wszędzie małe stoliki i krzesłka, na których ledwo się mieściliśmy. Zupa pho to najbardziej znana wietnamska potrawa obok sajgonek i jednocześnie najczęściej serwowane danie na ulicach Sajgonu. Gotowana na wołowinie, podawana  jest z cienko pokrojonymi plastrami wołowej polędwicy, cienkim makaronem ryżowym, szczypiorkiem, kolendrą, kiełkami fasoli mung, chilli i bazylią tajską. Aromatyczny i syty lunch, ale zbyt dużo w nim mięsa i zbyt mało warzyw, jak w całej kuchni wietnamskiej.

_MG_9493

Kolację upłynęła nam pod znakiem krewetek. Tradycyjne południowo-azjatyckie spring rollsy (czyli świeże sajgonki, w przeciwieństwie do tych podawanych najczęściej w Polsce, nie są smażone w głębokim tłuszczu) podawane są w Wietnamie ze słodkim sosem na bazie sosu sojowego i orzeszków.

spring rollsy w Sajgonie

Wszystkie posty z podróży po Wietnamie:
Wietnam

Lubisz nasze wpisy? Udostępnij je znajomym i śledź nas na Facebooku i Instagramie!

4 komentarze

  • jak tam jest tyle skuterów to chyba od rana słychać tylko bzykanie jak w ulu, dziś idziemy podlać wasze kwiaty, pozdrawiam !!

  • Hałas to integralna cześć tej cześci Azji. 8 mln mieszkańców i wydaje się, że wszysce zebrali się wokół CIebie, a każdy z nich brzęczy, trąbi, zgrzyta, trzeszczy i kwiczy jak conajmnije 4rech europejczyków. 🙂
    Czujesz w tym środowisku takie otępienie jak byś przedawkowal kwasa.
    Na szczęście po jakims czasie się przyzwyczajasz i naprawdę potrafisz docenić ciszę…

Dodaj komentarz