Kuchnia chorwacka – jak smakuje Istria?

On 2 marca 2016 by zlotaproporcja.pl

Kuchnia_Istrii_7296

Istria to niezły kulinarny tygiel. Genialne ryby i owoce morza, trufle, chorwacka klasyka i silne włoskie wpływy. Kuchnia Istrii świetnie odwzorowuje położenie na pograniczu Włoch i Bałkanów, jednocześnie śmiało korzysta z dobrodziejstw, które dała jej natura. Bliżej stąd do Triestu i Wenecji niż do stołecznego Zagrzebia. Zarówno na drodze, jak i na talerzu.

Kuchnia_Istrii_7022

Ten tuńczyk kosztował nas około 25 zł

Pizza, pasta, burek i pleskawica, czyli wpływy włoskie i chorwacka klasyka

Pisząc o kuchni Istrii nie sposób nie nawiązać do jej historii. Położenie tego malowniczego półwyspu sprawiło, że Istria była łakomym kąskiem dla sąsiednich państw i często przechodziła z rąk do rąk. Najsilniejsze są tu wpływy włoskie, Włosi to najliczniejsza mniejszość w tej krainie, jest ich kilkanaście tysięcy. Spacerując po istryjskich miasteczkach, można się zapomnieć i myślami przenieść do pobliskiej Italii. Zwłaszcza, że na ulicach bardzo często słychać język włoski, Włosi nie tylko tu mieszkają, ale także często przyjeżdżają na wakacje. Nierzadkie są opinie, że traktują Istrię jak swoje własne podwórko.  Większość miast ma podwójne nazewnictwo – włoskie i chorwackie, włoskie odpowiedniki mają nawet place i ulice. Mniejszość włoska ma własne gazety, szkoły i instytucje kulturalne. To wszystko ma oczywiście swoje odzwierciedlenie w kuchni.

Kuchnia_Istrii_7083

Burek z serem i szpinakiem

Znalezienie dobrej pizzy czy pasty nie jest problemem, w menu większości restauracji jest sporo włoskich pozycji, i to naprawdę niezłych. Trzeba uważać za to na minestrone. W restauracjach podawane są dwa rodzaje – zwykła i istryjska. Z ciekawości zamówiliśmy zwykłą, okazała się po prostu rosołem, do którego wrzucono garść warzyw, smak paskudny, zamawiaj istryjską minestrone. A jeżeli masz ochotę na typową, chorwacką potrawę jak cevap czy pleskavica udaj się do konoby. Konoby to typowe chorwackie restauracje, w których serwowane są zazwyczaj tylko regionalne potrawy. To właśnie w nich można zjeść najlepiej. W każdej piekarni znaleźć można pyszne burki mięsne, serowe czy szpinakowe. Są idealne na podróż, kiedy jechaliśmy gdzieś dalej lub na odległą plażę, kupowaliśmy po burku na drugie śniadanie.

Kuchnia_Istrii_7556

Kanał Limski, świeże ryby i wspaniałe owoce morza

Jeżeli lubisz ryby i owoce morza, to Istria jest idealnym miejscem dla Ciebie.  Kilogram świeżo złowionego tuńczyka kupowany z rana od rybaka kosztował nas 30 kun, czyli niewiele więcej od kilograma arbuza (19 kun).  Był tak pyszny, że nie trzeba było go specjalnie przyrządzać. Wystarczyło delikatnie natrzeć lokalną oliwą, osolić i zgrillować, po prostu rozpływał się w ustach. Rybacy sprzedają to co danego dnia złowili, przed godziną 12 znika cały towar, po tuńczyka trzeba chodzić z samego rana. Świetnie przyrządzone ryby i owoce morza zjecie także w konobach, gdziekolwiek nie jedliśmy, były świeżutkie i pyszne.

Kuchnia_Istrii_7654laczenie

Naszym największym odkryciem są restauracje w Kanale Limskim, to miejsce trzeba odwiedzić koniecznie. W kanale panują znakomite warunki do hodowli ryb i ostryg, dlatego w tutejszych restauracjach ostrygi podaje się niemalże prosto z morza. Do restauracji dojdziesz samochodem odbijając z autostrady w zjazd kanał Limsky lub dopłyniesz statkiem z Rovinj lub Vrsaru. Rejs sam w sobie jest mało ciekawy, spokojnie można go odpuścić. Widoki nie powalają, kanał nie ma zbyt wiele wspólnego z norweskimi fiordami, chociaż tak jest reklamowany.

Kuchnia_Istrii_7646laczenie

Ale wracajmy do rzeczy, a raczej do owoców morza. Wybraliśmy knajpkę Viking położoną trochę na uboczu,  kilkadziesiąt metrów od wybrzeża. I to był dobry wybór. Na przystawkę zjedliśmy genialną sałatkę z ośmiornicy, potem na stół wjechały ostrygi, a następnie dania główne: risotto z owocami morza, mule i kalmary w cieście. To były jedne z najlepszych muli jakie jedliśmy – świeże, dorodne, jędrne i pełne smaku. Po prostu raj.  Mile zaskoczyły nas również ceny, rachunek za wszystkie dania wyniósł niewiele ponad 100 zł. To był nasz najlepszy posiłek na Istrii, prawdziwa eksplozja smaków.

Kuchnia_Istrii_7644

Genialna sałatka z ośmiornicy, którą zjedliśmy w Kanale Limskim.

Trufle – podziemny skarb Istrii

Nie są ani ładne ani apetyczne, za to kosztują krocie. Trufle, bo o nich mowa, to prawdziwy skarb Istrii. Rośnie tu aż 9 gatunków jadalnych trufli. Najbardziej znane są dwie odmiany – czarna i biała, ta druga jest najdroższa i najcenniejsza. Sezon na czarne trufle jest wczesnym latem, na białe jesienią. Znajdziesz je w okolicach Motovun czy Buje w północnej części Istrii. Trufle można nie tylko kupić, ale także wybrać się na ich poszukiwanie. Mieszkańcy organizują dla przyjezdnych truflowe wypady, których głównym bohaterem są psy-poszukiwacze trufli.

Kuchnia_Istrii_7562

W miasteczkach można spróbować trufli na dziesiątki sposobów i zrobić truflowe zakupy, trzeba tylko uważać, żeby nie zbankrutować. My fanami trufli nie jesteśmy, nie byliśmy ich w stanie przełknąć postaci past czy oliw truflowych, większość lokalnych wyrobów jest niezwykle intensywna w smaku i zapachu, polecamy je tylko prawdziwym smakoszom. O Motovun i truflach przeczytasz więcej w poście W poszukiwaniu istryjskich trufli w Motovun.

Kuchnia_Istrii_7498
Kuchnia_Istrii_7359

Gaje oliwne, lokalne sery, miody i farmy lawendy

Najbardziej żałujemy, że nie trafiliśmy w sezon oliwkowy. Jeżeli oliwki są tak dobre, jak oliwy, to mają szansę dorównać tym , które znaleźliśmy niedaleko wąwozu Su Gorruppu na Sardynii. W drodze do Rovinj znaleźliśmy gaj oliwny, w którym oliwa była tak wyśmienita, że wróciliśmy kilka dni później po większe zapasy. Oliwę bezpośrednio od producenta można kupić w wielu miejscach w południowej części Istrii, podobnie jak sery i miody. Wystarczy przy drogach szukać tabliczek z napisem cheese lub honey i podążać za nimi. Trafiliśmy w ten sposób do rolników, którzy najpierw zaprosili nas do kuchni, a następnie wyciągnęli deskę serów do spróbowania i rakiję. Rakiją nie byliśmy zainteresowani, ale serami owszem, objadaliśmy się nimi przez cały pobyt.

Kuchnia_Istrii_7594

Warto spróbować miód lawendowy i inne lawendowe produkty. Na Istrii na każdym kroku spotkać można pachnące lawendowe sakiewki, ale w głębi lądu trafić można na farmę lawendy. Niedaleko Motovun podążyliśmy za tabliczką Lavenda i trafiliśmy do lawendowego królestwa. Na farmie Lavanda Deklevi kupić można nie tylko miód lawendowy, ale także syrop. Nigdy wcześniej nie próbowaliśmy syropu lawendowego, na początku podchodziliśmy do niego sceptycznie, ale łyk syropu zmieszanego z wodą wystarczył, żeby podbić nasze podniebienia. Jest znakomity! Wzięliśmy trzy litrowe butelki i oczywiście jak zawsze żałowaliśmy, że nie kupiliśmy więcej.

Kuchnia_Istrii_7645

Kalmary z kanału Limskiego, maksymalna świeżość, minimalna warstwa ciasta, takie kalmary lubimy najbardziej 🙂

NOCLEG

Zatrzymaliśmy się w urokliwej i spokojnej Fažanie. To miasteczko położone kilka kilometrów od Puli jest świetnym punktem wypadowym.  Spaliśmy w prywatnej przyczepie na kempingu Bi Village, pod tym linkiem możecie zarezerwować apartament, domek czy też przyczepę na tym kempingu. Kemping ma własną plażę, kilka basenów, a centrum Fažany możecie kupić od rybaków świeże i tanie ryby, które wystarczy potem zgrillować na obiad lub kolację.

Wszystkie posty z Istrii:
Istria

Wszystkie posty z podróży do Chorwacji:
Chorwacja

Lubisz nasze wpisy? Udostępnij je znajomym i śledź nas na Facebooku i Instagramie!

Zapisz

Zapisz

6 komentarzy to “Kuchnia chorwacka – jak smakuje Istria?”

  • Henryk Henrykowski

    ostryga kusi, wygląda smakowicie!

  • Rajmund Mikluser

    „Kuchnia Chorwacka” to oksymoron! Tam króluje nudna „riba z żaru” i pizza.

    • Złota Proporcja

      musiałeś źle trafić, my mamy bardzo dobre kulinarne wspomnienia, dla przykładu kiedyś w Rzymie przy campo di fiori zjedliśmy najgorszą pizzę ever, dzień wcześniej 100 metrów obok zjedliśmy za to wyjątkową, jak widać 100 metrów może zrobić kolosalną różnicę, a jeżeli będziesz na Istrii wybierz się na owoce morza do kanału Limskiego, one zmienią Twoje zdanie o chorwackiej kuchni, pozdrawiamy!

  • Co do syropu lawendowego też mieliśmy wątpliwości,ale po degustacji podczas Święta Lawendy na Hvarze, przywieźliśmy spory zapas i zdaje się, że jedna butelka się gdzieś jeszcze uchowała 😉

    • zlotaproporcja.pl

      u nas nie uchowała się ani kropla! Ten, który kupiliśmy był genialny i znakomicie orzeźwiający, strasznie żałowaliśmy, że nie zrobiliśmy większych zakupów! Pozdrawiamy serdecznie 🙂

Dodaj komentarz