Historyczny Park Sukhothai często jest niesłusznie nazywany tajskim Angkorem – tych dwóch miejsc nie da się postawić obok siebie i porównać. Świątynie w Angkorze w sąsiedniej Kambodży zostały zbudowane z nieprawdopodobnym rozmachem, są ewenementem na skalę światową, zarówno pod względem przestrzeni i wielkości, jak i precyzji wykonania. Nie znaczy to jednak, że do Sukhothai nie warto jechać, wręcz przeciwnie. Po prostu nie spodziewajcie się, że zobaczycie drugi Angkor.
zlotaproporcja.pl
Bangkok – miasto, które żyje 24 godziny na dobę
Podróż z Siem Reap do Bangkoku nie należała do najłatwiejszych. Na początku okazało się, że sprzedano więcej biletów niż było miejsc w busie do granicy. Ale uśmiechnięty kierowca szepnął nam, żebyśmy się nie martwili, będziemy na granicy szybciej niż pasażerowie, którzy wsiądą do autobusu. Okazało się, że miał rację – zostaliśmy zapakowani na ich koszt do taksówki,
Kambodża miło nas zaskoczyła. Od kilku osób słyszeliśmy, że bywa niebezpiecznie i trzeba uważać na każdym kroku na drobne kradzieże i naciągaczy. Może mieliśmy szczęście być w dobrych miejscach w dobrym momencie, ale nic takiego nie zaobserwowaliśmy. Lokalni zaskoczyli nas szczerą życzliwością, uprzejmością i uśmiechem na ustach. Oto nasze wrażenia z Kambodży na gorąco oraz kilka słów o tym, jak wygląda khmerska kuchnia.
Siem Reap, Angkor Wat i inne świątynie w Angkor w Kambodży
W Siem Reap w Kambodży spędziliśmy trzy wspaniałe dni – jest to najlepsze miejsce jakie do tej pory odwiedziliśmy. I to nie tylko ze względu na największy obiekt sakralny na świecie, czyli Angkor Wat i inne świątynie w Angkor, ale także przez wyjątkowe miejsce, w którym mieszkaliśmy, uśmiechniętych i przemiłych mieszkańców, pyszne jedzenie (2-3 $ za sporą porcję), relaksujące masaże (3$ za godzinę!) i kopalnię wszelakich dóbr na tamtejszych bazarach.
Po pięciu godzinach podróży Mekongiem dotarliśmy do stolicy Kambodży Phnom Penh. Wpływając do miasta spodziewaliśmy się zapierających dech w piersiach widoków. Tymczasem naszym oczom ukazało się nijakie nabrzeże z bardzo niską zabudową. Nawet Pałac Królewski w Phnom Penh nie robi wrażenia z wody. Podobne odczucia mamy na lądzie podczas podróży tuk tukiem z portu do naszego backpackerskiego hostelu. Chwila przerwy, szybka kąpiel i ruszamy na miasto. Nie mamy dużo czasu. W Phnom Pehn będziemy jeden dzień i jedną noc. Tyle w zupełności wystarczy.
Z Wietnamu do Phnom Pehn w Kambodży przedostaliśmy się najbardziej malowniczą trasą, czyli… Mekongiem. Nie jest to zbyt popularna trasa, gdyż dostanie się do Chau Doc, skąd odpływają speedboaty, nie jest ani łatwe, ani przyjemne, a sama podróż wodą jest ponad dwa razy droższa niż telepanie się autobusem z HCMC do Phnom Pehn (30$). Jest za to dużo krótsza, przyjemniejsza i, co najważniejsze, zdecydowanie ciekawsza. Naszymi towarzyszami podróży była zorganizowana grupa holenderskich emerytów, którzy przez cała podróż siedzieli na swoich miejscach w kabinie, dzięki czemu mieliśmy pokład i widoki tylko dla siebie.
Mekong w Wietnamie robi wrażenie. To ogromna rzeka, która daje życie milionom. Większość domów to płachty blachy i kilka cegieł. Te w pobliżu większych kanałów stają na kilkumetrowych palach.
Wyspa An Binh – u wietnamskiej rodziny w delcie Mekongu
Z Sajgonu uciekliśmy na zieloną wyspę An Binh w delcie Mekongu w poszukiwaniu spokoju i wietnamskiej prowincji. Dostać się tam nie było tak łatwo, chociaż mieliśmy zarezerwowany nocleg i byliśmy umówieni z właścicielem w porcie. Autobusy jadące z Ho Chi Minh City nie wjeżdżają do centrum miasteczka, musieliśmy wysiąść na jego obrzeżach i wytłumaczyć kierowcy tuk tuka, gdzie chcemy jechać. Po kilku minutach dogadywania się na migi, udało się. Parę chwil później byliśmy w porcie.
Ale Sajgon… pierwsze wrażenia z Ho Chi Minh i Wietnamu
Sajgon zabił nas hałasem. 9 mln mieszkańców i podobno aż 6 mln skuterów i motorków, do tego brak jakichkolwiek zasad ruchu i znaków na drodze. Jedyna reguła to trąbienie na wszystko co się rusza. Każdy trąbi średnio co 100 metrów, a klaksony słychać od świtu do późnej nocy…
Wietnam, Kambodża, Tajlandia – plan podróży
Czas mija szybciutko, przed chwilą kupiliśmy bilety a już zostały tylko dwa dni do wylotu… W międzyczasie nie próżnowaliśmy, trasa podróży Wietnam – Kambodża – Tajlandia jest już dawno gotowa. Oto nasz plan podróży. Ale może się też zdarzyć, że na chwilę zboczymy z drogi, w poszukiwaniu jakiegoś magicznego miejsca, gdzie będzie można na chwile przystanąć, zamknąć oczy i wziąć głęboki oddech.. czas pokaże 🙂