Jak bajkowe Amalfi i Positano doprowadziły nas do szału

On 15 czerwca 2017 by zlotaproporcja.pl

Positano Włochy

Amalfi, Positano i Wybrzeże Amalfitańskie miały być wisienką na torcie na zakończenie road tripu z Bari do Neapolu przez Bazylikatę. Niestety tym razem wisienka okazała się być mało strawna, wręcz niejadalna. Urocze miasteczka zamiast zapierać dech w piersiach doprowadziły nas do granic cierpliwości. Wszystko za sprawą samochodu, dlatego przestrzegamy, nie powielaj naszego błędu i wybierz inny środek transportu.

Najbardziej zabawny w całej sytuacji jest fakt, że zawsze wszystkim radziłam, aby na Wybrzeże Amalfitańskie płynąć statkiem lub jechać komunikacją publiczną. Na własnej skórze przekonaliśmy się jak wiele jest w tym racji. Ale zacznijmy od początku. Nasz road trip przez Bazylikatę kończyliśmy na lotnisku w Neapolu. Ostatnią noc postanowiliśmy spędzić w niedalekiej odległości od lotniska, ale do samego Neapolu nie chcieliśmy wjeżdżać samochodem. Wybrzeże Amalfitańskie było idealnym przestankiem, zwłaszcza, że Łukasz jeszcze nigdy go nie widział. I pewnie jeszcze długo nie będzie chciał go ponownie zobaczyć.

Positano Włochy

Wyjechaliśmy z Salerno na malowniczą drogę łączącą amalfitańskie miasteczka. Toczyliśmy się powoli, pierwsze 20-30 kilometrów pokonaliśmy w około godzinę. Pierwszy przystanek zaplanowaliśmy w Amalfi. Skąpane w promieniach słońca miasteczko wyglądało niezwykle bajkowo. Kopuła kościoła mieniła się z daleka w kolorach pokrywającej ją mozaiki. Miejsca zaczęliśmy szukać kilka kilometrów wcześniej. Wzdłuż drogi ciągnął się sznur zaparkowanych samochodów. Zajęte były miejsca dozwolone i niedozwolone. Nie było ani skrawka ziemi, na którym moglibyśmy zaparkować naszego malutkiego Nissana Micrę.

Dojechaliśmy do publicznego parkingu, prowadził do niego sznur samochodów ze sfrustrowanymi kierowcami. Była godzina 12 w południe. „Nie ma szans na zaparkowanie na żadnym parkingu w Amalfi. Najbliższe wolne miejsca są w Positano.” – usłyszeliśmy. W pierwszym momencie myśleliśmy, że się przesłyszeliśmy. Ale na drugim i trzecim parkingu otrzymaliśmy taką samą informację. „Spróbujemy znaleźć coś za Amalfi”, pomyśleliśmy. Ale do samego Positano nic nie znaleźliśmy poza sfrustrowanymi kierowcami zawracającymi  i krążącymi wokół oraz rzucającymi niecenzuralnymi słowami.

Positano Włochy

Zatrzymaliśmy się na chwilę na światłach awaryjnych przy straganie z cytrynami z widokiem na Positano i domy wspinające się po skalnym wybrzeżu. Pan sprzedający cytryny pocieszał mnie: „My mieszkańcy mamy również ogromne problemy z miejscami parkingowymi. Tu nie ma infrastruktury, która mogłaby obsłużyć takie tabuny turystów. Te sznury samochodów zaparkowane wzdłuż drogi pomiędzy miasteczkami to samochody obsługi hoteli i restauracji. Dla nich nie ma miejsc parkingowych w miasteczkach, tu metr ziemi kosztuje co najmniej 10 000 euro”.

Positano Włochy

Wjechaliśmy do Positano. Parkingi wypchane do granic możliwości są tu niemalże na każdym rogu. Samochody poukładane jak puzzle, zostawiasz samochód, oddajesz kluczyki, informujesz orientacyjnie na ile godzin zamierzasz go zostawić, obsługa parkuje samochód w odpowiednim miejscu całej układanki. Przyjemność ta kosztuje 5 euro za godzinę. Dla porównania shuttle bus z Ageroli na wybrzeże w dwie strony 10 euro od osoby.

Kilka chwil po tym jak udało nam się zaparkować nad Positano pojawiły się czarne chmury, ale deszcz wcale nie rozwiązał problemu. Na palcach jednej ręki można policzyć miejsca, które zwolniły się na ponad 20 kilometrowym odcinku wybrzeża. Sytuacja parkingowa nie polepsza się wraz z pogorszeniem się pogody. Ludzie przestają się wtedy poruszać między miasteczkami i blokują te nieliczne przecież miejsca parkingowe.

To nie jest miejsce do jazdy samochodem, wszystkim radzę, aby zostawili samochód i jechali autobusem” potwierdziła właścicielka B&B, w którym się zatrzymaliśmy. „Tak jest od marca/ kwietnia do września/października. Ale wyobraźcie sobie co dzieje się tu w lipcu i sierpniu, wtedy jest najgorzej!”. Nie, nie jesteśmy sobie w stanie tego wyobrazić, skoro w kwietniu była taka katastrofa. Dlatego jeśli planujesz jechać do Amalfi lub Positano samochodem, zastanów się dwa razy.

Positano Włochy

Informacje praktyczne:

  • Spaliśmy w Ageroli w A 2 Passi Dagli Dei, miejsce jest bardzo przyjemne z wyśmienitym śniadaniem, bardzo polecamy. Agerola jest świetnym punktem wypadowym, jeżeli wybierasz się w te okolice na kilka dni. My mieliśmy jedną dobę. Miasteczko leży na malowniczym szlaku Sentiro dei Dei, którym w 4 godziny dojdziesz do Positano.
  • Z Ageroli kursują autobusy do najbardziej znanych miasteczek, cena biletu to 10 euro w dwie strony. Dla porównanie godzina na parkingu w Positano kosztuje 5-7 euro, na miejscu parkingowym na ulicy 3 euro.
  • Miejsca parkingowe na ulicy mają dwa kolory – niebieskie są dla turystów i kosztują 3 euro za godzinę. Żółte zarezerwowane są dla mieszkańców i pracowników. Nie radzimy parkować na żółtych, w dwóch miejscach widzieliśmy policję wlepiającą mandaty za postój na żółtym miejscu.
  • Autobus i statek to najlepsze środki komunikacji po Wybrzeżu Amalfitańskim.

Wszystkie posty z podróży do Włoch:
Włochy

Wszystkie przepisy z Włoch:
Kuchnia włoska

Lubisz nasze wpisy? Będzie nam bardzo miło, jeżeli podzielisz się nimi ze znajomymi i zostaniesz naszym stałym czytelnikiem na blogu, Facebooku i Instagramie!

Zapisz

16 komentarzy to “Jak bajkowe Amalfi i Positano doprowadziły nas do szału”

  • Tour de Maus

    Dlatego my Amalfi przejechaliśmy rowerem 😉 to też był wyczyn ale korki przynajmniej wymijalismy 😉 a nocleg darmowy…chociaż znaleźć takie miejsce to był cud

    • Złota Proporcja

      wow, ale miejscówka! kojarzymy ten zakręt, turlaliśmy się tam w korku 🙂 znalezienie miejsca parkingowego tego dnia było podobnie trudne! Fajna fota i wspomnienia! Pozdrawiamy!

  • Paweł Włoch

    Ja byłem we wrześniu i było znośnie zaś wrażenia niezapomniane

    • Złota Proporcja

      również byłam jesienią i było bardzo przyjemnie, ale nigdy wcześniej nie byłam samochodem, to był pierwszy raz i pewnie ostatni, pozdrawiamy!

    • Paweł Włoch

      Też przemierzyłem trasę dwukrotnie w tym wieczorem prawie 6 godzin bo były festyny w tym niesamowity pokaz sztucznych ogni z za u góry… wrażenia były tak niesamowite że nawet cieszyłem się bo mogłem jako kierowca więcej zaobserwować a jako fan starej włoskiej motoryzacji spotkać mnóstwo kultowych modeli aut..

    • Paweł Włoch

      Choć jedna droga choćby najpiękniejsza mogła wykończyć..na szczęście szok i radość zrekompensowały mi te trudy

    • Złota Proporcja

      droga nie była największym problemem, najbardziej frustrujące było mijanie tych wszystkich pięknych miejsc i brak możliwości zaparkowania…. udało się w końcu w Positano, po tylu kilometrach i po niewiarygodnej liczbie bajkowych widoków widzianych zza szyby samochodu! A mogliśmy przypłynąć statkiem i nie byłoby problemu!

    • Paweł Włoch

      Te same flustracje jak w całych Włoszech brak możliwości zobaczenia tego wszystkiego ..ale życia nie starczy na Włochy..

    • Złota Proporcja

      oj na pewno nie starczy, tyle tam pięknych miejsc i wspaniałych smaków, ale próbujemy od lat i będziemy próbować cały czas! Im więcej próbujemy, tym większy mamy niedosyt <3

  • Antek Bijak

    Piękne miejsce, nigdy tam nie byłem i nawet nie słyszałem o nim (ze swojego zaścianka 😉 ). Co do dojazdu – cóż, wisienki mają pestki i trzeba o tym zawsze pamiętać, żeby sobie zębów nie połamać. Ciekawy blog! Pozdrawiam!

    • Złota Proporcja

      Dziękujemy za miłe słowa! Wisienki mają pestki a róże kolce, nie można o tym zapominać podczas podróży i podróżniczych opowieści, dlatego też przestrzegamy, aby nie popsuć sobie jedną rzeczą pięknych wakacji! Pozdrawiamy serdecznie!

  • Ja też miałam okazję na własnej skórze przekonać się, że samochód + włoskie miasta = nic dobrego. Jeżeli jedziemy samochodem do Włoch, to jeśli tylko się da zostawiamy go w miejscu naszego zamieszkania i dalej podróżujemy pociągiem i komunikacją miejską.

    • zlotaproporcja.pl

      Również bardzo lubię jeździć pociągiem po Włoszech, w sumie pociągiem zjechałam je wszerz i wzdłuż. To jest świetny środek transportu zwłaszcza pomiędzy większymi miastami i bardziej znanymi miejscami. Są jednak regiony jak na przykład Bazylikata, w których lepiej poruszać się samochodem, tylko wtedy masz szansę zobaczyć wszystko w rozsądnym przedziale czasowym. Pozdrawiamy serdecznie!

  • Maria N

    W marcu na przystanku autobusowym w Amalfi kłębił się tłum chętnych – kierunek Sorrento. Była niedziela, po południu, dla nas ciężkie chwile, bo byliśmy umówieni w Sorrento, a wizja prawie dwóch godzin w tłoku nie była zbyt pociągająca. Sporo pasazerów w autobusie stało, ale okazało się, że większość wysiada w Positano. Więc jednak los nam sprzyjał. Za to do i z Ravello nie było specjalnego ruchu. Ale to była ostatnia dekada marca.
    Autobus dokonywał cudów mijając koszmarny sznur samochodów stojących, jadących, trąbiących. Cofał się na zakrętach, podjeżdżał na milimetry, brrr. Współczuję Wam tego doświadczenia. Kilka razy we Włoszech, patrząc z okien autobusu, miałam odczucie, że na miejscu tych biedaków za kierownicą zostawiłabym w diabły samochód na środku ulicy i poszła sobie daleko…
    Pozdrawiam i życzę udanego następnego razu, czymkolwiek.
    M

  • Komercyjne ale piękne miejsce.

    • zlotaproporcja.pl

      Bez dwóch zdań piękne, ale warto mówić także o ciemnych stronach pięknych miejsc, pozdrawiamy!

Dodaj komentarz