Atrakcje Bazylikaty. Bazylikata to nie tylko Matera!

Bazylikata cały czas pozostaje nieodkrytym zakątkiem włoskiego Południa. Wciśnięta pomiędzy Apulię, Kalabrię i Kampanię, opisywana jest głównie przez pryzmat Matery, a przecież atrakcje Bazylikaty na Materze się nie kończą. Traktowana zdawkowo w przewodnikach i trasach podróży, ma plaże, góry, parki narodowe i malownicze krajobrazy. Ma jeszcze coś bezcennego, jest nią autentyczność. Masowa turystyka jeszcze w Bazylikacie się nie rozgościła. Przemierzając bezkresne, zielone krajobrazy historycznej krainy Lukanii przez wiele kilometrów możesz nie spotkać nikogo, pomimo coraz większej popularności i łatwej dostępności z Polski (tanie linie) sąsiadujących z nią regionów Apulii, Kalabrii i Kampanii. Oto mniej znane atrakcje Bazylikaty i miejsca, dla których warto według nas, w Bazylikacie zostać na trochę dłużej.

Matera i Murgia Materana – największe atrakcje Bazylikaty

Niektórzy kojarzą ją z Apulia, a nie Bazylikatą. Zdarzało mi się przeczytać, że Matera była najpiękniejszym miejscem odwiedzonym podczas wyjazdu do Apulii. Fakt, leży ona niezwykle blisko tego regionu, ale to Bazylikata z krwi i kości.  Matera to miejsce magiczne, co do tego nie mamy wątpliwości. Jej największą atrakcją są sassi, które wpisane zostały na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Sassi to bardzo proste domy, wydrążone w skale wapiennej, jeden obok drugiego i jeden nad drugim, razem tworzą niezwykłe skalne miasto, które wygląda po prostu zjawiskowo.  Szacuje się, że obszar Matery był zamieszkany przez ludzi nawet 7 000 lat przed Chrystusem. Spacerując pomiędzy sassi czuliśmy się, jakbyśmy przenieśli się wiele wieków w czasie. Całkowicie rozumiemy dlaczego Mel Gibson zdecydował, że to właśnie Matera będzie grała w „Pasji” Jerozolimę, na skalę swiatową próżno szukać takiego miejsca. Pomimo rosnącej popularności, Matera cały czas pozostaje autentyczna i niezwykle klimatyczna. I oby pozostała taka najlepiej na zawsze. Aby poczuć ją w pełni, nie można się śpieszyć, trzeba zatrzymać się w Materze na chwilę dłużej, koniecznie z noclegiem. Wieczorem i po zmroku w powietrzu jest jeszcze więcej lokalnej magii.

Materę otacza płaskowyż o nazwie Murgia Materana. W surowych skałach wieki temu wykuto kościoły skalne (Chiese rupestri di Matera), w sumie jest ich ponad 150. Najbliższe kościoły znajdują się bardzo blisko sassi,  po drugiej stronie rzeki, skąd rozciąga się również piękna panorama na Materę. Ten punkt widokowy trzeba zobaczyć koniecznie. Kilkanaście kilometrów trzeba natomiast podjechać do Krypty Grzechu Pierworodnego (Cripta del Peccato Originale) powstałej na przełomie VIII i IX wieku n.e. Krypta to kilka zabytkowych fresków, zwiedzanie trwa dosłownie kilkanaście minut, siadasz na skalnym schodku i oglądasz podświetlane jeden po drugim freski. Dojazd jest trochę problematyczny, nawigacja potrafi wyprowadzić w pole, dlatego jedź dokładnie według wskazówek z rezerwacji, która jest konieczna i można jej dokonać na stronie krypty.

Craco – opuszczone miasto pośród bezkresnych, falujących krajobrazów

Gorąco zachęcamy natomiast do zobaczenia pobliskiego opuszczonego miasta Craco, które znajduje się niespełna godzinę drogi czyli jakieś 60 kilometrów od Matery. Nie jest tak znane jak położone w Lacjum Civita di Bagnoregio, ale jest równie intrygujące i malownicze. Craco otaczają bezkresne zielone krajobrazy, tak bajkowe, że ponoć nie raz grały w filmach i reklamach samochodów. Jeszcze 50 lat temu w Craco mieszkało około 2 000 mieszkańców i było uznawane za jedno z najpiękniejszych miasteczek Bazylikaty. Wszytko zmieniło się po dużym osuwisku w 1973 roku, kiedy ewakuowano Craco i podjęto decyzję o budowie nowego miasteczka u podnóża wzgórza. Dopiero w połowie lat 80-tych ostatni mieszkańcy opuścili ruiny Craco Vecchio.

Dziś jedynymi mieszkańcami Craco są osły i stado owiec, na ulicach hula wiatr, a przez drzwi i okna do domów wdarła się natura. Od 2013 roku Craco udostępnione jest zwiedzającym. O historii Craco, jego zwiedzaniu i o tym jak wygląda dzisiaj przeczytacie w tym poście: Craco – opuszczone miasto w Bazylikacie. Do wnętrza wejdziecie natomiast w poniższym filmie.

Maratea – wybrzeże Bazylikaty u stóp Cristo Redentore

Kiedy pierwszy raz zobaczyliśmy zdjęcia Cristo Redentore, w pierwsze chwili zawahaliśmy się czy nie przedstawiają one Rio de Janeiro. Okazało się, że ta niezwykła statua wzniesiona na wdzierającej się w morze górze znajduje się o wiele bliżej na Wybrzeżu Tyrreńskim włoskiej Bazylikaty. Cristo Redentore z Maratei ma 21 metrów i 20 centymetrów wysokości i jest trzecią najwyższą statuą Jezusa w Europie oraz piątą na świecie.

Góruje nad miasteczkiem i okolicznymi plażami,  prowadzi do niego malownicza kręta droga, a na samej górze rozciąga się widok na przestrzeń morza i wtapiające się w niego góry. Maratea to także ciekawa, niezbyt turystyczna jeszcze starówka oraz piękne, skaliste plaże. O miasteczku, Cristo Redentore i plażach pisaliśmy  więcej w tym poście: Maratea. Morze, góry, statua Cristo Redentore i najpiękniejsze plaże Bazylikaty.

Castelmezzano, Pietrapietrosa i Dolomity Lukańskie

O Castelmezzano mówi się, że jest położone pomiędzy niebem i skalistymi górami. Do miasteczka wjeżdżaliśmy dobre pół godziny krętą jak serpentyna drogą. Kiedy dojechaliśmy dokładnie taki widok ujrzeliśmy – błękitne niebo, skalne iglice i kolorowe domy, w przytoczonych słowach jest wiele prawdy.  Dokładnie po drugiej stronie górskiej doliny znajduje się równie urokliwa Pietrapietrosa. Castelmezzano i Pietrapietrosa zasłużenie znajdują się na liście najpiękniejszych włoskich miasteczek. Są po pierwsze bardzo urokliwe, po drugie niezwykle malowniczo położone na skalistych zboczach Dolomitów Lukańskich,  domy zwłaszcza w Castelmezzano wyglądają jakby były przyklejone do skał wzdłuż górskiego zbocza. Jest to typowa dla tych okolic średniowieczna zabudowa.

Dolomity Lukańskie urodą przypominają swoje imienniczki z północnej części Półwyspu Apenińskiego. Oczywiście są o wiele niższe i mniejsze, ale również bardzo niekiedy skaliste i zarazem malownicze. Postrzępione skalne wierzchołki i soczysta wiosenna zieleń sprawiały, że strasznie żałowaliśmy, że nie mamy jeszcze jednego dnia, aby wejść na szlak i poznać je odrobinę lepiej. Najbardziej znany szlak to Sette Pietre, łączący oba miasteczka.

Lot Anioła – zjazd na linie pomiędzy Castelmezzano i Pietrapietrosa

Pomiędzy Castelmezzano i Pietrapietrosa można wędrować, można też „polecieć” z jednego miasteczka do drugiego. Lot Anioła (Volo dell’Angelo) poprowadzony jest nad doliną oddzielającą oba miasteczka. Miasteczka połączone są stalową liną, na której chętni zawieszeni są na uprzęży. Leci się momentami na ponad 1 000 metrów n.p.m., a długość trasy wynosi około 1,5 kilometra. Z tego co się dowiedzieliśmy jest to najdłuższa tego typu przeprawa w Europie. Lecieć można w dwie strony – z Castelmezzano do Pietrapietrosa lub na odwrót. Podobno podczas lotu można osiągnąć prędkość 120km\h. Podobno, ponieważ byliśmy kilkanaście dni przed rozpoczęciem sezonu „zjazdowego”. Mogliśmy jedynie zobaczyć punkty startowe i miejsca przylotu i nie ukrywamy, że chętnie zmierzylibyśmy się z tym wyzwaniem. Lot Anioła otwarty jest od maja do października, szczegóły i bilety dostępne są na tej stronie.

Park Narodowy Pollino, dzikie konie i bośniackie sosny

Park Narodowy Pollino jest największym parkiem narodowym Włoch, rozciąga się na terenie Bazylikaty i Kalabrii. Wyruszając na szlak od strony Bazylikaty doszliśmy również do Kalabrii. Kierowaliśmy się na Monte Pollino (2248 m n.p.m), ale na sam szczyt nie weszliśmy, w kwietniu leżała na nim gruba warstwa śniegu. Ale i tak było pięknie. Wokół niezmierzona cisza gór, na Piano Gandolino wypasały się dzikie konie, polany zasypane była kwitnącymi krokusami, przy Colle del Dragone widzieliśmy rzadkie sosny bośniackie (pino loricato), które dziko rosną jedynie w tym rejonie i na Bałkanach. Na szlaku poza dzikimi koniami spotkaliśmy w ciągu całego dnia zaledwie dwie osoby. Cieszyliśmy się więc w ciszy i spokoju widokami oraz świergotem ptaków. Mile zaskoczyły nas także świetne opisy roślin, gór i tras, były to jedne z najlepiej opisanych szlaków, po jakich wędrowaliśmy.

Bramą do Parku Narodowego Pollino od strony Bazylikaty jest niewielkie miasteczko Rotonda, w którym się zatrzymaliśmy. Tuż obok znajduje się Viaggianello, kolejne miasteczko z listy najpiękniejszych włoskich miasteczek. Jeżeli masz przed oczami miasteczka z Wybrzeża Amalfitańskiego czy Cinque Terre, to w Viggianello możesz się rozczarować. Owszem jest ładnie położone, ale we Włoszech widzieliśmy już dziesiątki bardziej urokliwych. W tej okolicy zdecydowany prymat wiedzie natura, ale od mieszkańców Viggianello słyszeliśmy, że na jesieni miasteczko przestaje być ospałe i za sprawą licznych sagre (lokalne święta jedzenia) zaczyna tętnić życiem.

Tavole Palatine i Metaponto – greckie atrakcje Bazylikaty

Opisując atrakcje Bazylikaty wspomnieć trzeba o jej „greckiej” przeszłości. Kiedyś Metaponto było ważnym, greckim miastem, a jednym z jego najbardziej znanych mieszkańcem był Pitagoras, dziś jest sennym leniwym miastem z najważniejszą strefą archeologiczną w Bazylikacie. O ile sama strefa archeologiczna w Metaponto nas nie urzekła i dostęp do niej był utrudniony, to kilka kilometrów obok,  tuż przy głównej drodze, na trasie z Taranto do Craco, znajdują się Tavole Palatine.  Ruiny nie są tak imponujące jak chociażby Paestum w sąsiadującej z Bazylikatą Kampanii, ale będąc w okolicy warto tu zajechać.

Tavole Palatine, Metaponto, Bazylikata, atrakcje Bazylikaty

Tavole Palatine to bardzo dobrze zachowane ruiny greckiej świątyni poświęconej Herze z 6 wieku p.n.e. Położone na środku niziny kolumny, które się zachowały pomimo upływu ponad 2 500 lat, robią wrażenie. Zawsze w takich miejscach zastanawiamy się jak wyglądał ten dawny świat i jak różny był od tego naszego. Tavole Palatine zwiedzaliśmy sami, wokół nas nie było żadnej żywej duszy, jedynie świstał wiatr. Kiedyś zapewne wyglądało to zupełnie inaczej.

Bazylikata – nasze dobre adresy

Oczywiście nie są to wszystkie atrakcje Bazylikaty, a jedynie miejsca, które odwiedziliśmy podczas naszego road tripu z Bari do Neapolu przez Bazylikatę. Nie byliśmy na Wybrzeżu Jońskim w Bazylikacie, w stolicy regionu Potenza, w Venosie czy miasteczkach zamieszkanych przez mniejszość albańską. Zostało nam jeszcze trochę do odkrycia, ale miejsca, które zobaczyliśmy w dawnej Lukanii są tak piękne, że każdego kto jedzie w ten regiony zachęcamy, aby nie patrzeć na Bazylikatę jedynie przez pryzmat Matery. Naprawdę jest tu, co doświadczyć i zobaczyć!

Widok na Viggianello.

Na koniec mamy kilka adresów, które możemy Wam polecić:

  • B&B History w Materze – niezbyt częsty przykład na to, że świetna lokalizacja i bardzo dobra mogą iść w parze, niezwykle przyjemny pensjonat położony tuz przy Sassi, z bezpłatnym parkingiem, dobrym śniadaniem, także na słono, oraz widokiem z dachu na sassi (poproście o klucz właścicielkę), bardzo polecamy! Link do rezerwacji: B&B History.
  • Antica Trattoria Lucana w Materze – bardzo dobre jedzenie w dobrej cenie, znajdziecie tu tradycyjną kuchnię lukańską, podobno stołował się to Mel Gibson podczas kręcenia Pasji, zazwyczaj takie miejsca zaczynają odcinać kupony i komercjalizować się, ale tu nadal było pysznie.
  • B&B Sole del Pollino w Rotonda – świetne miejsce wypadowe do Parku Narodowego Pollino, zwłaszcza jeżeli cenicie sobie spokój i cisze. Przestronne pokoje, ogród, bardzo uczynny właściciel, kiedy poprosiliśmy o śniadania na słono, dostaliśmy własnoręcznie wyrobione wędliny i sery. Również bardzo polecamy. Link do rezerwacji: B&B Sole del Pollino.
  • Bar Ristorante Pizzeria Ora Verde w Viggianello – świetna pizza i foccacia, specjalizują się w daniach z lokalnych produktów oraz grzybach, kiedy zapytałam o jagnięcinę, właściciel zapytał ile mamy czasu, kiedy usłyszał, że cały wieczór, wysłał syna po świeżutką jagnięcinę do rzeźnika i przyrządził wyśmienite i rozpływające się w ustach agnello arosto.
  • Grand Hotel Pianeta w Maratei – hotel jest dosyć sporym molochem i lata świetności zdaje się mieć za sobą, ale jest pięknie położony na wysokim klifie, pokoje mają spore balkony z widokiem na morze, wreszcie jest bardzo blisko Cristo Redentore, którego widzieliśmy z okien naszego balkonu. Wystarczy wychylić się przez okno o wschodzie słońca, aby sprawdzić czy warto wstawać i jechać zrobić zdjęcia, czy lepiej wrócić do łóżka, dla nas ta lokalizacja była idealna. Link do rezerwacji: Grand Hotel Pianeta Maratea Resort.
  • Piccolo Ranch w Maratei – dobre, domowe jedzenie i przystępne ceny. Za Fritto Misto i ryby zapłacicie około 10 euro, po kilka euro są domowe makarony, polecamy także peppeta di cozze, która kosztowała nas 6 euro.

Wszystkie posty z Bazylikaty:
Bazylikata

Wszystkie posty z podróży do Włoch:
Włochy

Lubisz nasze wpisy? Będzie nam bardzo miło, jeżeli podzielisz się nimi ze znajomymi i zostaniesz naszym stałym czytelnikiem na blogu, Facebooku i Instagramie!

2 komentarze

  • Jadąc do Salento zatrzymujemy się zawsze w Bazylikacie. W tym ŕoku zwiedziliśmy Castelmezzano. Piękne miejsce. Koniecznie trzeba zobaczyć!

    • Położenie Castelmezzano i widoki są niesamowite, w pełni zgadzam się, że trzeba je koniecznie zobaczyć! Pozdrawiamy!

Dodaj komentarz