Wielkanoc we Włoszech

On 18 kwietnia 2017 by zlotaproporcja.pl

To moja druga Wielkanoc we Włoszech, a mojego Łukasza pierwsza. Po raz pierwszy Wielkanoc spędziłam w Bolonii i na plażach Rimini, w tym roku byliśmy na włoskim południu, w najmniej chyba znanym i docenianym włoskim regionie, czyli Bazylikacie oraz Kampanii. Jak więc wygląda Wielkanoc we Włoszech? Czym różni się Wielkanoc na południu i na północy tego pięknego kraju?

Natale con i tuoi, Pasqua con chi vuoi

Aby zrozumieć podejście Włochów do Wielkanocy, wystarczy poznać jedno włoskie przysłowie: „Natale con i tuoi, Pasqua con chi vuoi”, czyli Boże Narodzenie z rodziną, Wielkanoc z kim chcesz. Dla wielu osób w Polsce spędzenie Wielkanocy poza domem jest wręcz nie do pomyślenia, ale Włosi nie mają z tym problemu,Wielkanoc spędzają więc tam, gdzie chcą i z kim chcą. Widać to było świetnie w naszym hotelu w Maratei. Do Maratei przyjechaliśmy w piątkowe południe. W Wielki Piątek hotel był jeszcze pusty, ale w sobotę rano już się nieźle zapełnił, a na plażach pojawiło się więcej osób, i nie byli to zagraniczni turyści, tylko Włosi. Trochę inaczej wyglądało to na Wybrzeży Amalfitańskim, tutaj były także hordy turystów, ale to odrębna historia.

La Pasquetta, czyli pierwszy dzień świąt nad morzem lub na pikniku

Podczas Erasmusa w Bolonii nie wracałam do Polski na święta i spędziłam pierwszą Wielkanoc we Włoszech. Najmocniej uderzyło mnie, że Włosi nie spędzają świąt w domu, ale wychodzą z niego z rodziną lub też znajomymi. Nasz Lany Poniedziałek to włoska Pasquetta, którą spędza się na pikniku w parku, nad morzem albo na grillu. Kiedy pojechaliśmy do Rimini na plaży były dzikie tłumy, nie było ani skrawka wolnego piasku. Zabawne były różnice w ubiorze, dla mnie i znajomych Polaków 20 stopni w końcówce marca wystarczyło, aby łapać promienie słońca, ale większość Włochów miała na sobie ciepłe, także puchowe kurtki oraz kozaki i ciepłe, kryte buty. My wystąpiliśmy w strojach kąpielowych i japonkach.

Pustych ulic nie ma także w inne świąteczne dni, otwarte są restauracje, pizzerie, niektóre mniejsze sklepiki, a nawet stragany z warzywami i owocami, w niedzielę kupiliśmy na jednym z nich świeże cytryny i pomidory. Otwarte są także zabytki. Jadąc w niedzielę rano do Paestum zastanawialiśmy się czy będzie otwarte, nie znaleźliśmy wcześniej żadnej informacji na stronie. Oczywiście było, a na zwiedzanie Włosi przychodzili całymi rodzinami. W poniedziałek natomiast pojechaliśmy do Pompejów, było tłoczno jak zawsze o tej porze roku. Naganiacze i przewodnicy również nie świętowali. Świąteczną atmosferę można było poczuć po „Bouna Pasqua” rzucanym z uśmiechem na początku lub końcu rozmowy.

Wielkanoc we Włoszech na północy i na południu

Południe Włoch jest nieporównywalnie bardziej wierzące od północy kraju i słynie z uroczystej celebracji Wielkanocy oraz innych świąt religijnych. Głośne i barwne procesje czy drogi krzyżowe są bardzo ważną częścią lokalnej kultury. Przedsmak obchodów Wielkanocy miałam już kilka lat temu podczas procesji na Ferragosto, które widziałam na Sycylii. Świętowało całe miasto, zamykano ulice, przebierano się, niesiono figurki przez całe miasto. Nie inaczej było podczas tej Wielkanocy. W niektórych miasteczkach w Bazylikacie uroczystości trwają przez cały Wielki Piątek, co odczuliśmy na własnej skórze będąc zmuszeni do objazdów. W Maratei odbywały się dwie procesje. Mniejsza wokół słynnego posągu Cristo Redentore, większa przeszła przez całe miasteczko i trwała 2-3 godziny. To i tak niewiele w porównaniu z najdłuższymi i najbardziej znanymi procesjami jak te w sycylijskim Trapani czy w Sorrento w Kampanii.

Spacerując białymi uliczkami w apulijskim Locorotondo co chwilę natrafialiśmy na wiszące postacie rozwieszone miedzy domami przypominające czarownice. To bambole. Zawisają nad ulicami w Środę Popielcową na 40 dni postu. Mają pilnować oraz przypominać o abstynencji i wstrzemięźliwości. W Wielką Sobotę i cacciatori, czyli łowcy, polują na nie i zdejmują je z ulic, wtedy znowu zaczyna się okres radości. Zwyczaj wieszania bamboli przyjęty jest także w kilku innych miasteczkach południowej Apulii. Jest to tylko jeden przykład z wielu lokalnych tradycji i zwyczajów.

This slideshow requires JavaScript.

Religijność nie do końca idzie w parze z postem. W końcu jesteśmy we Włoszech, kraju, w którym jedzenie się celebruje, zwłaszcza na południu. I tak w Wielki Piątek kolejka mieszkańców Maratei przyciągnęła nas do lokalnej pizzerii d’asporto. Pizzaiolo uwijał się jak w ukropie, aby jak najszybciej obsłużyć wszystkich chętnych gości. Ludzie zamawiali na wynos po kilka pizz, frytki i kanapki z chleba pizzowego. Bardziej popularne wśród mieszkańców knajpy były już dawno zarezerwowane na wszystkie dni świąteczne, co jest nie do pomyślenia w większości polskich domów.

Colomba di Pasqua, Pastiera napoletana, czekoladowe jaja i jagnięcina – jak smakuje Wielkanoc we Włoszech?

Na włoskim wielkanocnym stole nie ma jajek w majonezie czy też w innej postaci. Są za to wielkie czekoladowe jaja, którymi obdarowuje się dzieci i rodzinę. W okresie przedświątecznym jest ich pełno w każdym sklepie, znaleźć je można także w pasticceriach, podobnie jak słynne ciasto Colomba di Pasqua, o którym słyszał każdy, kto choć trochę interesuje się Włochami. Colomba, czyli gołębica od kształtu ciasta, została wymyślona w Mediolanie ponad 100 lat temu, dziś je się ją na Wielkanoc w całych Włoszech.

Colomba di Pasqua

Oczywiście są także bardziej lokalne specjały. Przykładowo w Kampanii jest pastiera napoletana, kruche ciasto z gęstym kremem w środku, w smaku przypomina trochę nasze babeczki z kremem. Pastierę znaleźliśmy także w Maratei, która w końcu leży kilkanaście kilometrów od granic Kampanii.

Pastiera napoletana

Je się nie tylko wielkanocne ciasta, ale także mięsa, zwłaszcza baraninę czy jagnięcinę. Podczas spaceru o zachodzie słońca po Pietrapietrosa zagadnął nas jeden z mieszkańców. Opowiadał o mieście, Polce tam mieszkającej, aż w końcu pokazał nam kilka, swoich słodkich jagniętek. „Czekają na Wielkanoc” – powiedział zacierając ręce z radości. Zachwyty nad wielkanocną jagnięciną słyszeliśmy od kilku osób, aż w końcu mieliśmy okazję ją spróbować w Viggianello, położonym na terenie Parku Narodowego Pollino. Upieczona w piecu opalanym drewnem rozpływała się w ustach i była najlepszą jagnięciną jaką do tej pory jedliśmy.

O Wielkanocy myślimy podobnie jak Włosi. Nie wyobrażamy sobie Wigilii w podróży, ale na Wielkanoc zdarzyło nam się już jeść pad thai’a w Tajlandii czy też jak w tym roku pizzę i mule we Włoszech. I zapewne nie będzie to nasza ostatnia Wielkanoc we Włoszech. Zachęca do tego także piękna pogoda i mała liczba turystów w większości miejsc. Złapaliśmy pierwszą opaleniznę, odpoczęliśmy, cieszyliśmy się ciszą i spokojem w kraju bliskim naszym sercom i jakby na to nie patrzeć naszym katolickim tradycjom.

Wszystkie posty z podróży do Włoch:
Włochy

Wszystkie przepisy z Włoch:
Kuchnia włoska

Lubisz nasze wpisy? Udostępnij je znajomym i śledź nas na Facebooku i Instagramie!

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

4 komentarze to “Wielkanoc we Włoszech”

Dodaj komentarz