Słowacki Raj- Suchą Belą i Przełomem Hornadu

Kilkadziesiąt kilometrów od granicy polsko – słowackiej, u stóp Wysokich Tatr leży kraina nazywana Słowackim Rajem. Pojechaliśmy sprawdzić czy słusznie. Miało być pięknie i emocjonująco. Było bardzo malowniczo i urokliwie, było też sporo drabinek, łańcuchów i kładek. Piękna Słowackiemu Rajowi odmówić nie możemy.

SlowackiRaj_1042

Jak powstał Słowacki Raj?

Słowacki Raj swoje powstanie zawdzięcza dwóm rzekom. Przez setki tysięcy lat Hornad i Hnilec wyrzeźbiły w krasowym płaskowyżu dziesiątki wąwozów i wodospadów tworząc jedną z najbardziej malowniczych słowackich krain. Nie oszałamia ona wysokością, bo w najwyższym miejscu sięga zaledwie tysiąca metrów. Urzeka za to urokliwymi kaskadami i wąwozami.

SlowackiRaj_1007

Sucha Bela – najbardziej znana roklina w Słowackim Raju

Połączyliśmy dwa szlaki – Suchą Belę i Przełom Hornadu, w sumie wyszło około 20 km. Ruszyliśmy z Podlesoka na Suchą Belę – kolejność musi być taka, bo Sucha Bela, podobnie jak wiele innych szlaków w Raju, jest jednokierunkowa. Zastanawialiśmy się nad innymi kombinacjami, ale ta jednokierunkowość mocno nas ograniczyła.

SlowackiRaj_1006

Sucha Bela to najbardziej znana roklina w Słowackim Raju i podobno najładniejsza. Prowadzi przez 4 km w wąskim skalnym wąwozie pełnym drabinek nad potokami. Buty trzeba mieć dobre – przeskakiwanie nad potokami i przedzieranie się po drewnianych pniach rzuconych na wodę na tym szlaku nie należy do rzadkości.

SlowackiRaj_1001

Na początku było pięknie. Minęliśmy szybko kilka rodzin z dziećmi i byliśmy na szlaku praktycznie sami. Do czasu. Mniej więcej w połowie drogi doznaliśmy ciężkiego szoku – przed nami korek i kolejka kilkudziesięciu osób. Wszystkiemu winna głównie głupota ludzka. Po prostu niektórzy ludzie nie myślą o innych. Nieważne, że kolejka do drabinki w wąskim przejściu rośnie. Samotne zdjęcie na tle skał musi być i tyle. Jeszcze większym szokiem było zachowanie ludzi w kolejce. Na oko pięćdziesięcioletni pan z rodziną postanowił zignorować kolejkę. Na uprzejme uwagi ludzi, że nie ma innego przejścia i jego miejsce jest na końcu odpowiedział, że on tu nie przyszedł stać w kolejce i przedzierał się dalej. Wściekły tłum mówi, że nikt tu nie przyszedł stać w kolejce. A on na to „to po co w niej stoicie?”. Zatrzymał go dopiero syn, który spalił się ze wstydu do czerwoności.

SlowackiRaj_1009

Po odstaniu swojego w kolejce i pokonaniu wejścia po drabinkach znowu było miło. Tłum się rozpłynął tak nagle jak się pojawił.

SlowackiRaj_1033

Z Suchej Beli musieliśmy przejść kilka kilometrów dosyć monotonną leśną drogą. Niezależnie od tego czy schodzisz już ze szlaku czy odbijasz na przełom Hornadu i tak musisz pokonać większość tej leśnej trasy.

SlowackiRaj_1044

Przełom Hornadu – skalne półki, mostki i błoto

Po krótkim odpoczynku w schronisku przy Klasztorzysku weszliśmy na niebieski szlak Przełomu Hornadu. I tu zaczęła się prawdziwa błotna przygoda. Pogoda popsuła się już kilkadziesiąt minut wcześniej. Ulewy nie było, ale trochę się rozpadało. Nie przeszkadzałoby nam to za bardzo gdyby szlak nie zmienił się w strugę błota po kostki, a górski potok w szarobrunatną rzekę. Przed nami było kilka dobrych kilometrów w błocie.

SlowackiRaj_1047

SlowackiRaj_1070

Szlak Przełomu Hornadu słynie z półek wiszących nad wodą, mostków i emocjonujących mijanek. Ponieważ byliśmy na szlaku sami, to mijanek nie doświadczyliśmy, ale pewnie robią wrażenie. My zamiast tego mieliśmy prawdziwą błotną przeprawę. Po przejściu szlaku czuliśmy się jak po kąpieli błotnej. Ale przecież są one zdrowe, więc nie ma co narzekać 😀

SlowackiRaj_1071
Jedna z niewielu ekspozycji na szlaku,
SlowackiRaj_1082
Skalne schodki.

Komu polecamy Słowacki Raj? Tak naprawdę każdemu. Dla dzieci i mniej wprawionych w górskich wędrówkach szlaki mogą być wyzwaniem. Dla pozostałych jest świetną alternatywą w przypadku słabej pogody w Tatrach i miłym odpoczynkiem pomiędzy zdobywaniem kolejnych tatrzańskich szczytów.

Informacje praktyczne:

  • Wejście do Słowackiego Raju kosztuje 1,5 euro od osoby na 1 dzień.
  • Parking znajduje się w Podlesoku tuz obok rozpoczęcia się szlaków, całodzienny parking to koszt dwóch euro.
  • Im wcześniej przyjedziesz, tym kolejka na  drabinki w Suchej Beli będzie krótsza.
  • Po przejściu szlaku na górze za kilkanaście euro można wypożyczyć rowery górskie i zjechać nimi na dół.
  • Powrót z Klasztorzyska do Podlesoka szlakiem przełomu Hornadu to około 12 km. Cała nasza trasa miała około 20 kilometrów.

Wszystkie posty z podróży po Słowacji:
Słowacja

Wszystkie posty o kuchni słowackiej:
Kuchnia słowacka

Lubisz nasze wpisy? Udostępnij je znajomym i śledź nas na Facebooku i Instagramie!

27 komentarzy

  • Hmm, miałem tam kiedyś jeszcze wpaść. Pamiętam obóz wędrowny w tych regionach. To jest dobra złota porcja zdjęć. Można poczuć się tam jak radosny dzieciak biegający po drabinach. Czekam na dokładkę przy kolejnej porcji 🙂

    • nie tylko wygląda, ale też jest boska, Luśka też będzie zadowolona, tylko może nie pokonać wszystkich drabinek.. Aleksandra Makulska

    • Podobnie jak korki, czasem nie wiadomo skąd 🙂 A na poważnie, po prostu prawie każdy chciał sobie zrobić samotne zdjęcie na tej imponującej drabince i zrobił się wielki zator.

  • Fantastycznie! Dziękuję za ten post! Tyle w Tatrach się na chodziłam, a nigdy, nawet w okolicach po słowackiej stronie nie byłam. Ach, może uda się w następne wakacje? W każdym razie, zawsze mnie to miejsce zachwyca! Tylko żeby trafić tak, żeby ludzi nie było za dużo 😀

    • Z Tatr jest naprawdę niedaleko, Słowacki Raj można fajnie połączyć z Tatrami albo zostać w nim na kilka dni, tras jest sporo!

  • To jest to! Widziałam zdjęcia dawno temu na internecie, ale nie wiedziałam, że to Słowacki Raj. Strasznie chciałabym zrobić tą trasę, tylko się zastanawiam, czy trzeba mieć tam jakiegoś większego chodziarskiego skilla? Polecilibyście to osobie z umiarkowanym lękiem wysokości? :-b

    • Nie musisz mieć żelaznej kondycji, nie ma ogromnych przewyższeń, ale zastanowiłabym się czy iść Przełom Hornadu z lękiem wysokości. Jest tam kilka ekspozycji,takich jak na zdjęciu, ruch jest tam dwukierunkowy, więc może trafić się mijanka, która dla osoby z lękiem wysokości może być wyzwaniem!

  • Wygląda faktycznie jak Raj. Uwielbiam takie miejsca. Mniej – tłumy na trasach. Z każdym rokiem coraz bardziej trzeba się naszukać albo nadłożyć kilometrów, by pospacerować we względnej ciszy. A mus posiadania selfie pogłębia problem (jak np. śmiertelny wypadek w Norwegii by mieć takie zdjęcie, że wszyscy znajomi będą achać z zachwytu). Dopisuję sobie do listy!

    • no niestety głupota ludzka nie zna granic, ważniejsze bywa pokazanie się niż rozsądek. Tłum był tylko w jednym miejscu na jednym szlaku, to drabinka to jego wąskie gardło!

  • Cześć ! mam takie pytanie, czy te drabinki, to sam strach polega by tak się wysoko wspiąć, czy żeby później zejść z tej drabinki ? Oglądałem filmik z Misowego Wodospadu i proszę mi powiedzieć, jak technicznie wygląda zejście z tej drabiny (u góry). Dzięki !

    • Szlak jest jednokierunkowy, więc Misiowym Wodospadem tylko wchodzi się na górę. Jest zbyt wąsko, żeby można było iść w dwie strony, nie byłoby szans na minięcie, pozdrawiamy!

    • Połowę trasy szliśmy w błocie i deszczu, było bardzo ślisko i musieliśmy iść dużo wolniej niż normalnie, w związku z tym czas naszego przejścia nie jest wiarygodny, dlatego też go nie podaliśmy. Z drugiej strony na trasie Przełomu Hornadu było pusto i nie mieliśmy mijanek. Cała trasa zajęła nam 5-6 godzin z przystankiem w schronisku, w normalnych warunkach pogodowych przeszlibyśmy ją szybciej. Pozdrawiamy!

  • już się tam widzę …. haaaaaaaaa jak wczepiona tych łańcuchów nie chcę pójść dalej .Miło za to się czyta wasze opowieści

Dodaj komentarz