Jukatan samochodem – ceny, drogi, atrakcje i nasza trasa dookoła Jukatanu

Jukatan można zwiedzać na wiele sposobów. Są tu dawne cywilizacje, piękna architektura i niesamowita natura. Można poszukiwać pięknych plaży, można jechać śladami ruin Majów, można też zejść pod ziemię do cenotów, czyli studni wapiennych wypełnionych słodką wodą. Postanowiliśmy wsiąść do samochodu i poznać różne oblicza Jukatanu. 2 669 przejechanych kilometrów, 4 meksykańskie stany, 7 stref archeologicznych, 5 obiektów z listy Unesco, 2 rezerwaty biosfery, 5 cenotów, 2 perełki architektury kolonialnej, 170 GB materiału, dziesiątki zjedzonych tacos, panuchas czy burritos oraz nieskończenie wiele niezapomnianych emocji i wrażeń. Tak w telegraficznym skrócie wygląda podsumowanie naszej dwutygodniowej podróży dookoła Jukatanu.

Jukatan – trasa naszej podróży dookoła Jukatanu

Planując naszą podróż na Jukatan chcieliśmy nie tylko dużo zobaczyć, ale także odpocząć i złapać oddech. Dlatego też dwa pierwsze i dwa ostatnie dni były spokojniejsze i bardziej plażowe. Nasz road trip dookoła Jukatanu rozpoczęliśmy trzeciego dnia. Nasza trasa nie ogranicza się tylko do Jukatanu, ale także do wschodniej części Chiapas, ponieważ chcieliśmy bardzo zobaczyć ruiny w Palenque. Jukatan okazał się być nie tylko piękny, smaczny i niezwykle urozmaicony, ale to miejsca odwiedzone w Chiapas miały w sobie najwięcej magii i spokoju, głównie za względu na swoje położenie, wszechobecną soczystą zieleń oraz pustki. Moglibyśmy oczywiście odwiedzić więcej miejsc i stref archeologicznych, ale wolimy poznać lepiej mniej miejsc, poznać je lepiej i posmakować, niż zaliczyć ich jak najwięcej.

Dzień 1 – Przylot do Cancun

Km: 10 km
Nocleg: Cancun koło lotniska

Do Cancun przylecieliśmy późnym wieczorem czasu meksykańskiego, według polskiego czasu był środek nocy. Lot trwał dokładnie 11 godzin i 33 minuty. Tego dnia odebraliśmy jedynie samochód z wypożyczalni na lotnisku i poszliśmy spać. Nie planowaliśmy zajeżdżać do Cancun, noclegu szukaliśmy więc jak najbliżej lotniska, do naszego hotelu jechaliśmy około 10 minut samochodem.

Meksyk, Jukatan, dookoła Jukatanu, atrakcje Jukatanu, Akumal
Plaża w Akumal

Dzień 2 – Plaża w Akumal i żółwie, których nie było

Km: 105 km
Nocleg: Akumal

Przez dwa pierwsze dni odpoczywaliśmy i łapaliśmy promienie słońca. Szukaliśmy kameralnego, spokojnego miejsca, zdecydowaliśmy się na obrzeża Akumal, słynącego z żółwi. Żółwie pływają tu ponoć przy rafie koralowej 100 metrów od brzegu. Ponoć, ponieważ podczas naszego pobytu morze było tak wzburzone, że wszystkie wyjazdy nurkowe i snorkelingowe były odwołane, a woda tak mętna, że nawet gdyby żółw przepłynął obok nas, moglibyśmy go nie zauważyć. Sama plaża w Akumal jest bardzo urocza, ale także zatłoczona, dlatego następnego dnia pojechaliśmy na mniej znaną plażę. Jadąc do Akumal zajechaliśmy na chwilę do Playa del Carmen, ale szybko z niej uciekliśmy. Playę del Carmen całkowicie oplotły macki masowej turystyki, zdecydowanie wolimy miejsca mniej komercyjne czy też położone, gdzieś na uboczu.

Meksyk, Jukatan, dookoła Jukatanu, atrakcje Jukatanu, Xcacel

Dzień 3 – Plaża Xcacel i cenota Dos Ojos

Km: 60 km
Nocleg: Akumal

Xcacel to niewielka plaża, mniej więcej w połowie drogi z Akumal do Tulum.  Tuż przy kameralnej plaży, na której oprócz nas było kilkanaście osób, jest jeszcze bardziej kameralna, otwarta cenota, w której można się ochłodzić. W drugiej części dnia pojechaliśmy do Dos Ojos, jednej z najbardziej znanych i jednocześnie najdroższej cenocie, którą odwiedziliśmy. Pływaliśmy w dwóch z trzech dostępnych grot. Popołudniu, podobnie jak dnia poprzedniego, pojechaliśmy do Akumal Pueblo i sprawdzaliśmy jego ofertę gastronomiczną. Akumal Pueblo to spokojne i trochę leniwe zaplecze turystycznego Akumal Playa. Stołują się tam pracownicy okolicznych resortów, a kuchnia jest z jednej strony prosta, z drugiej całkiem autentyczna.

Meksyk, Jukatan, dookoła Jukatanu, atrakcje Jukatanu, Coba
Coba – Nohoch Mul

Dzień  4 – Strefa archeologiczna Coba i cenota Tamcach-Ha

Km: 301 km
Nocleg: Rio Lagartos

Trzeciego dnia rozpoczęliśmy nasz road trip dookoła Jukatanu. Rozpoczęliśmy od strefy archeologicznej w Coba oraz cenoty Tamcach-Ha znajdującej się tuż obok ruin. Coba to obok Chichen Itza i Tulum najbardziej zatłoczone ruiny, które odwiedziliśmy. Najwięcej osób jest przy piramidzie La Iglesia znajdującej się przy wejściu oraz przy mierzącej 42 metry piramidzie Nohoch Mul, na którą można się wspiąć. Położone na uboczu grupy ruiny są natomiast rzadko odwiedzane i zwiedzaliśmy je w samotności. Po wyjściu ze strefy pojechaliśmy się orzeźwić do pobliskiej cenoty. Kilka kilometrów od ruin znajdują się trzy cenoty, wybraliśmy zamkniętą cenotę Tamcach-Ha z dwoma platformami do skoków o wysokości 5 i 10 metrów. Z Coba ruszyliśmy do Rio Lagartos, w którym nocowaliśmy. Przed zachodem słońca pojechaliśmy do Las Coloradas, zobaczyć jak o tej porze dnia wyglądają różowe jeziorka i skąd najlepiej je widać.

Meksyk, Jukatan, dookoła Jukatanu, atrakcje Jukatanu, Rio Lagartos, Las Coloradas

Dzień 5 – Różowe flamingi, Rezerwat Rio Lagartos, różowe jeziorka las Coloradas, Valladolid i cenota Xkeken

Km: 105 km
Nocleg: Valladolid

Podczas podróży na Jukatan chcieliśmy zobaczyć na żywo różowe flamingi. Zastanawialiśmy się czy szukać ich w Celestun czy Rio Lagartas, postawiliśmy na to drugie miejsce. W Rio Lagartas oprócz różowych flamingów są także wspomniane wcześniej różowe jeziorka Las Coloradas. Nie są tak różowe jak na większości zdjęć opublikowanych w internecie, ale jeżeli będziesz przy nich odpowiednio wcześniej (koło 8-mej rano), to zobaczysz ich różowawy kolor. W rezerwacie Rio Lagartos widzieliśmy nie tylko różowe flamingi, ale także krokodyle, stada pelikanów, kolibra i mnóstwo innych ptaków. Poruszaliśmy się łódką, którą wynajęliśmy razem z parą Francuzów. Po zjedzeniu genialnych ceviche ruszyliśmy w kierunku Valladolid, gdzie spędzaliśmy noc, ale najpierw pojechaliśmy do całkowicie zamkniętej cenoty Xkeken. Pierwszy raz pływaliśmy w jaskini pełnej stalaktytów i stalagmitów. Popołudnie spędziliśmy w uroczym Valladolid, tyle czasu wystarczy w zupełności, aby zobaczyć kolorowe centrum miasta oraz konwent.

Meksyk, Jukatan, dookoła Jukatanu, atrakcje Jukatanu, Chichen Itza
Chichen Itza – piramida Kukulkana

Dzień 6 – Chichen Itza, cenota Ik Kil i Izamal

Km: 125 km
Nocleg: Izamal

Z Valladolid wyjechaliśmy chwilę po 7-mej, aby być w Chichen Itza przed otwarciem bram, czyli przed godziną 8-mą. Tylko w ten sposób możesz uniknąć tłumów i zwiedzać ruiny w spokoju. O tej godzinie nie ma nie tylko tłumów, ale także wielkiego jarmarku, ponieważ sprzedawcy pamiątek mogą wejść na teren strefy archeologicznej i zacząć rozkładać stragany również o godzinie 8-mej. Z samego rana bez problemu zrobiliśmy zdjęcia piramidy Kukulkana, na którym jesteśmy tylko my lub sama piramida. Po 2-3 godzinach od otwarcia jest już naprawdę tłoczno i męcząco, słońce staje się twarde i męczące. Po godzinie 12-stej pojechaliśmy ochłodzić się w cenocie Ik Kil. Mieliśmy sporo szczęścia, bo miała być bardzo komercyjna i zatłoczona, okazała się być jedną z najpiękniejszych, które odwiedziliśmy na Jukatanie, do tego była całkiem pusta. Popołudnie spędziliśmy w żółtym mieście Izamal, które w promieniach zachodzącego słońca wygląda niezwykle malowniczo i romantycznie.

Meksyk, Jukatan, dookoła Jukatanu, atrakcje Jukatanu, Izamal

Dzień 7 – Żółte miasto Izamal oraz strefa archeologiczna w Uxmal

Km: 300 km
Nocleg: Campeche

Z samego rana rana poszliśmy na spacer po Izamal szlakiem piramid, których w miasteczku jest kilka, a następnie wyruszyliśmy w kierunku strefy archeologicznej w Uxmal. Ruiny są piękne i misternie ozdobione, ich szczegóły i ornamenty pokazują wielki kunszt budowniczych. Uxmal to nie jedyne ruiny w okolicy. Wokół Uxmal znajduje się tzw. Ruta Puuc, czyli szlak kilkunastu mniejszych miast Majów, równie pięknie zdobionych. Nocleg tego dnia zaplanowaliśmy w Campeche, a po drodze odwiedziliśmy jeszcze dwa miejsca. Nieturystyczne miasteczko Hecelchakan, które słynie z cochinity pibil, o cochinicie pibil i miasteczku przeczytasz w poście: Kuchnia Jukatanu. Jak smakuje cochinita pibil?. Zajechaliśmy także na cmentarz w Pomuch, na którym zmarli chowani są w nietypowy sposób – ich kości są wystawione w ozdobnych skrzyniach. Wieczór spędziliśmy w Campeche, w którym nocowaliśmy.

Meksyk, Jukatan, dookoła Jukatanu, atrakcje Jukatanu, Uxmal
Uxmal

Dzień 8 – Wszystkie kolory Campeche i przejazd do Chiapas

Km: 380 km
Nocleg: Palenque

Pierwszą część dnia spędziliśmy zwiedzając Campeche. Campeche zostało wpisane na listę Unesco przede wszystkim dzięki zabytkowej architekturze kolonialnej w zabytkowym centrum miasta. Domki na starówce cieszą oczy wszystkimi kolorami tęczy. Miasto jest naprawdę ładne i niezwykle przyjemne. To właśnie w Campeche jedliśmy po raz pierwszy mięso rekina, w tutejszym specjale o nazwie pan de cazon. Po obiedzie opuściliśmy Jukatan i skierowaliśmy się do Chiapas, najbiedniejszego, ale jakże zachwycającego meksykańskiego stanu.

Meksyk, Jukatan, dookoła Jukatanu, atrakcje Jukatanu, Campeche Meksyk, Jukatan, dookoła Jukatanu, Chiapas, Palenque

Dzień 9 – Ruiny w Palenque

Km: 35 km
Nocleg: Palenque

Dzień upłynął nam na zwiedzaniu ruin w Palenque. Jak wspomnieliśmy na wstępie Palenque to nasza ulubiona strefa archeologiczna. Jest nie tylko piękna, ale także mistyczna i tajemnicza m.in. za sprawą malowniczego położenia w dżungli w niewysokich górach, tego mistycyzmu zabrakło nam trochę w Chichen Itza czy Coba. Do tego było bardzo mało turystów, a kiedy wróciliśmy popołudniu było wręcz pusto. Cześć ścieżek prowadzi przez gęsty las wzdłuż rzeczki i wodospadu, wybraliśmy się też na spacer ścieżką edukacyjną Sendero Motiepa, położoną w dżungli na terenie Parku Narodowego Palenque, poza strefą archeologiczną. Tego dnia mieliśmy w planach także kaskady Roberto Barrios, ale mieliśmy małe problemy żołądkowe, więc zostaliśmy na miejscu w Palenque. Poszliśmy za to po raz drugi do strefy archeologicznej, zobaczyć jak wygląda ona tuż przed zamknięciem czyli przed 17.

Meksyk, Jukatan, dookoła Jukatanu, Chiapas, Agua Azul

Dzień 10 – Wodospady w Chiapas: Misol-Ha i Agua Azul

Km: 130 km
Nocleg: Palenque

Misol-Ha i Agua Azul to przepiękne wodospady w Chiapas. Nie dość, że wyglądają bajkowo, to jeszcze można do nich wskoczyć i się schłodzić, co oczywiście zrobiliśmy. Misol-Ha to jeden wysoki wodospad przypominający nam islandzkie wodospady. Agua Azul ciągną się przez dobrych kilkaset metrów, a może i więcej. Idziesz i mijasz setki mniejszych i większych kaskad, słyszysz głośny szum wody, wyglądają tak jakby natura chciała stworzyć spektakl dla widza, który koi zmysły i uspokaja. Minęliśmy Agua Azul i doszliśmy do wejścia do kanionu, w którym kłębi się i kotłuje woda.

Meksyk, Jukatan, dookoła Jukatanu, atrakcje Jukatanu, Calakmul

Dzień 11 – Calakmul, ruiny majów w głębokiej dżungli

Km:  478 km
Nocleg: Chicanna

Calakmul to jedne z największych ruin Majów. Z kilku tysięcy budynków oczyszczono do tej pory jedynie kilkadziesiąt. Od 2013 roku wpisane na listę obiektów Unesco zarówno kulturalnego, jak i naturalnego dziedzictwa. Jechaliśmy do nich niezbyt przyjemną, za to nieźle dziurawą drogą prowadzącą przez 60 kilometrów przez dżunglę. Na miejscu oprócz nas była zaledwie garstka osób i cała chmara małp, tukanów, indyków i innego ptactwa. Najwyższa struktura ma dziś około 45 metrów wysokości, w Calakmul są trzy piramidy, na które można się wdrapać i ujrzeć wszech otaczającą dżunglę. Tego dnia przyjechaliśmy najdłuższy odcinek, łącznie z dojazdem do strefy archeologicznej wyszło 478 kilometrów. Na nocleg zdecydowaliśmy się w pobliskiej Chicanna.

Meksyk, Jukatan, dookoła Jukatanu, atrakcje Jukatanu, Bacalar

Dzień 12 – Ruiny w Chicanna i Laguna Siedmiu Kolorów w Bacalar

Km: 144 km
Nocleg: Bacalar

Strefę archeologiczną Chicanna polecił nam nasz przewodnik po Calakmul. Jest to część dawnego miasta Majów Becan, którego ruiny znajdują się obecnie w trzech strefach archeologicznych. W Chicanna i Xpujil znajdują się budynki królewskie, w tym pierwszym lepiej zachowane, natomiast w Becan administracyjne. Chicanna to kilka struktur zdobionych ornamentami. Na zwiedzenie całości potrzebujesz 30-40 minut. Z Chianny wyruszyliśmy do Bacalar, słynącego z Laguny Siedmiu Kolorów z wodą w kilku odcieniach błękitu. Pływaliśmy po niej wpław, kajakiem i chodziliśmy pieszo. Momentami jest tak płytko, że można spacerować po środku laguny. Spaliśmy na Costa Bacalar w willi z dostępem do laguny.

Meksyk, Jukatan, dookoła Jukatanu, atrakcje Jukatanu, Tulum
Plaża w Tulum

Dzień 13 – Bacalar i wodorosty w Tulum

Km:  240 km
Nocleg: Tulum

Z samego rana pojechaliśmy na lokalny targ w miasteczku, gdzie znaleźliśmy genialną cochinitę pibil. Pierwszą część dnia spędziliśmy nad laguną oraz pływając i spacerując po lagunie. Następnie zobaczyliśmy fort San Felipe i udaliśmy się w kierunku Tulum. Po drodze zajechaliśmy jeszcze do cenoty Azul, ale zupełnie nie przypomina ona cenot, które do tej pory widzieliśmy. Wygląda jak wielki staw, zdecydowanie lepiej jest pomoczyć się w lagunie. Kiedy dojechaliśmy do Tulum, od razu udaliśmy się na jej słynną plażę. Niestety czekała na nas niemiła niespodzianka. Na plaży leżał pas wodorostów o szerokości 7-8 metrów i grubości dobrych 15cm. W wodzie było ich jeszcze więcej.

Meksyk, Jukatan, dookoła Jukatanu, atrakcje Jukatanu, Tulum

Dzień 14 – Strefa archeologiczna w Tulum i relaks na plaży

Km: 70 km
Nocleg: Akumal

W strefie archeologicznej Tulum pojawiliśmy się w momencie otwarcia, dzięki czemu mogliśmy zwiedzać w spokoju bez tłumów. Kiedy wychodziliśmy przed godziną 10.00 w kierunku ruin nadciągała rzeka zorganizowanych wycieczek. Same ruiny zrobiły na nas najmniejsze wrażenie ze wszystkich, które odwiedziliśmy podczas podróży. W Tulum planowaliśmy spędzić dwa ostatnie dni, ale zatrzęsienie wodorostów na plaży oraz nieprzespana noc z powodu hałasu napływającego z klubu przy głównej ulicy, zweryfikowały nasz plany. Na ostatnią noc zarezerwowaliśmy bardzo przyjemny apartament niedaleko Akumal. Ale najpierw pojechaliśmy na znaną nam już plażę Xcacel. Było na niej o wiele więcej osób niż za pierwszym razem, ale i tak o wiele mniej niż na wąskiej plaży w Tulum. Wodorostów również nie było tak wiele i można było wejść do wody bez przedzierania się przez nie.

Meksyk, Jukatan, dookoła Jukatanu, atrakcje Jukatanu, Cancun

Dzień 15 – Cancun i powrót do Polski

Km: 150 km
Co zobaczyliśmy: Cancun

Ostatni dzień to relaks na słońcu oraz krótka wizyta w Cancun. Do Cancun zajechaliśmy w drodze na lotnisko. Czuliśmy się tam bardziej jak w Kalifornii czy w Miami niż w Meksyku, ale musimy przyznać, że najładniejszą i najszerszą plaże widzieliśmy właśnie tutaj. Na Playa Delfines nie było ani tłoku, ani tak wielu wodorostów jak w Tulum, ani tak wielu naganiaczy jak w Zatoce Żółwi w Akumal. Były za to największe i całkiem wysokie fale, które kusiły, aby się zanurzyć i skakać przez nie. Po ostatnim tacos zjedzonym na ulicznym straganie przy głównej autostradzie kilka kilometrów od lotniska, oddaliśmy samochód i wsiedliśmy do samolotu do Warszawy.

Czy zmienilibyśmy coś w naszej trasie?

Zastanawialiśmy się czy ostatnie dni spędzić w Tulum czy położonym bardziej na zachód Mahahual. W końcu zdecydowaliśmy się na Tulum z kilku powodów. Czytaliśmy, że Mahahual przestało być już rajskim zakątkiem, a stało się celem wielkich wycieczkowców. Na stronach dwóch hoteli znaleźliśmy oferty jednodniowego pobytu dla gości wycieczkowców. Do tego doszła odległość od lotniska oraz zachwyty nad rajską plażą i niekomercyjną, luźną atmosferą, niestety podczas naszej podróży nie znaleźliśmy ani jednego ani drugiego. Gdybyśmy wiedzieli jak wygląda plaża w Tulum, zdecydowalibyśmy się na Mahahual lub inne miejsce.

Warto też wspomnieć, że w Meksyku wszystko dzieje się i zmienia się bardzo dynamicznie.  Kiedy ostatniego dnia chcieliśmy wrócić na chwilę na plażę w Zatoce Żółwi w Akumal, główne wejście, którym wchodziliśmy dwa tygodnie wcześniej było zamknięte i szczelnie ogrodzone. Kilkadziesiąt metrów obok pojawiły się bramki oraz opłata w wysokości 100 pesos za wejście na plażę, wcześniej tego nie było. Podobnie jak miesiąc wcześniej nie było wodorostów w Tulum. Znajomy dwa miesiące wcześniej był w Agua Azul razem w tłumem ludzi, my byliśmy praktycznie sami. Gdybyśmy przyjechali w innym momencie, nasze odczucia z danego miejsca mogłyby być zupełnie inne.

Meksyk, Jukatan, dookoła Jukatanu, atrakcje Jukatanu,

Jukatan samochodem, czy to dobry pomysł? Drogi i wypożyczenie samochodu w Meksyku.

Samochód wypożyczyliśmy na cały okres pobytu i według nas jest on najlepszym środkiem komunikacji, jeżeli w planach masz przede wszystkim zwiedzanie, a nie leżenie na plaży. Nie mieliśmy żadnych problemów ani nieprzyjemności. Drogi są naprawdę dobre, jedynie na kilku odcinkach musieliśmy uważać na niespodzianki, czyli spore dziury w nawierzchni. Najbardziej dziurawe odcinki na naszej trasie to drogi Palenque-Agua Azul, Escarcega-Palenque, Uxmal-główna droga Merida/Campeche oraz najbardziej dziurawa droga do strefy archeologicznej w Calakmul.

Kultura jazdy była dla nas zaskakująco wysoka. Widząc wyprzedzający samochód, nie ważne czy to małe auto czy wielka ciężarówka z dwoma kontenerami na pokładzie większość kierowców zjeżdża na pobocze, a wyjątkiem byli tutaj zazwyczaj turyści. Największym zagrożeniem są topas, czyli progi zwalniające. O topas informują dobrze widoczne znaki, napisy na jezdni, mrugające awaryjnymi światłami samochody przed Tobą, jak i widoczni z daleka lokalni sprzedawcy, którzy upodobali sobie te miejsca, w których i tak musisz zwolnić niemalże do zera, aby sprzedać nam czy to jakiś owoc, wodę z kokosa czy inne lokalne pyszności. Ale uwaga, nie wie wszystkie są oznaczone, część z nich jest naprawdę wysoka, potrafią mieć do 40 centymetrów wysokości.

Samochód wypożyczyliśmy na lotnisku w Cancun w Avis przez Car Rentals. Zdecydowaliśmy się na pośrednika, ponieważ przy bezpośredniej rezerwacji nie było informacji o obowiązkowym ubezpieczeniu PLI, czyli Public Liability Insurance. Słyszeliśmy wiele historii, kiedy na miejscu w Meksyku okazywało się, że ubezpieczenie, które powinno być wliczone w ofertę,  kosztuje prawie drugie tyle, co wypożyczenie, woleliśmy więc nie ryzykować i mieć pewność, że ubezpieczenie jest wliczone w cenę. Jest ono o tyle istotne, że w przypadku wypadku, brak ubezpieczenia może oznaczać areszt do momentu wyjaśnienia, kto był sprawcą. Wykupiliśmy dodatkowo pełne ubezpieczenie, Łukasz ma też wyrobione międzynarodowe prawo jazdy, którego w sumie ani razu nie musieliśmy okazywać.

Jukatan a bezpieczeństwo

Przez cały okres pobytu czuliśmy się bezpiecznie. Nie mieliśmy ani jednej nieprzyjemnej sytuacji. Dosyć szybko przyzwyczailiśmy się do widoku policji z karabinami maszynowymi w kamizelkach kuloodpornych oraz kontroli policyjnej na drogach. Takich kontroli minęliśmy kilkadziesiąt w ciągu całego pobytu. Zazwyczaj musisz po prostu zatrzymać się w oznaczonym miejscu, policjant spogląda Tobie w oczy, spogląda na samochód i pokazuje, aby jechać dalej. Czasem wystarczy tylko zwolnić, ponieważ policjanci nie zwracają na Ciebie za bardzo uwagi. Tylko raz zostaliśmy zapytani skąd jesteśmy i dokąd jedziemy.

Oprócz kontroli policyjnej jechaliśmy także przez zasieki, które wyglądały jak strefa militarna. Znajdują się one po wjeździe ze stanu Tabasco do Chiapas, około 30 kilometrów przed Palenque. Na szczęście tylko wyglądały groźnie. Kamera zrobiła zdjęcie samochodu i kierowcy, żołnierz spojrzał na nas i nakazał jechać dalej. Co ciekawe, wracając tą samą drogą nie przejeżdżaliśmy już przez żadną kontrolę.

Meksyk, Jukatan, dookoła Jukatanu, atrakcje Jukatanu, Izamal

Ceny na Jukatanie i koszt naszej podróży

Lecieliśmy bezpośrednio z Warszawy do Cancun. Bilety kupiliśmy w Rainbow w grudniu, czyli dwa miesiące przed wylotem. Bilety czarterowe to obecnie jedyny sposób, aby polecieć do Meksyku bezpośrednio z Polski. Lot do Cancun trwał 11,5 godziny, powrotny 10,5 godziny.

Wypożyczyliśmy średniej klasy benzyniaka Nissana Versa, żeby mieć trochę więcej miejsca na nogi oraz żeby cały bagaż zmieścił nam się w bagażniku. Mniejsze samochody są tańsze o kilkaset złotych. Auto miało automatyczną skrzynię biegów, nie wiemy dokładnie jaki silnik, ale spalanie miał jak rasowa sportowa fura. Jadąc po drodze ekspresowej z tempomatem ustawionym na 100km/h ciężko było zejść ze spalaniem poniżej 13L/100km, ale na szczęście benzyna w Meksyku nie jest droga. Kosztowała od 17,10 do 17,50 pesos za litr, w sumie wydaliśmy na benzynę 690 zł. Tankowaliśmy tańszą normalną benzynę (87 oktanów), na benzynie premium (92 oktany) samochód miał o dziwo większe spalanie, bo aż 15,5 litra. Jeśli masz możliwość weź diesla.

Wszystkie noclegi rezerwowaliśmy przez Booking. Podane przez nas ceny zawierają lokalny podatek (16%) oraz podatek miejski (2%), natomiast ceny na Bookingu i innych portalach zazwyczaj ich nie uwzględniają, warto zwrócić na to uwagę. W większości miejsc mieliśmy wyśmienite śniadania kontynentalne, czyli kawę oraz tosty ze sztucznego chleba z masłem i marmoladą, więc i tak organizowaliśmy śniadania na własną rękę, zazwyczaj jedliśmy je gdzieś na zewnątrz.

Główne koszty podróży:

– bilety lotnicze dla dwóch osób: 5 500 zł
– noclegi dla dwóch osób: 2 710 zł
– samochód z pełnym ubezpieczeniem: 1 890 zł
– benzyna: 3 750 pesos, czyli 690 zł
– opłaty drogowe: 213 pesos, czyli 39 zł (dwa płatne odcinki autostrady – Chichen Itza-Izamal i Campeche-Chetumal, oraz przejazd przez most na granicy Chiapas i Tabasco)

Główne koszty podróży na osobę to 5 415 zł.

Wejścia do stref archeologicznych:

– Coba – 70 pesos za osobę + 50 pesos parking +45 pesos video (za aparat nie musisz płacić, jak widzą GOPRO od razu każą ci okazać bilet na video)
– Chichen Itza – 254 pesos za osobę + 30 pesos parking + 45 pesos video
– Uxmal – 234 pesos za osobę + 30 pesos parking +45 pesos video
– Palenque – 70 pesos za osobę + 45 pesos video
– Calakmul – 188 pesos za osobę
– Chicanna – 55 pesos za osobę,
– Tulum – 70 pesos za osobę, 100 pesos parking, 45 pesos video

Meksyk, Jukatan, dookoła Jukatanu, atrakcje Jukatanu, cenota Ik Kil
Cenota Ik Kil

Jukatan – wejścia do cenotów (ceny za osobę):

– Dos Ojos – 350 pesos (lub 600 z nurkowaniem w 3 grotach)
– Ik Kil – 80 pesos
– Xkeken – 80 pesos
– Coba – 55 pesos
– Xcacel – 20 pesos (razem z wejściem na plażę)

Pozostałe wydatki:

– łódka z Rio Lagartos do las Coloradas – 800 pesos za dwie osoby (cena wyjściowa za dwie osoby na łódce to 1200,  za 4 osoby już 1600, czyli 800 za dwie osoby)
– wodospady Agua Azul –  40 pesos od osoby
– wodospady Misol-Ha – 30 pesos od osoby
– przewodnik w Calakmul  – 500 pesos

Meksyk, Jukatan, kuchnia meksyka nska, tacos
Wyborne tacos

Jukatan – przykładowe ceny:

– tacos na ulicy – od 9 do 20 pesos za sztukę
– empanada – od 10 pesos za sztukę (w hostelu już 50 pesos)
– panuchas i salbutes – od 9 pesos za sztukę
– buritto – od 40 pesos
– quesadilla – od 30 pesos
– tamales na ulicy w Valladolid – 10 pesos
– sopa de lima –80 pesos
– ceviche – 180 pesos
– pan de cazon – 128 pesos
– woda butelkowana – od 9 pesos za 1,5 litra
– elektrolity – od 20 pesos za butelkę 0,5 litra
– butelka piwa lub cydru– od 16 pesos
– opakowanie tostady- od 22 pesos

Ceny różnią się w zależności od tego, gdzie jesz i gdzie kupujesz. Przykładowo za cochinitę pibil w restauracji zapłaciliśmy 120 pesos, za kupowaną na targu 50 pesos za 250 g. Woda w dużym supermarkecie kosztuje 9 pesos, w Oxxo czy innym mniejszym sklepie kilkanaście pesos. Jukatan jest droższy niż Chiapas, uogólniając im bliżej Riviera Maya, tym wyższe ceny.

Wszystkie posty z podróży do Meksyku:
Meksyk

Lubisz nasze wpisy? Będzie nam bardzo miło, jeżeli podzielisz się nimi ze znajomymi i zostaniesz naszym stałym czytelnikiem na blogu, Facebooku i Instagramie!

8 komentarzy

  • B. atrakcyjna wycieczka; piękna przyroda i pogoda. Podziwiam dokładność informacji i śliczne zdjęcia. Nawet koszty wydają się nie wygórowane! Gratuluję opisu.

    • Dziękujemy za miłe słowa! Podróż nam się udała, wróciliśmy zachwyceni Meksykiem. Istnieją stereotypy, że podróż do Meksyku jest bardzo kosztowna, a wcale tak nie jest. Nie oszczędzaliśmy specjalnie ani na noclegach ani na samochodzie ani na jedzeniu, oczywiście wszystko w granicach rozsądku, i zamknęliśmy się w całkiem przyzwoitym budżecie. Jeżeli ktoś chce pojechać bardziej budżetowo, bez problemu obniży koszty podróży wynajmując tańszy samochód czy śpiąc w tańszych miejscach. Pozdrawiamy serdecznie!

  • Jestem zszokowany ceną za samochód. My w styczniu również przez Rentalcars w AVISie wprawdzie za 12 dni i w Mexico Citi zapłaciliśmy 560 zł z pełnym wyposażeniem za kompaktowe kilkumiesieczne auto.

    • Tak jak napisaliśmy w poście, mieliśmy samochód średniej wielkości i można było wypożyczyć auto najniższej klasy (Nissana March lub coś podobnego) o kilkaset złotych taniej. Bez pełnego ubezpieczenia ceny wypożyczenia małego samochodu w tym terminie zaczynały się od 800 złotych. Oboje jesteśmy wysocy i wolimy trochę dopłacić, aby mieć komfort jazdy oraz przestrzeń na nogi. Pozdrawiamy!

  • Mieliście fantastyczny plan na tę podróż – trochę miast, trochę natury, trochę wszystkiego i dzięki temu właśnie idealnie! Podobają mi się zdjęcia (sama pewnie nigdy się do Jukatanu nie wybiorę, więc miło jest popatrzeć) – zwłaszcza to z pelikanem na łódce 😉

    • Witaj,

      i tak właśnie lubimy podróżować, aby doświadczyć z jednej strony jak najwięcej, ale nie w formie zaliczania i odhaczania kolejnych miejsc. Czasami lubimy po prostu przysiąść gdzieś dłużej, wgryźć się trochę w lokalny klimat, poczuć miejsce bardziej… :] Nigdy nie mów nigdy, czasami życie potrafi płatać nam figle! te pozytywne tez!! Pozdrawiamy serdecznie 🙂

Dodaj komentarz