Wakacje na kempingu we Włoszech

Zazwyczaj podróżujemy niestacjonarnie. Spędzamy w jednym miejscu jedną, dwie, trzy noce, i jedziemy dalej. Nie szukamy bazy na tydzień czy dwa tygodnie, ale jesteśmy w drodze. Jest jednak jedno miejsce, w którym zwalniamy i zatrzymujemy się na dłużej, by się wyciszyć, by nic nie robić i nic nie musieć – by mieć totalny spokój. Na kempingu w Caorle byliśmy już po raz czwarty, w sumie spędziliśmy tam prawie 7 tygodni. I wiecie co? Wcale nie mamy go dosyć i chętnie wrócimy tu po raz kolejny. Oto jak wyglądają wakacje na kempingu we Włoszech i dlaczego tak bardzo je lubimy.

Kemping, co to właściwie znaczy?

Kiedy po raz pierwszy mieliśmy spędzić prawie dwa tygodnie na przyczepie na kempingu, nie wiedzieliśmy do końca czego się spodziewać i czy na pewno kempingowe życie nam się spodoba. Mówiąc o kempingu nie mamy na myśli większego pola namiotowego z sanitariatami jak podejrzewali niektórzy nasi znajomi, ale małe, samowystarczalne miasteczko, w którym jest praktycznie wszystko – kilka basenów, korty do tenisa, boisko do siatkówki czy koszykówki, nawet małe boisko do piłki nożnej, siłownia, sklepy, pralnia, apteka, lodziarnia czy restauracje. Obawialiśmy się przede wszystkim komercji, tego czy nie będziemy się tu czuć jak w wielkim resorcie all inclusive, czyli formy podróży, której kompletnie nie czujemy i której stanowczo mówimy NIE.

Na działce we Włoszech

Na szczęście nasze obawy rozwiały się w momencie, w którym usadowiliśmy się z winem przy stole przed przyczepą i rozpaliliśmy pierwszego grilla.  Poczuliśmy się trochę jak na działce u dziadków czy też rodziców, a dokładniej jak na działce dalekiej włoskiej rodziny. Jeszcze wtedy nie wiedzieliśmy jak trafne były nasze odczucia. Przyczepa, w której mieszkaliśmy za każdym razem jest przyczepą prywatną, stojącą w strefie wynajmowanej na cały sezon.

Wokół nas były same włoskie rodziny, które spędzały na kempingu całe tygodnie (dziadkowie z wnukami) lub przyjeżdżały na weekendy. Wszyscy znają się ze sobą, wpadają do siebie w ciągu dnia na spritza lub lampkę prosecco, a wieczorami często wspólnie biesiadują. W tym roku byliśmy na początku sezonu, widzieliśmy jak wspólnie stawiają zewnętrzne namioty, pożyczają narzędzia czy sadzą kwiaty. Nie przesłyszeliście się, bowiem na parcelach w tej strefie zobaczyć można nie tylko doniczkowe kwiaty, ale także małe rabaty.

Oprócz dekoracji, są też oczywiście bardziej użyteczne pomieszczenia jak zewnętrzne kuchnie czy też dobudówki z pralkami, wszystko oczywiście zadaszone. Na takiej przyczepowej działce jest naprawdę wszystko czego, potrzebujesz. Oprócz tego masz do dyspozycji całą infrastrukturę kempingu. Czujesz się tu jak u siebie, pod prysznic do łazienki idziesz w szlafroku, po drodze zatrzymujesz się, aby zamienić kilka słów z sąsiadami i umówić się z nimi na poranną kawę, popołudniowe wino czy wieczornego grilla. Ten klimat tak nam się udzielił, że w tym roku w naszym bagażu znalazły się także szlafrok.

Kto odnajdzie się na kempingu?

Kemping to świetny wybór dla osób, które tak jak my cenią sobie niezależność, lubią ciszę i spokój, nie lubią hotelowych molochów, kochają przyrodę, a wieczorem lubią usiąść przy grillu z lampką lokalnego wina.  Choć bardzo lubimy Caorle, to nie wyobrażamy sobie, abyśmy spędzili dwa tygodnie w jednym z hoteli w miasteczku. Caorle jest naprawdę urocze, to dawne miasteczko rybackie, które choć stało się dosyć popularnym kurortem turystycznym, zachowało rybacki charakter i starówkę pełną kolorowych domów. Ale te kilka kilometrów, które dzielą centrum Caorle i kemping robią kolosalną różnicę. Spędzając urlop w przyczepie czy na kempingu jesteś całkowicie niezależny i masz swój kawałek przestrzeni.

Nie ograniczasz się do hotelowego leżaka na zatłoczonej plaży oraz wieczornego, miasteczkowego życia. Możesz pojechać do Caorle na spacer, na lody, na kolację, możesz też usiąść przy swoim grillu lub zrobić piknik na pustej, kempingowej plaży.  Jeżeli lubisz żeglarsko-działkowe klimaty, odnajdziesz się na kempingu znakomicie. Jest to także świetne rozwiązanie dla rodzin z dziećmi, dzieci mają tu sporo przestrzeni i atrakcji. Jeżeli natomiast lubisz mieć wszystko podane na tacy, nie wyobrażasz sobie robienia zakupów czy śniadania na wyjeździe,  czy też lubisz spędzać wieczory pomiędzy ludźmi w wyprasowanych koszulach i eleganckich sukienkach, to kemping nie jest miejscem dla Ciebie.

Jak wyglądają wakacje na kempingu

Nasz dzień na kempingu zaczyna się od pysznych lokalnych wędlin, owoców, sałatki i oczywiście zielonej herbaty (kawy nie pijemy). Na stole obowiązkowo musi być ser kremowy i delikatny Asiago produkowany w regionie Wenecji Euganejskiej, oliwki, szynka parmeńska i speck z Południowego Tyrolu. Nigdzie się nie spieszymy,  na nikogo nie czekamy, jeżeli mamy ochotę to śniadanie może trwać nawet do południa.  Po śniadaniu robimy małe rzeczy, które dają nam wielką radość. Idziemy na plaże czy basen, jedziemy na lody lub świeżutkie kalmary, jedziemy coś zwiedzić albo po prostu siadamy wygodnie na rozkładanym leżaku z książką w ręku i delektujemy się chwilą.

Zazwyczaj co drugi dzień jedziemy gdzieś dalej. Caorle to świetna baza wypadowa, blisko stąd do Wenecji, Padwy czy Werony. Byliśmy także w krainie prosecco, widzieliśmy opuszczone wille weneckich Dożów na Riviera Brenta, spacerowaliśmy po Soave, jechaliśmy nad Gardę czy też w Dolomity. Moglibyśmy wymieniać dalej, a i tak mamy tu po co wracać, bo przecież nie widzieliśmy jeszcze wszystkiego, a miejsca, które lubimy możemy poznać i poczuć jeszcze lepiej.

Jeżeli nie jedziemy gdzieś dalej, dzień kończymy grillem z lokalną salsiccią, szaszłykami, miecznikiem i niezliczoną liczbą warzyw kupionych w lokalnym warzywniaku, tu naprawdę można wybierać w kształtach i kolorach bakłażanów, cukinii czy sałat. Do tego pyszne lokalne wino, którego w regionie Wenecji Euganejskiej naprawdę nie brakuje. Jest tu przecież Valpoliccella, Amarone, Bardolino, Soave, i oczywiście prosecco. Jest też wino z kija, które na kempingu smakuje również wyśmienicie.

Jeszcze jedna myśl na koniec. Mieliśmy okazję być na kempingu, nie tylko w Caorle. Bliźniaczy kemping znajduje się także w chorwackiej Fazanie koło Puli. Byliśmy również w prywatnej, dokładnie takiej samej przyczepie. Zwiedziliśmy również dużo, bardzo nam się podobało, ale czegoś nam zabrakło. Ciężko nam określić czego. Po części jest to włoskie podejście do kempingu, w Chorwacji tego nie było, byliśmy otoczeni głównie Niemcami. Choć chorwackie cevapy, ryby i owoce morza są wyśmienite, to brakowało nam włoskich wędlin, włoskiego wina czy też genialnej pizzy jedzonej zamiast lunchu na plaży. A może po prostu ta nasza słabość do Włoch sprawia, że ciut cieplej myślimy o Caorle niż o Fazanie?

Nasz kemping Villaggio San Francesco w Duna Verde pod Caorle

Jak wspomnieliśmy przyczepa, w której się zatrzymujemy jest własnością prywatną i nie jest do wynajęcia, więc tym razem nie możemy Wam dać na nią namiarów. Możemy za to polecić nasz kemping. W Villaggio San Francesco można wynająć domek holenderski, przyczepę mieszkalną, możesz też zaparkować własną przyczepę, kampera czy też rozłożyć namiot w strefie kamperowo-namiotowej. Kemping otwarty jest od kwietnia do września. Tygodniowy pobyt dla dwóch osób w domków poza sezonem można zarezerwować już od 1 000 zł za dwie osoby, w sezonie za ponad dwa razy więcej. Domki możesz obejrzeć pod tym linkiem: Villaggio San Francesco.

Wszystkie posty z Wenecji Euganejskiej:
Wenecja Euganejska

Wszystkie posty z podróży do Włoch:
Włochy

Lubisz nasze wpisy? Będzie nam bardzo miło, jeżeli podzielisz się nimi ze znajomymi i zostaniesz naszym stałym czytelnikiem na blogu, Facebooku i Instagramie!

Dodaj komentarz