Mumbaj, wielki tłum w wielkim mieście

Jest poniedziałek 9 rano, wychodzimy z hotelu w kierunku  dworca kolejowego Victoria Station,  zabytku Imperium Brytyjskiego, który znalazł swoje miejsce na liście UNESCO.  Wszędzie dużo ludzi, skuterów i taksówek. Każdy gdzieś biegł, jechał, próbował się przedostać przez dżunglę ludzi i samochodów. Ale zacznijmy od początku…

_MG_0006
Mały wycinek tłumu, który w rzeczywistości ciągnął się na około 300 metrów.

Mumbaj, wielki tłum w wielkim mieście

Mumbaj, jedno z największych miast świata (16-20 mln mieszkańców, ile ich jest nikt nie jest w stanie zliczyć), przywitał nas tłumem. Wylądowaliśmy o 1 w nocy, przy wyjściu z lotniska ściskało się kilkaset czekających  na pasażerów Indusów. I tak już zostało. Od kilku dni jesteśmy w tłumie.  Kumulacja nastąpiła  właśnie w poniedziałek rano, kiedy wszyscy śpieszyli się do pracy, a niektórymi ulicami popłynęły rzeki ludzi.

_MG_0154
Nikt się nie przejmuje światłami, każdy śpieszy się przed siebie, nie zwracając uwagi na ludzi i przejeżdżające samochody.
_MG_0143
Victoria Station od środka.

Dzień wcześniej wszystko wyglądało trochę inaczej. Ulice były pełne,  ale w powietrzu czuć było leniwą niedzielę. Nikt się nie śpieszył, a czas płynął powoli. Spacer po Bombaju zaczęliśmy od najbardziej znanych symboli miasta, czyli Gateway of India i Taj Mahal Palace. Wokół kłębiły się całe indyjskie rodziny. W końcu każda szanująca się indyjska rodzina powinna mieść rodzinne zdjęcie przed tymi dwoma zabytkami.

_MG_0043
Rodzinny portret przed Taj Mahal Palace.
_MG_0021
Widok z promu na Gateway of India.
mumbai1
Z „podarowanym” dzieckiem na rękach.
_MG_0061
Ta rodzinka rzuciła bagaże i pobiegła za nami przed hotel Taj Mahal, wszystko dla tego tego zdjęcia.
_MG_0033
Nowy kolega Łukasza strasznie nalegał na zdjęcie z Taj Mahal Palace i Gateway of India w tle.

_MG_0074

Zostaliśmy przez nich niemalże osaczeni. Każdy chciał sobie zrobić z nami zdjęcie. W pewnym momencie zaczęły ustawiać się kolejki chętnych . Kobiety wkładały nam dzieci w ręce i prosiły o wspólne zdjęcie, tłumacząc, że przyniesiemy im szczęście. Lokalni fotografowie mieli przez nas ręce pełne roboty. Aby zostać lokalną „gwiazdą” nie trzeba zagrać w Bollywoodzkim filmie, a takie propozycje mieliśmy, jak każdy biały turysta. Niestety nie pasowały nam terminy.

_MG_0082
Widok na port.
_MG_0168
Jedna z większych ulic w Mumbaju.

Po pewnym czasie uciekliśmy  w gąszcz uliczek. Pokazały nam one różne oblicza miasta. Z jednej strony otaczał nas monumentalny przepych i pozostałe po Anglikach piękne, choć zaniedbane kamienice. Z drugiej strony wzdłuż tych kamienic toczy się życie. Ludzie wokół nich, śpią, gotują, hodują krowy, myją się i handlują. Mumbaj to miasto kontrastów, bogactwo żyje tu w symbiozie z biedą, jedno toleruje drugie i żyje spokojnie obok siebie.

_MG_0126
Niedzielny turniej krykieta, na który trafiliśmy. W centrum Mumbaju ogromne przestrzenie zajmują właśnie boiska do ten narodowy sport w Indiach.
_MG_0163
W środku Fortu, jednej z bardziej prestiżowych dzielnic miasta.
_MG_0171
W centrum Bombaju biznesmeni w białych kołnierzykach przemykają obok ludzi mieszkających na ulicy.
_MG_0175
View on chowpatty beach.

_MG_0050

_MG_0045

_MG_0064

Wszystkie posty z podróży po Indiach:
Indie

Wszystkie przepisy z Indii:
Kuchnia indyjska

2 komentarze

  • Piękne zdjęcia, czuję że jestem tam razem z Wami. Dużo czytałam o tym miejscu i moje wyobrażenia pokrywają się z rzeczywistością:))

Dodaj komentarz