Bieszczady wiosną – Połonina Wetlińska i Caryńska

O Bieszczadach napisano już niemal wszystko. Dzikość i niedostępność tego najdalej wysuniętego na południowy-wschód skrawka Polski, od dziesiątek lat fascynowały malarzy, pisarzy, rzeźbiarzy i wszystkich szukających spokoju, ciszy i nieskażonej natury. Morza traw falujące na rozległych połoninach dają poczucie wolności i skradają serca prawie każdego, który się na nie wdrapie. Niestety poczucie wolności coraz częściej zakłócane jest przez nas samych, tabuny ludzi i turystów, którzy każdego roku przyjeżdżają i niemalże zadeptują te piękne góry. Na szczęście są takie momenty, kiedy możemy cieszyć oczy widokami prawie w samotności. Wiosenne Bieszczady i jej połoniny – Połonina Wetlińska i Caryńska, tuż przed początkiem sezonu, są nie tylko piękne, ale także opustoszałe.

Bieszczady_5340
Bieszczady_5316

Czerwonym szlakiem przez Połoniną Wetlińską

Bieszczady przywitały nas intensywnym słońcem, porywistym wiatrem i przepięknym widokami – malownicze połoniny poprzecinane śnieżnymi pierzynami, czy takie pejzaże naprawdę namalowała sama natura? Z nieba leje się słońce, z boku smaga nas wiatr, wchodzimy na Połoninę Wetlińską z Przełęczy Wyżnej (872 m npm), co jakiś czas grzęznąć w niewielkim błocie lub śniegu rozlanym na szlaku. Po drodze spotykamy garstkę osób – kilku Polaków i parę Francuzów, którzy kilkanaście minut wcześniej podwieźli nas do przełęczy z Wetliny. Dochodzimy do Chatki Puchatka, jest oczywiście zamknięta na cztery spusty. Wiatr wyje tu niemiłosiernie, ale rekompensuje nam to słońce, które delikatnie grzeje i opala nas swoimi promieniami. Większość osób tutaj zawraca, my tak naprawdę dopiero tutaj zaczynamy dzisiejszą wędrówkę. Ruszamy czerwonym szlakiem w kierunku Roha, najwyższego wierzchołka Połoniny Wetlińskiej (1255 npm). Zatrzymujemy się na chwilę na jego szczycie, delektujemy się widokami popijając zieloną herbatę z termosu. podziwiamy  bezkres gór rozlanych aż po horyzont… Idziemy dalej w kierunku Przełęczy Orłowicza (1094 m npm) i Smreka (1222 m npm). Na horyzoncie widać mało przyjazne, kłębiące się ciemne chmury. Nic dobrego one nie wróżą. Poranne prognozy zapowiadały załamanie pogody popołudniu, skracamy więc trasę i na przełęczy schodzimy z czerwonego szlaku, kierujemy się w stronę Wetliny, przecinając pasma górskie roślinności. Smerek zachęca nas widokami, to tylko 15 minut drogi w jedną stronę, ale przed nami jeszcze niespełna dwie godziny zejścia do wioski, nie kusimy losu. W sumie zrobiliśmy 13 km w górach i jeszcze kilka na dole.

Bieszczady_5330
Bieszczady_5312

Przez Połoninę Caryńską z płatkami śniegu

Dzień później załamanie pogody jest już faktem. Zamiast słońca i opalenizny, mamy cztery stopnie w Wetlinie i prószący lekko śnieg. Prognozy są dobre – będzie zimno, ale nie będzie lać, możliwe przelotne opady śniegu. Ruszamy z przełęczy Wyżniańskiej.

Bieszczady_5435

Jest trochę błota, ale idzie się szybko i przyjemnie. Momentami wokół nas robi się biało, czy to na pewno jest wiosna, a nie zima? Rozumiem, kwiecień plecień wciąż przeplata, ale bez przesady. Wczoraj się całkiem nieźle opaliliśmy, dziś idziemy w śniegu, a temperatura na szczycie na pewno jest poniżej zera. Czyli prawie 20 stopni mniej, pogoda po prostu zwariowała. Ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Kłębiaste chmury i styropianowy śnieżek nadają pazura roztaczającym się wokół widokom, które od zarania dziejów koiły ludzkie nerwy. Jest naprawdę magicznie.

Bieszczady_5442Bieszczady_5453

 Czy Bieszczady są ciągle najdzikszym zakątkiem Polski?

Na pewno są jednym z bardziej niedostępnym. Nie ma co ukrywać, dojechać nie da się tu szybko, ani samochodem ani komunikacją publiczną. Nie odstrasza to jednak tłumów, wręcz przeciwnie. Rok temu próbowaliśmy znaleźć w Bieszczadach nocleg przed majówką. Jakikolwiek, gdziekolwiek. I wiecie co? Nie było ani jednego wolnego łóżka. Obdzwoniliśmy kilkadziesiąt miejsc w kilku miejscowościach – wszędzie pełno. W schroniskach nawet „gleba” była zajęta. Zadzwoniliśmy do informacji turystycznej – usłyszeliśmy, że na majówkę nie ma w Bieszczadach żadnych wolnych miejsc, są za to dziesiątki chętnych. Trochę przerażające. Najdzikszy i najbardziej niedostępny zakątek Polski przeżywa najazd turystów. I tym samym przestaje być taki dziki i niedostępny. Ale nie oznacza to, że nie warto tutaj jechać. Wręcz przeciwnie. Tylko jeżeli nie chcecie być na trasie w tłumie, to po prostu unikajcie szczytu sezonu. Wjeżdżając w Bieszczady w połowie kwietnia późnym wieczorem widzieliśmy na poboczu dzika, sarnę i kilka lisów. Cały czas jest im tutaj dobrze. W nocy światło tu nie zagląda, Bieszczady to jedno z ostatnich miejsc w tej części Europy, w którym znajdziemy prawdziwe ciemne niebo. Gwiazdy możemy obserwować sami lub w Parku Gwiezdnego Nieba „Bieszczady”.

Bieszczady_5362

Informacje praktyczne:

  • Noclegowym sercem Wysokich Bieszczadów są okolice Wetliny. Blisko stąd na Smerek, Połoninę Wetlińską i Caryńską, trochę dalej na Tarnicę. Miejsc noclegowych jest w Wetlinie całkiem sporo, ale jeżeli szukacie ciszy lub spokoju poszukajcie czegoś na jej obrzeżach lub domku w okolicy. Spaliśmy w klimatycznym Siedlisku Moczarnym, przemili właściciele służą radą, a sali kominkowej znajdziecie całkiem sporą biblioteczkę, której motywem przewodnim są oczywiście Bieszczady.
  • Wejścia na szlaki są płatne od końca kwietnia, wejście na teren Bieszczadzkiego Parku Narodowego kosztuje kilka złotych za osobę. Kilkanaście złotych kosztuje całodzienny parking.
  • Jeżeli planujecie zejście i wejście na Połoniny z innej strony, dobrym pomysłem jest pozostawienie samochodu w miejscu noclegu. W sezonie bez problemu podjedziecie do szlaków busami, poza sezonem możecie podjechać tak jak my stopem.

Wszystkie posty z Polski:
Polska

Wszystkie posty z gór:
Góry

Lubisz nasze wpisy? Będzie nam bardzo miło, jeżeli podzielisz się nimi ze znajomymi i zostaniesz naszym stałym czytelnikiem na blogu, Facebooku Instagramie!

20 komentarzy

Dodaj komentarz