Horiatiki to tradycyjna sałatka grecka podawana zazwyczaj z serem feta, nazywana najczęściej po prostu sałatką grecką. W dosłownym tłumaczeniu nazwa oznacza wiejską sałatkę i właśnie tak ona powinna smakować – jak sałatka ze składników z wiejskiego, greckiego ogródka z plastrem pysznego lokalnego sera. Zamawiamy ją bardzo często podczas greckich podróży oraz uwielbiamy ją robić latem w domu, kiedy pomidory, ogórki czy też papryka są pełne smaku i aromatu. Sałatka grecka to z jednej strony prostota składników, z drugiej ich świeżość i wysoka jakość. Bez dobrej oliwy, oliwek, sera i aromatycznych pomidorów sałatka grecka nie będzie smakować tak jak powinna!
zlotaproporcja.pl
Bolzano – malownicza starówka, Ötzi, wino i świetna kuchnia. W stolicy Południowego Tyrolu.
Bolzano było naszym pierwszym i ostatnim przystankiem podczas narciarskiego wyjazdu do Obereggen i doliny Val d’Ega. Najpierw zaparkowaliśmy samochód przy placu Walthera, nazywanym salonem Bolzano, i udaliśmy się na krótki spacer w promieniach palącego słońca. Kilka dni później zostaliśmy w Bolzano na dłużej. Stolica Południowego Tyrolu okazała się być zaskakująco klimatyczna, pełna malowniczych uliczek, zabytkowych kamienic i wreszcie fantastycznych smaków. To właśnie w Bolzano zjedliśmy najlepsze knedle jakie kiedykolwiek jedliśmy. Do knedli wypiliśmy kieliszek znakomitego czerwonego Lagrein, bowiem wino to kolejny atut tego miasta – jego okolice są usiane winnicami. Bliskość Dolomitów, wielu alpejskich dolin i drogi przez przełęcz Brenner sprawia, że Bolzano jest na trasie wielu Waszych włoskich podróży. Tym tekstem chcielibyśmy Was przekonać, że do Bolzano warto zajechać na kilka godzin albo nawet i dłużej!
Słowiński Park Narodowy. Ruchome wydmy, spokój i Bałtyk dla koneserów.
Nasze odczucia względem Bałtyku są skomplikowane. To chyba najwłaściwsze słowo. Z jednej strony uwielbiamy nasze bałtyckie piaszczyste, szerokie plaże i fenomenalne zachody słońca. Na tych plażach w dzieciństwie budowaliśmy zamki z piasku i szczękaliśmy zębami z zimna po prawie każdej morskiej kąpieli. Wspomnienia mamy piękne i bezcenne. Z drugiej strony stronimy od tłumów i typowo turystycznej komercji, które z roku na rok zalewają one coraz bardziej nasze rodzime wybrzeże. Jak dziś pamiętamy nasze twarde lądowanie w Gdańsku po powrocie z błogiej Islandii. Był szczyt sezonu, dziki tłum i liczne puste butelki po alkoholu zakopane w piasku o poranku.
Na szczęście cały czas na naszym polskim wybrzeżu są białe plamy na tym coraz bardziej turystycznym i zabudowanym szlaku. Obok Łeby, Mielna i Władka są miejsca, w których jest pusto, przyjemnie i spokojnie, a parawany nie tarasują dojścia do morza. Nie ma tam wątpliwej jakości smażalni, zapiekanek gigantów, lodów z automatu czy też gofrów z owocami w żelu. Jest za to cisza, spokój i wiatr szalejący beztrosko po pustej plaży. Takim miejscem cały czas jest Słowiński Park Narodowy i leżący w jego sercu Smołdziński Las. To prawdziwy Bałtyk dla koneserów.
Żeglarska Smażalnia na jeziorze Szymon – smażone ryby na środku jeziora
Żeglarska Smażalnia na jeziorze Szymon to jedyna pływająca smażalnia na Mazurach. Kiedy po raz pierwszy zobaczyliśmy ją kilka lat temu, byliśmy zachwyceni lokalizacją na środku jeziora. Bez wątpienia jest ona fantastyczna oraz bardzo przyjazna dla jachtów żaglowych, motorowych czy skuterów wodnych. Jeszcze lepsze niż lokalizacja są naprawdę świeże i świetnie usmażone ryby. Dla tych ryb warto tutaj zacumować, nawet jeżeli jezioro Szymon nie leży bezpośrednio na Twojej trasie. Bowiem Żeglarska Smażalnia na jeziorze Szymon, nazywana także Fishbarką, to miejsce jedyne w swoim rodzaju, do tego cenowo całkiem przystępne.
Kuchnia Dobromil koło Bielska Podlaskiego – kuchnia podlaska jak u babci
Kuchnia Dobromil z zewnątrz wygląda bardzo, ale to bardzo niepozornie. Jak przydrożny zajazd jakich w Polsce mamy wiele. Ale wystarczyło wejść do środka i zasiąść do stołu, aby poczuć się przytulnie i swojsko. A kiedy spróbowaliśmy pierwsze danie, wiedzieliśmy, że trafiliśmy na prawdziwą podlaską kuchnię. Kuchnię pełną serca i smaku, uczciwą, opartą na świeżych, lokalnych produktach. Jeżeli wybieracie się na Podlasie i zastanawiacie się, gdzie zjeść na Podlasiu, to zapamiętajcie to miejsce. Zwłaszcza, że Kuchnia Dobromil może być po drodze, jeżeli jedziecie do Krainy Otwartych Okiennic, w okolice Hajnówki czy też do Białowieży.
Noclegi we Włoszech – nasze sprawdzone miejsca
Włochy to jeden z naszych ulubionych kierunków podróży. Od wielu lat jesteśmy zafascynowani kuchnią, przyrodą, kulturą i językiem tego kraju. We Włoszech jesteśmy przynajmniej raz w roku, a jeżeli jest to możliwe to jeszcze częściej. Przemierzyliśmy Włochy wszerz i wzdłuż, żadne z nas nie było na dłużej niż przejazdem jedynie w dwóch prowincjach – Abruzji oraz Dolinie Aosty. Zazwyczaj nie podróżujemy zbyt stacjonarnie, zatrzymujemy się na 1-3 noce w danym miejscu i jedziemy chociażby kilkanaście, kilkadziesiąt kilometrów dalej. Spaliśmy już więc w wielu miejscach. Oto noclegi we Włoszech, które sami sprawdziliśmy i możemy Wam polecić. Ostatnia aktualizacja postu miała miejsce w maju 2024 roku.
Sery z Puszczy Białowieskiej – pełne smaku sery z małej serowarni w Hajnówce
Do serowarni „Sery z Puszczy Białowieskiej” w Hajnówce pojechaliśmy w sobotni poranek. Nie byliśmy umówieni, nie mogliśmy się dodzwonić ani znaleźć godzin otwarcia. Ale kiedy zaparkowaliśmy samochód na posesji, z domu wyszła do nas Pani Lucyna. „Wypatrzyłam Was przez okno!” uśmiechnęła się do nas życzliwie. Weszliśmy do niewielkiego pomieszczenia przy serowarni, zaledwie kilka kroków od domu, a Pani Lucyna zaczęła nam opowiadać z pasją i szczegółami o naturalnych serach, które powstają ze świeżego krowiego mleka prosto z udoju. Wybraliśmy kilka serów na spróbowanie, upewniliśmy się, że jest możliwość zrobienia zakupów także w niedzielę i wróciliśmy do Nowoberezowa.
Skalne miasta w Czechach, które warto odwiedzić. Subiektywny przewodnik.
Jeżeli czytacie nas od dłuższego czasu, to zapewne wiecie, że lubimy nie tylko dalekie, ale także bliskie podróże i bardzo często odwiedzamy naszych sąsiadów. Jednym z naszych ulubionych sąsiedzkich kierunków są Czechy. Lubimy je za piękną naturę, malownicze krajobrazy, przyjemne szlaki, urokliwe miasteczka, smazeny syr, zupę czosnkową i dobre, choć mało znane w Polsce, morawskie wina. W tym tekście skupiamy się na północy Czech, gdzie zobaczyć możecie wiele fantazyjnych formacji skalnych nazywanych skalnymi miastami. Oto skalne miasta w Czechach, które według nas warto odwiedzić.
Muzeum Wsi Słowińskiej w Klukach – klimatyczny skansen w kratę
Pomiędzy malowniczymi łąkami, lasami i bagnami Słowińskiego Parku Narodowego znajduje się zaledwie kilka niewielkich wsi i kameralnych miejscowości turystycznych. Najbardziej autentyczną z nich są Kluki, które wyróżniają się spójną, tradycyjną zabudową. Drewniane chaty w kratę przyciągają wzrok już na wjeździe do Kluk. Dalej jest jeszcze bardziej klimatycznie. Część z chat jest zamieszkana, ale większość z nich to eksponaty Muzeum Wsi Słowińskiej. Warto do niego zajrzeć, aby przenieść się w czasie, poznać trochę słowińskiej historii czy po prostu zobaczyć jak pięknie wyglądały kiedyś słowińskie wsie.
Curry z ciecierzycy z pomidorami, papryką i liśćmi kozieradki
Curry z ciecierzycy z pomidorami, papryką i liśćmi kozieradki to bardzo łatwy przepis na sycący, bezmięsny obiad lub kolację. Zrobisz je z zaledwie kilku prostych składników, garści aromatycznych przypraw i oczywiście ryżu. Curry z ciecierzycy możesz zrobić w dwóch wersjach – z jogurtem naturalnym lub z mlekiem kokosowym, w obu smakuje znakomicie!
Kozia Farma Złotna – naturalne kozie sery i kozia kraina szczęśliwości
Kilkanaście kilometrów od Morąga, pośród falujących pól i łąk dawnego Oberlandu leży Kozia Farma Złotna, niezwykłe miejsce pełne smaku i dobrej energii. Na farmie życie toczy się w zgodzie z naturą, a jej właścicielom przyświeca prosta idea – powrót do źródeł oraz nieskażonej chemią zdrowej żywności. Jeżeli jesteście z nami dłużej, pewnie wiecie, że takie miejsca bardzo lubimy. Już sam dojazd jest iście sielankowy. Do farmy prowadzi nas przepiękna, soczyście zielona przydrożna aleja, jedna z piękniejszych w tej okolicy.
Otwieramy drewnianą furtkę i nieśmiało wchodzimy do środka. Po chwili witają nas ciekawskie kozie spojrzenia, mamy wrażenie, że w tym momencie patrzy na nas kilkadziesiąt par oczu. Kilka kóz zaczyna truchtać w naszą stronę. Ale nie ma czego się bać, to bardzo przyjacielskie zwierzęta. Są bardzo towarzyskie i kompletnie nie boją się obcego człowieka. Od razu zaczynają nas obwąchiwać i łasić się, brakuje nam rąk, żeby je wszystkie głaskać i przytulać.
Tarta ze szparagami, ricottą i świeżym tymiankiem – krucha i wytrawna
Tarta ze szparagami, ricottą i świeżym tymiankiem z tego przepisu jest krucha i wytrawna. Smakuje świetnie na ciepło, ale równie dobrze można ją jeść na zimno albo zabrać w drogę, tak jak my zrobiliśmy podczas naszej ostatniej warmińskiej podróży. Smakowała wybornie o zachodzie słońca na pomoście nad jeziorem Narie. Przepis nie jest trudny, choć na pierwszy rzut oka może wydawać się trochę skomplikowany.
Ciasto filo z jabłkami, czyli najprostszy strudel jabłkowy
Ciasto filo jest cienkie jak bibuła, kiedy spojrzysz przez jeden płat wydaje się być półprzezroczyste. Jest bardzo popularne w kuchni greckiej czy bałkańskiej, przyrządza się z niego chociażby burki i baklawę. Z ciasta filo można zrobić także trochę oszukany strudel jabłkowy. Takie przepisy bardzo lubimy – jest on bardzo szybki, banalnie prosty i zawsze wychodzi. Oto ciasto filo z jabłkami i cynamonem, czyli najprostszy strudel jabłkowy.
Domowe pesto z liści rzodkiewki. Nie wyrzucaj tego, co dobre i zdrowe!
Rzodkiewkę jadamy często i namiętnie, z utęsknieniem czekamy zawsze na pierwsze wiosenne zbiory. Jemy nie tylko korzeń rzodkiewki, ale także jej liście. Liście rzodkiewki są nie tylko smaczne, ale także zdrowsze niż jej korzeń. Zawierają dużo witaminy C, wapnia, fosforu i żelaza, mają właściwości oczyszczające i przeciwzapalne, a także wspomagają procesy trawienne. Dlatego namawiamy – nie wyrzucaj tego, co dobre i zdrowe, zrób domowe pesto z liści rzodkiewki!
Czarna Hańcza. Urokliwy spływ kajakowy rzeką „naj” Suwalszczyzny.
Pięknie, błogo, cicho i urokliwie! Te słowa cisnęły nam się na usta przez kilka godzin, kiedy po raz pierwszy wybraliśmy się na spływ po Czarnej Hańczy. Im bardziej wpływaliśmy w głąb lasu i puszczy, tym bardziej byliśmy zachwyceni. Czarna Hańcza to nieskażona natura, przyjemna i niezbyt wymagająca trasa, brak tłumów oraz słońce wyglądające zza chmur i drzew. Do tego doszły ciepłe jagodzianki, które podczas spływu kupiliśmy i zjedliśmy na jednym z pomostów na naszej trasie. Było tak sielsko i pięknie, że na Czarną Hańczę wróciliśmy rok później i na pewno wrócimy po raz kolejny!
Senapssill – szwedzki śledź w sosie musztardowym z koperkiem
Senapssill to klasyczny szwedzki śledź w sosie musztardowym z koperkiem. Z jednej strony intensywny i wyrazisty w smaku, z drugiej lekko słodkawy jak większość śledzi, które mieliśmy okazję spróbować w Szwecji. Przepis na senapssill jest bardzo prosty, ale ten szwedzki śledź w sosie musztardowym wymaga czasu. Najpierw śledzie trzeba namoczyć w zalewie, następnie po zrobieniu potrawy dać jej trochę czasu na połączenie wszystkich smaków.
Grabarka, magiczny Las Krzyży i Święta Góra Prawosławia
Grabarka nazywana jest Świętą Górą, Wzgórzem Pokutników czy też prawosławną Częstochową. Brzmi bardzo wzniośle, prawda? Ale choć jest to najważniejsze sanktuarium prawosławne w Polsce, to nie spodziewaj się zobaczyć na Grabarce imponujących rozmiarami i rozmachem budowli. Grabarka to przede wszystkim miejsce pełne dobrej energii, uznawane za jedno z miejsc mocy. Od ponad 300 lat przyciąga prawosławnych pielgrzymów z różnych części Polski i Europy. Na szczycie góry znajduje się niewielka, skromna cerkiew. Cerkiew prawie z każdej strony otacza niezwykły las krzyży przyniesionych przez dziesięciolecia przez pątników. Choć podążają oni na Grabarkę przez cały rok, najwięcej przybywa w sierpniu na święto Przemienienia Pańskiego.
Khlong Lat Mayom Floating Market oraz kanały Bangkoku. Bangkok mniej oczywisty.
W Bangkoku byliśmy już kilka lat temu przez kilka dni, znaliśmy jego klasyczne atrakcje, spędziliśmy w nim nawet Wielkanoc. Tym razem szukaliśmy więc miejsc mniej oczywistych, najlepiej pełnych tajskich smaków i aromatów. Stwierdziliśmy, że najlepiej poszukać ich na obrzeżach Bangkoku. W ten sposób trafiliśmy na Khlong Lat Mayom, gdzie w weekendy odbywa się targ i floating market (pływający targ). I faktycznie trafiliśmy na jedzeniowy targ pełen straganów i ulicznej, różnorodnej kuchni. Ale niewielki pływający targ znaleźliśmy dopiero kawałek dalej płynąc pomiędzy kanałami Bangkoku. Warto było przesiąść się na łódkę i zobaczyć inny Bangkok, bowiem życie pomiędzy kanałami wygląda zupełnie inaczej niż w centrum miasta!
Locorotondo w Apulii – piękne białe miasteczko w krainie trulli
Jest południe, spacerujemy pomiędzy trulli w Alberobello. Wokół nas gwar i nawoływania ze straganów z pamiątkami. Jesteśmy trochę zmęczeni wszechobecnymi ludźmi i otaczającą nas komercją zachęcającą do kupienia czegokolwiek. Jest pierwsza połowa kwietnia, nawet nie chcemy sobie wyobrażać, co tu się musi dziać w szczycie sezonu. Dzień powoli dobiega końca, słońce chyli się ku zachodowi, a nam marzy się błoga cisza i spokój. Mamy nadzieje znaleźć je Locorotondo, oddalonym od Alberobello o zaledwie kilka kilometrów.
Intuicja nas nie zawodzi, pomiędzy białymi uliczkami centro storico w Locorotondo, czas zaczyna płynąć zdecydowanie wolniej. Kilka razy gubimy się w klimatycznym labiryncie wąskich uliczek. Nie ma straganów, turystów, nikt nas nie zaczepia, nikt się nie śpieszy. Oto Locorotondo, urocze białe miasteczko w apulijskiej krainie trulli, wpisane na listę najpiękniejszych włoskich miasteczek.
Ngwe Saung Beach. Piękna plaża w Birmie i świetna kuchnia.
Ngwe Saung Beach słynie z pięknej piaszczystej plaży ciągnącej się przez kilkanaście kilometrów. Nie dość, że plaża jest szeroka i naprawdę urokliwa, to jest też niezatłoczona. Oprócz miękkiego jak mąką piasku w Ngwe Saung Beach znaleźliśmy także znakomitą kuchnię, to było najsmaczniejsze miejsce jakie odwiedziliśmy w Birmie. Ngwe Saung Beach znajduje się 6-7 godzin autobusem od stolicy Birmy Rangun.
Jedzenie i produkty świata w internecie – nasze sprawdzone sklepy
Zazwyczaj opowiadamy o kuchniach i potrawach świata oraz dzielimy się naszymi przepisami. Tym razem chcielibyśmy podzielić się z Wami miejscami, w których często kupujemy produkty świata do naszej kuchni. Dziwne czasy, w których obecnie się znaleźliśmy, sprzyjają gotowaniu, ale utrudniają pozyskanie produktów dobrej jakości, a jak wiadomo diabeł tkwi w szczegółach. Smak potrawy zależy przecież nie tylko od właściwego przepisu i wyczucia smaku, ale także od dobrego produktu. Warto więc zapłacić trochę więcej za dobrej jakości sos, olej, ryż czy też makaron. Patrzeć nie tylko na cenę, ale także na skład i jakość.
Makaron smażony po birmańsku z warzywami i krewetkami
Makaron smażony to potrawa, którą podczas podróży po Birmie jedliśmy najczęściej. Jadaliśmy go często na śniadania, czasem na obiad czy też kolację, bowiem w Birmie, podobnie jak w wielu azjatyckich krajach, ryż czy makaron to bardzo popularne danie śniadaniowe. Oto nasz przepis na makaron smażony po birmańsku z warzywami i krewetkami. Krewetki możesz zastąpić kurczakiem, wieprzowiną, innymi owocami morza lub zrobić go z samymi warzywami. Przepis przygotowaliśmy po rozmowach na miejscu w Birmie i dopracowywaliśmy w domowym zaciszu.
Azjatycki sos z ostrą papryką, czosnkiem i sosem rybnym
Azjatycki sos z ostrą papryką, czosnkiem i sosem rybnym (chili garlic fish sauce) to najprostszy sos jaki kiedykolwiek robiliśmy. W Birmie podawano go nam do każdego smażonego ryżu i makaronu, często także do smażonych spring rollsów i innych potraw. Jedliśmy go także w Tajlandii czy Singapurze. W przypadku birmańskiego smażonego ryżu i makaronu, które jedliśmy w Birmie niemalże codziennie, także na śniadania, jest jest on wręcz integralną częścią potrawy. Przepis na ten azjatycki sos jest banalnie prosty, jego zrobienie zajmuje dosłownie kilka minut.
Omlet po birmańsku – omlet z serem i dodatkami
Kiedy pierwszy raz zamówiliśmy omlety na śniadanie w Birmie, trochę się zdziwiliśmy. Były zrobione inaczej niż te, które robiliśmy i jedliśmy do tej pory. Bardziej przypominały dużego, jajecznego pieroga niż klasyczne omlety. Okazały się naprawdę dobre, a dzięki takiemu sposobowi przyrządzania w środku czekała niespodzianka – delikatnie ciągnący się ser. Oprócz sera można do omleta dodać wiele innych dodatków. Oto prosty przepis na omlet po birmańsku!
Azja Południowo-Wschodnia – podróż w czasach koronawirusa
Pisząc te słowa jesteśmy na lotnisku Monachium, przed nami jeszcze jeden lot do Polski. Przez ostatnie trzy tygodnie podróżowaliśmy po Azji Południowo-Wschodniej. Spędziliśmy dwa dni w Bangkoku, dwa tygodnie w Birmie, dwa dni w Kuala Lumpur i trzy dni w Singapurze. Długo zastanawialiśmy się czy poruszać temat koronawirusa w relacji z tej podróży. Początkowo tego nie planowaliśmy, nie jesteśmy ekspertami w tym temacie, ale informacje od rodziny i znajomych o panice w Polsce, skłoniły nas do napisania kilku słów o tym, jak wygląda sytuacja w odwiedzonych przez nas miejscach, czy koronawirus wpłynął na naszą podróż i dlaczego czuliśmy się bezpiecznie w Azji.
Obereggen, Ski Center Latemar i Dolomity. Zima w dolinie Val d’Ega.
Włochy, śnieg, słońce i Dolomity to fantastyczne połączenie! Zwłaszcza jeżeli dołożymy do tego świetnie przygotowane trasy i znakomitą kuchnię. Właśnie tak będą nam się kojarzyć narty w Obereggen i Ski Center Latemar. Obereggen znajduje się w Południowym Tyrolu w dolinie Val d’Ega (po niemiecku Eggental) w samym sercu przepięknych Dolomitów. W dolinie znajdziecie zimą dwa ośrodki narciarskie, skąpane w słońcu stoki, malownicze masywy Latemar i Rosengarten, trasy narciarskie, saneczkowe czy też piesze oraz zapierające dech widoki na Alpy i Dolomity.


