Dziś mamy dla Was przepis na banalnie prosty i pyszny makaron, którym zajadamy się od dwóch tygodni. Nie jest to najlżejszy makaron, ale połączenie grillowanych, zielonych szparagów z sosem z mascarpone i gorgonzoli, sprawia, że nasze kubki smakowe szaleją z radości. Jedzmy szparagi póki są dostępne!
zlotaproporcja.pl
Kilka kroków, które stawia się przekraczając bramę katowickiego Nikiszowca to mała podróż do innej epoki, bo czas się tutaj naprawdę zatrzymał i to dawno temu. W powietrzu cały czas unosi się atmosfera dawnych lat, kiedy przedwojenny „Nikisz” tętnił gwarnym, górniczym życiem. Poza samochodami stojącymi dziś na ulicach, wiele się tu nie zmieniło. Przez wiele lat zapomniany i niedoceniany, Nikiszowiec zaczyna być postrzegany jako wyjątkowy i bardzo ciekawy, a zapewne już wkrótce stanie się wręcz pożądany przez tłumy. I bardzo dobrze, bo jest na co patrzeć.
Saksońska Szwajcaria – Bastei i twierdza Königstein
Pośród tysiąca formacji skalnych w Saksońskiej Szwajcarii jedna wzbudza niezwykłe emocje. Z jednej strony urzeka niewyobrażalnymi widokami, którymi po prostu nie da się nasycić, z drugiej przeraża płynącą w jej kierunku rzeką turystów. Bastei, bo o nim mowa, swoją sławą przerósł samą Saksońską Szwajcarię i wraz z sąsiednią twierdzą Königstein stał się jedną z największych atrakcji Saksonii i łakomym kąskiem dla masowej turystyki. Jak zwiedzać te dwie przepiękne miejsca nie dając się zadeptać tłumom?
Winnica Zimmerling – gdzie sztuka spotyka wino
W sercu Saksonii, nad brzegiem Łaby, zaledwie 100 km od polskiej granicy, jest pewne, piękne miejsce, w którym wino i natura codziennie spotykają się ze sztuką. Jadąc do winnic na Saksońskim Szlaku Wina spodziewaliśmy się ładnych widoków i dobrego wina, znaleźliśmy jednak dużo więcej. W winnicy Zimmerling polska rzeźbiarka Małgorzata Chodakowska w sielankowym otoczeniu tworzy niepowtarzalne rzeźby i fontanny, a jej mąż Klaus Zimmerling wyrabia znakomite wino.
Saksońska Szwajcaria – kraina tysiąca bajecznych skał
Chciałoby się powiedzieć, że za lasami, za górami leży piękna, zielona kraina poprzecinana bajecznymi skałami i korytem leniwie meandrującej rzeki, lecz ta kraina leży dużo bliżej, niewiele ponad 100 km od granic Polski. O Saksońskiej Szwajcarii pierwszy raz przeczytaliśmy dopiero rok temu, spojrzeliśmy na zdjęcia i stwierdziliśmy – musimy tam pojechać i zobaczyć te skały na własne oczy, przecież to niemożliwe, żeby tak blisko znajdowało się tak piękne miejsce i my w nim jeszcze nie byliśmy!
Bieszczady wiosną – Połonina Wetlińska i Caryńska
O Bieszczadach napisano już niemal wszystko. Dzikość i niedostępność tego najdalej wysuniętego na południowy-wschód skrawka Polski, od dziesiątek lat fascynowały malarzy, pisarzy, rzeźbiarzy i wszystkich szukających spokoju, ciszy i nieskażonej natury. Morza traw falujące na rozległych połoninach dają poczucie wolności i skradają serca prawie każdego, który się na nie wdrapie. Niestety poczucie wolności coraz częściej zakłócane jest przez nas samych, tabuny ludzi i turystów, którzy każdego roku przyjeżdżają i niemalże zadeptują te piękne góry. Na szczęście są takie momenty, kiedy możemy cieszyć oczy widokami prawie w samotności. Wiosenne Bieszczady i jej połoniny – Połonina Wetlińska i Caryńska, tuż przed początkiem sezonu, są nie tylko piękne, ale także opustoszałe.
Pierwszą rzeczą, która zwróciła naszą uwagę po wjeździe do Cieszyna był billboard na jednej z kamienic, a na nim kanapki cieszyńskie. Hmmm, ciekawe, pierwszy raz widzimy tak wielkie reklamy kanapek. Kilka chwil później spacerujemy po centrum i nagle ze sklepowej witryny spoglądają na nas te same kanapki. Cóż takiego jest w nich, że czają się niemalże na każdym rogu miasta? Przecież wyglądają jak zwykłe kanapki! Musimy to sprawdzić następnego dnia rano!
Co wkurza najbardziej Włochów zagranicą? Oczywiście kuchnia włoska, a raczej mity wokół niej krążące, które zabijają i zniekształcają prawdziwą włoską tradycję kulinarną. Według Włochów to właśnie włoska kuchnia, obok chińskiej, jest najsłabiej rozumiana i najgorzej serwowana zagranicą, a większość restauratorów wierzących, że wiedzą o niej wszystko, tak naprawdę nie ma większego pojęcia, o tym jak żyją i co jedzą Włosi. Włoski portal Agrodolce, piszący o rodzimej kuchni, opublikował właśnie listę 10 największych i najbardziej absurdalnych kłamstw dotyczących kuchni włoskiej zagranicą. Nie mogliśmy się powstrzymać, żeby ich nie przetłumaczyć i wesprzeć Agrodolce w walce o dobrą włoską kuchnię!
Yam som o – tajska sałatka z pomelo lub grejpfrutów
Jakie owoce kojarzą się Tobie z kuchnią tajską? Pomyślisz zapewne o mango, papai czy limonce, bo skojarzenie z pomelo raczej nie jest oczywiste. A przecież jedną z popularniejszych sałatek w Tajlandii jest yam som o, orzeźwiające pomelo z wyraźnym, ostrym akcentem, które zapewnia papryczka chilli, szczypiorkiem, świeżą kolendrą i chrupiącymi gdzieś w środku orzeszkami ziemnymi. Zamiast pomelo możesz wykorzystać białego lub czerwonego grejpfruta, oba smakują jako zamiennik w yam som o znakomicie.
Jajka faszerowane w skorupkach z przepisu babci
Szukając inspiracji z różnych kuchniach świata staramy się nie zapominać o dobrej, polskiej tradycji. Na rodzinnym wielkanocnym stole nie może u nas zabraknąć jajek faszerowanych w skorupkach. Wyglądają bardzo efektownie, a jest to jedna z najprostszych i najszybszych wielkanocnych potraw. Do ich zrobienia potrzebujesz jajka, pęczek natki pietruszki, masło oraz odrobinę pieprzu i soli.
Jak zrobić prawdziwy włoski sos pomidorowy do makaronu?
Klasyczny, włoski sos pomidorowy do makaronu – pewnie większość z Was nie raz robiła go na obiad. Ale czy był on naprawdę włoski? Kremowy i jednocześnie soczyście pomidorowy z bardzo subtelną nutką czosnku i bazylii? Ilu z Was nie dodaje czosnku i bazylii bezpośrednio do pomidorów tylko do wcześniej przygotowanej oliwy? Bardzo często klasyczne, proste potrawy bywają najtrudniejsze, bo są przerabiane na tysiące sposobów, które powielane zalewają oryginalne receptury. Wróćmy więc do włoskich korzeni.
Kuchnia Trydentu – co zjeść na stoku w Val di Fiemme i Trydencie?
Pomiędzy pięknymi szczytami Dolomitów w regionie Trydentu i Górnej Adygi mieszają się i współistnieją dwie różne jak ogień i woda kultury – włoska i germańska. To, że mówi się tu dwoma językami, czy też dialektami, to zapewne wiecie, ale jak ten kulturowy galimatias wpływa na tutejsze podniebienia? Czy jadąc do Trydentu poczujemy się jak na austriackim stoku, czy też może rozsmakujemy się we włoskim dolce vita?
Sałatka krabowa z makaronem sojowym, ogórkiem i koperkiem
Ile razy w miesiącu zdarza się Tobie przygotować w domu jedzenie na lunch do pracy? Nam się zdarza prawie codziennie. I to nie tylko dlatego, że lubimy gotować. Czasami pójdziemy na dobry lunch, ale na co dzień nie mamy na to czasu, a szkoda nam zdrowia na jedzenie czegoś szybkiego, zamawianego czy stołówkowego. Co więc jemy w pracy? Bardzo często sałatki i dziś mamy dla Was przepis na jedną z tych błyskawicznych, sycących i kolorowych. Oto prostai szybka do zrobienia sałatka krabowa. Do makaronu sojowego lub z fasoli mung dodajemy paluszki krabowe, ogórka i duży pęczek koperku.
Masyw Ślęży zaczyna majaczyć się w oddali. Rozpoznać go nie jest trudno. Kontur przypomina mały, wygasły wulkan, który wyrósł gdzieś na środku równiny. Ale tylko z daleka Ślęża wygląda tak niepozornie. Podejście pod górę wcale nie jest banalnie proste. Chociaż Ślęża ma tylko 718 metrów, wchodząc na szczyt musisz wspiąć się na ponad pół kilometra na bardzo krótkim odcinku. Ale nie to jest tu najciekawsze. To nie jest zwykła góra, a prasłowiańskie miejsce kultu i jedno z najważniejszych polskich miejsc mocy.
Pasta z pstrąga wędzonego i sera mascarpone
Włoska kuchnia nie przestaje nas zadziwiać swoją prostotą i pomysłowością. Wędzony pstrąg, mascarpone i odrobina cytryny. Do tego blender. Po trzech minutach pyszna pasta z pstrąga wędzonego jest gotowa. Pyszne i proste antipasti, którego nie da się popsuć i które zrobi się błyskawicznie. Na śniadanie, kolację, imprezę, do pracy. Czyż nie jest to przepis idealny?
Strangolapreti – tradycyjne szpinakowe gnocchi z czerstwego pieczywa z Trydentu
Strangolapreti to potrawa z tradycyjnej kuchni z włoskiego Trydentu, której byliśmy najbardziej ciekawi. Czerstwe pieczywo, szpinak, jajka, parmezan i ricotta. Czy z tych kilku składników powstaną gnocchi, które podbiją nasze wybredne żołądki? Wiecie co się okazało? Strangolapreti wcale nie są dobre. One są przepyszne! A w połączeniu z aksamitnym sosem z gorgonzoli i mascarpone są po prostu znakomite! Właśnie za takie przepisy kochamy włoską kuchnię!
Val di Fiemme – świetne trasy z pięknym widokiem na Dolomity
Val di Fiemme to brama Dolomitów i jedna z najpiękniejszych alpejskich dolin. Słynie ze świetnie przygotowanych tras, nowoczesnej infrastruktury narciarskiej, pysznego, tradycyjnego jedzenia i jeszcze lepszych widoków. Pojechaliśmy sprawdzić czy jej sława jest zasłużona. I nie rozczarowaliśmy się. Do tego kuchnia w Val di Fiemme nas naprawdę urzekła!
San Martino di Castrozza – narciarski raj w sercu Dolomitów
Kiedy jechaliśmy do San Martino di Castrozza nie przypuszczaliśmy, że trafimy do narciarskiego raju. Po dwóch dniach mieliśmy już pewność – jesteśmy w bijącym sercu Dolomitów. Świetnie przygotowane trasy w zasięgu kilku minut jazdy skibusem, pyszne, tradycyjne jedzenie, piękne widoki na Pala di San Martino oraz urokliwe miasteczko z ponad 1000-letnią tradycją i wyjątkową atmosferą. W San Martino di Castrozza nie ma nadęcia, tłumów i sklepów znanych marek. Jest cisza, spokój i pełen relaks. Jeżeli szukasz miejsca, w którym się nie tylko się wyjeździsz, ale także poczujesz prawdziwe, włoskie dolce vita, to dobrze trafiłeś.
O szklarskich tradycjach w Karkonoszach słyszeliśmy już dawno, ale nie bardzo wierzyliśmy, że przetrwały one do dzisiaj w niezmienionej postaci. Kto będzie się przejmował tradycjami, skoro z produkcji kryształowych kieliszków czy żyrandoli można zrobić świetny interes? Okazuje się, że można połączyć jedno z drugim. Co więcej, można zarabiać na eksporcie, ale na miejscu postawić żywy pomnik kryształowym dziełom sztuki, wytwarzanym w Karkonoszach od pokoleń. Oto Huta Julia w Piechowicach koło Szklarskiej Poręby, kryształowa perła Karkonoszy.
1362 m nad poziomem morza. Ta liczba nie robi wrażenia, ale stojąc na szczycie Szrenicy lub patrząc na na jej szczyt górujący nad Szklarską Porębą myślisz, że to nie możliwe. Ktoś się musiał pomylić, kiedy robił pomiary. Szrenica musi być wyższa. Po chwili stwierdzasz, że liczby przecież nie są ważne. Rozglądasz się wokół i jesteś pod wrażeniem jej piękna oraz roztaczających się wokół widoków. Jeżeli masz szczęście i dopisze Tobie pogoda, ujrzysz Kotlinę Jeleniogórską i czeskie Karkonosze. Wtedy naprawdę jest na co patrzeć.
Jak zrobić sambal oelek – ostry sos indonezyjski?
Próbowaliście kiedyś klasycznego, ostrego, indonezyjskiego sosu sambal oelek? Jego smak jest niesamowity. Z jednej strony jest naprawdę pikantny, z drugiej rozpływa się w ustach delikatnie szczypiąc w podniebienie. Jest gęstszy niż meksykańska salsa, dzięki czemu sprawdza się świetnie jako dip oraz jako dodatek do indonezyjskich, tajskich czy malezyjskich potraw np. smażonego ryżu lub makaronu. Zanim kupicie sambal oelek w sklepie, spójrzcie jednak na listę składników, założymy się, że znajdziecie tam niezły kawałek tablicy Mendelejewa. Konserwantów i barwników zazwyczaj jest dużo więcej niż oryginalnych składników. A przecież jest tak prosty do zrobienia.
Pad thai – makaron smażony po tajsku z tofu, krewetkami lub kurczakiem
Pad Thai to tajska klasyka, najpopularniejsza potrwa w Tajlandii, idealne połączenie słodkich, kwaśnych i pikantnych smaków. Makaron ryżowy smażony z tofu, krewetkami lub kurczakiem, świetnie doprawiony sosem rybnym i ostrygowym, skropiony limonką, posypany szczypiorkiem, kiełkami fasoli mung i orzeszkami. Najlepiej smakuje na tajskich ulicach i zatłoczonych bazarach. Możesz mieć problem aby go dostać rano czy w porze obiadowej. Uliczni mistrzowie pad thai wystawiają swoje przenośne kuchnie dopiero po 17. Będąc w Tajlandii potrafiliśmy przez cały dzień czekać na ten moment. Wtedy od razu zamawialiśmy po dwie porcje, a potem jeszcze jedną na pół na dokładkę. Chyba nie musimy mówić, że to nasze ulubione tajskie danie?
Na stoku w czeskim Harrachov. Narty w Czechach.
Kiedy do Szklarskiej Poręby, w której spędzaliśmy Sylwestra, zawitał halny, nie zastanawialiśmy się długo – zapakowaliśmy narty oraz deskę do samochodu i uciekliśmy do Czech. Uciekliśmy, to zbyt dużo powiedziane, bo przejechaliśmy zaledwie 20 km, aby znaleźć się w śnieżnej krainie. Podczas gdy na północnych zboczach w Szklarskiej Porębie halny zabrał ze sobą większość śniegu i zapanowała odwilż, w Harrachov zima trzymała się dobrze. Do tej pory Harrachov kojarzył nam się z Adamem Małyszem, Kamilem Stochem, mamucią skocznią i skokami narciarskimi, ale czy są tam równie imponujące trasy narciarskie i czy da się tam pojeździć?
Transport w Indiach. Tak się podróżuje po Indiach!
Z czym kojarzy się Tobie podróż po Indiach? Jeżeli z wypchanym do granic możliwości pociągiem z ludźmi siedzącymi na dachu, to musimy Ciebie rozczarować. Transport w Indiach nie jest taki straszny, chociaż momentami bywa naprawdę egzotycznie. Podczas naszej podróży po Indiach poruszaliśmy się autobusami, motorkami, rikszami, kilkoma klasami pociągów, promem, na dachu busa, prywatnym samochodem, samolotem, taksówkami i dzielonym jeepem załadowanym 19 osobami. Jak myślisz, co podobało nam się najbardziej? Jak wygląda transport w Indiach?
Domek Baby Jagi – szybki sernik bez pieczenia
Domek Baby Jagi to moje ulubione ciasto z dzieciństwa. Zawsze, kiedy mama je robiła wyjadałam jej masę i herbatniki, a potem z niecierpliwością czekałam aż ciasto odstoi swoje w lodówce. Często łakomstwo wygrywało z rozsądkiem i wykradałam kawałek zanim sernik zastygł w lodówce i mama zrobiła polewę. Cóż, ciężko jest mu się oprzeć. Do tego robi się je błyskawicznie i nie wymaga pieczenia, po prostu ciasto idealne.
Srebrna Góra w Górach Sowich – największa górska twierdza w Europie
Twierdza Srebrna Góra w Górach Sowich z daleka nie robi żadnego wrażenia. Nie góruje dumnie nad miastem, a jej sylwetka nie rozpływa się gdzieś w oddali. Dopóki nie podejdziecie blisko, to po prostu jej nie ma. Na horyzoncie widać tylko zatopioną w lesie Srebrną Górę. Gdybyśmy nie wiedzieli, że na jej szczycie znajduje się potężna, pruska fortyfikacja, być może wybralibyśmy inną trasę. Zarośnięta grubą warstwą trawy i krzaków pokaże Wam swoją wielkość dopiero, kiedy do niej wejdziecie. Wtedy przetrzecie oczy ze zdumienia i uwierzycie, że w jej wnętrzu mogło zmieścić się ponad 3, 5 tysiąca żołnierzy.