Najlepszym sposobem na poznanie gruzińskiej kuchni jest nocowanie w domach Gruzinów i jedzenie ich domowych posiłków. Nie ważne w jakiej części Gruzji przebywacie – wynajęcie pokoju u mieszkańców nie stanowi tutaj problemu. Jest nawet czasem łatwiejsze i wygodniejsze niż znalezienie hostelu czy hotelu, i do tego tańsze. Jeżeli będziecie mieli odrobinę szczęścia i będziecie mieszkać u świetnej kucharki, to rozsmakujecie się nie tylko w domowym winie i czaczy, ale też w gruzińskiej, domowej kuchni. My musieliśmy mieć tego szczęścia bardzo dużo, bo w Kazbegi nocowaliśmy u Mai, która świetnie gotowała nie tylko dania mięsne, ale także przeróżne warzywne potrawy. Oto fasolka szparagowa po gruzińsku z jajkami i świeżą kolendrą według przepisu Mai.
zlotaproporcja.pl
Batumi – fontanna czaczy, targ rybny i miasto kontrastów
Inwestycyjny rozmach, wielki plac budowy i ogromne kontrasty – luksusowe hotele sąsiadują tutaj z blokowiskami, a życie lokalnych mieszkańców toczy się w bezpośrednim sąsiedztwie wielkich hoteli i turystycznych atrakcji. Tych dwóch ostatnich przybywa z miesiąca na miesiąc. Nie sposób zrobić stu kroków i nie mieć w zasięgu wzroku kolejnych dźwigów lub betonowych konstrukcji. Jeszcze dwa – trzy lata i Batumi będzie wielką betonową dżunglą i drugim Lazurowym Wybrzeżem.
Bajkowe Uszguli – wioska, w której zatrzymał się czas
Bajecznie, magicznie, malowniczo. Takie mniej więcej słowa cisnęły nam się na usta, kiedy po trzech godzinach męczarni na drodze dojechaliśmy do Uszguli położonego w sercu Swanetii. Poczuliśmy się jak w wiosce hobbitów z Władcy pierścieni. Wokół nas niewiarygodnie zielone zbocza gór, śnieżnobiałe wierzchołki, u stóp bajkowa wioska, nad którą góruje kilkadziesiąt ceglanych wież. W tle Szchara, najwyższy szczyt Gruzji i trzeci szczyt Kaukazu.
Malownicza gruzińska Swanetia i trekking wokół Mestii
Na północy Gruzji pomiędzy pięciotysięcznikami Wielkiego Kaukazu leży kraina pięknych widoków i niesamowitych górskich szczytów. Jeszcze do niedawna trudno dostępna, wciśnięta pomiędzy separatystyczne republiki Abchazji i Osetii, powoli otwiera swoje piękne górskie krajobrazy na turystów szukających prawdziwego, górskiego Kaukazu. Na szczęście otwiera się na nich bardzo rozsądnie. Swanetia nie zachłysnęła się wizją wielkich pieniędzy jak Batumi czy masową turystyką jak okolice Kazbegi, i mamy nadzieję, że tak jak najdłużej pozostanie.
Indonezyjska sałatka gado gado z sosem orzechowym satay
Indonezyjska potrawa gado gado to sałatka z gotowanych na parze warzyw i jajek, polana słodkim sosem orzechowym satay. Kompozycja warzyw jest dowolna, najczęściej podaje się marchewkę, jajko, kiełki fasoli mung, kapustę pekińską, ziemniaki, fasolkę szparagową i szpinak. Możesz dodać do niej dowolne warzywo na jakie masz ochotę np. kalafior czy brokuła, a nawet tofu. Możesz też podać ją z chipsami krewetkowymi. Gado Gado jest świetnym pomysłem na przekąskę podczas spotkania ze znajomymi czy jako dodatek do grilla.
Jak zrobić tradycyjny chłodnik litewski?
Chłodnik litewski to idealne danie na upały – smaczne, zdrowe i łatwe w przyrządzeniu. Wersja klasyczna poza botwinką, ogórkami, zieleniną i maślanką, kefirem lub śmietaną zazwyczaj zawiera także pieczone kawałki kurczaka lub indyka, my wolimy chłodnik bez mięsa.
Warzywa grillowane na żarze z limonką i świeżą kolendrą
Warzywa grillowane na żarze w rękawie z folii aluminiowej skropione limonką i posypane świeżą kolendrą to świetna, lekka przekąska lub dodatek do dania głównego z grilla. Rękaw sprawi, że warzywa delikatnie się podduszą, a grillowanie ich bezpośrednio na rozgrzanym węglu nada im niepowtarzalny smak i aromat.
Łosoś w szynce parmeńskiej z suszonymi pomidorami i oliwkami
Łosoś w szynce parmeńskiej z suszonymi pomidorami i oliwkami jest pyszny i bardzo prosty do przyrządzenia. Możesz go przygotować na grillu, jak i w piekarniku. Wystarczy kilkanaście minut w kuchni lub przy grillu, aby kolacja lub obiad były gotowe!
Sezon truskawkowy w pełni, nareszcie możemy robić pyszne koktajle ze świeżych i pachnących truskawek! Dziś mieliśmy ochotę na orzeźwiający koktajl na bazie mleka migdałowego z nutką świeżego kardamonu. Kardamon nada truskawkom dosyć ciekawy korzenno-cytrusowy posmak. Truskawkowy koktajl jest nie tylko orzeźwiający, ale także sycący, zastąpił nam dzisiaj kolację.
Pikantna sałatka z makaronem vermicelli, krewetkami i orzeszkami po tajsku
Pikantna sałatka z makaronem vermicelli, krewetkami i orzeszkami po tajsku to propozycja na lekką i szybką kolację. Bardzo subtelna i ciekawa w smaku, smaży się ją kilka minut, wcześniej trzeba jedynie zamarynować krewetki i zalać makaron wodą.
Podczas podróży po Kerali na każdym kroku kusi ajurweda oraz ajurwedyjskie kliniki i masaże. Postanowiliśmy sprawdzić, jak wygląda oczyszczanie organizmy według ajurwedy.Nie mogliśmy przejść obok nich obojętnie, zwłaszcza, że ajurwedą interesujemy się od dawna. Pobyt w klinice odpadał, bo po pierwsze nie mieliśmy tyle czasu – aby kuracja była skuteczna, trzeba w niej spędzić co najmniej tydzień, a najlepiej od dwóch do czterech. Po drugie nie cierpimy na szczęście na żadne schorzenia, które wymagałyby takiej kuracji. Ale wizyta w klinice, konsultacja z ajurwedyjskim lekarzem i oczyszczanie układu pokarmowego od wewnątrz było jak najbardziej realne i interesujące.
Palak paneer – szpinak z serem po indyjsku
Palak paneer to jedna z naszych ulubionych indyjskich potraw – ser w gęstym szpinakowym sosie. Palak oznacza szpinak, paneer biały, indyjski ser. Delikatny smak szpinaku i sera przełamany jest wyrazistymi, indyjskimi przyprawami. Jest to łatwe do przyrządzenia danie, chociaż czasowo wymagające jeżeli zdecydujecie się na własnoręczne przygotowanie sera, do czego gorąco zachęcamy.
Masło czosnkowe z suszonymi pomidorami świetnie smakuje nie tylko z grzankami, ale także ze świeżym chlebem, zwłaszcza jeżeli czujemy, że łapie nas przeziębienie. Czosnek ma przecież właściwości antybakteryjne i antywirusowe, a z suszonymi pomidorami smakuje znakomicie. Grzanki świetnie smakują także jako dodatek do potraw z grilla czy też z chlebem ogniska.
Indie to nie tylko piękne plaże, imponujące świątynie, przytłaczające, brudne miasta czy wyśmienite smaki. Indie to przede wszystkim ludzie. Często uśmiechnięci, czasem zmęczeni i zapracowani, ale zawsze chętni do znalezienia się oko w oko z naszym obiektywem. Bardzo chętnie pozowali do zdjęć niezależnie od wieku i sytuacji, bardzo często sami prosili o zrobienie sobie z nimi zdjęcia. To właśnie ludzie są bohaterami naszego dzisiejszego wpisu, zapraszamy do obejrzenia „Twarzy Indii”.
Jak się je w Indiach? Wyśmienicie! Kuchnia indyjska i indyjskie potrawy.
Kuchnia indyjska codziennie przyprawiała nas o zawrót głowy smakiem, zapachem, różnorodnością, cenami i.. ilością. Każdy stan (tak średnio wielkości Polski) kusi w knajpkach i na ulicach typowymi dla siebie potrawami i smakami, nie sposób spróbować wszystkiego na co miałoby się ochotę. I zjeść te ogromne porcje, które lądowały na naszych talerzach. Hindusi głośno dziwili się, że nie zamawiamy co najmniej kilku potraw, my zastanawialiśmy się, gdzie oni mieszczą ryż, chlebki, dale, gęste sosy, sałatki i desery. Przyjęliśmy więc jedyną rozsądną strategię – zamawialiśmy po jednej porcji na nasza dwójkę, dzięki czemu mogliśmy spróbować więcej.
Domowy przepis na indyjski ser paneer
Mleko i cytryna – tylko te dwa składniki potrzebne są do zrobienia indyjskiego sera paneer. Serem paneer pod różnymi postaciami zajadaliśmy się w Indiach. Jest on głównym składnikiem jednego z naszych ulubionych hinduskich dań paneer tikka masala, czyli gęstego pomidorowego ostrego sosu z warzywami i właśnie z paneerem. Świetnie smakuje w sałatkach, na kanapkach czy podsmażony z przyprawami. Robiliśmy już paneer z czosnkiem i suszoną kozieradką, dziś zrobiliśmy jego klasyczną wersję.
Co nas zaskoczyło w Indiach? Na pewno nie śmieci – ich się spodziewaliśmy. Tak, momentami było bardzo brudno, zwłaszcza w dużych miastach, ale chyba każdy kto wybiera się do Indii jest tego świadomy, albo przynajmniej świadomy być powinien. Nie jechaliśmy z nastawieniem, że zobaczymy tylko piękne i kolorowe Indie, ale także ich wszystkie twarze, biedę, ludzi mieszkających na ulicach oraz sterty śmieci. Podczas podróży przydarzyło się nam jednak kilka małych i dużych rzeczy, których się nie spodziewaliśmy i naprawdę nas zaskoczyły.
Pomiędzy wzgórzami Karnataki, kilkaset kilometrów od wybrzeża, na 26 km kwadratowych znajduje się kilkaset ruin świątyń starożytnego hinduskiego imperium Widźajanagaru. Po kilku dniach spędzonych w Hampi wiemy jednak, że to nie świątynie, a beztroska aura miasteczka, wielkie stosy kamieni rozrzucone po okolicy, zielone pola ryżowe i lokalne wioski są największymi atrakcjami tego miejsca. „Don’t worry, be Hampi” krzyczą napisy na koszulkach sprzedawanych na tamtejszych straganach w pełni oddając leniwą atmosferę miasteczka.
Na Goa pojechaliśmy z ciekawości. Trochę się nasłuchaliśmy i naczytaliśmy, że jest turystyczne, imprezowe i komercyjne. Ale z drugiej strony tak dużo ludzi zachwyca się tamtejszymi plażami, że postanowiliśmy to sprawdzić. Poza tym mieliśmy tam po drodze do Hampi. I tak wylądowaliśmy w południowej części Goa. Odpuściliśmy sobie zwiedzanie i zaliczanie każdej plaży polecanej przez ludzi czy przewodniki, to trochę nie dla nas. Postanowiliśmy poszukać naszej małej goańskiej przystani i znaleźliśmy małą szkołę jogi w niewielkiej, ale przepięknej zatoczce kilka kilometrów na północ od Agondy.
Kerala. Chińskie sieci i targ rybny w Koczin.
Koczin to nasz najsłabszy i najbardziej turystyczny przystanek w Kerali. Miało być pięknie i klimatycznie, a było strasznie nijako, tłoczno i nieciekawie. Szybko stamtąd uciekliśmy. Nie rozumiemy zupełnie zachwytów nad Koczinem, ale jest tam jedno miejsce, które chcemy Wam pokazać.
Backwaters. Rozlewiska w Kerali i złoty houseboatowy interes.
Rozlewiska w Kerali, czyli backwaters, są największą naturalną atrakcją południowych Indii. Pięć naturalnych i sztucznych jezior zasilanych jest 38 rzekami i niezliczoną ilością mniejszych i większych kanalików. Na ten wodny labirynt składa się ponad 900 km dróg wodnych ciągnących się wzdłuż wybrzeża Kerali. Słona, morska woda od setek lat zderza się tu ze słodką wodą spływającą rzekami z Ghatów Zachodnich i rzeźbi w ujściach tych rzek wysepki i laguny na niepowtarzalną skalę tworząc słynne rozlewiska w Kerali.
Munnar. Plantacje herbat i przypraw w Munnarze.
Podróż do Munnaru nie należała do najłatwiejszych. Przez 8 godzin trzęśliśmy się w rozklekotanym autobusie, który straszliwie zipał podjeżdżając pod strome zakręty. Kierowca zdawał się na to nie zważać, piłując silnik do granic możliwości w 33 stopniowym upale. I się doigrał.
Varkala -czerwone klify, urokliwe plaże i święte miejsce hindusów
Południowa Kerala znana jest z pięknych piaszczystych plaż i znakomitego jedzenia. Pomiędzy tymi plażami kryje się prawdziwa perełka – położona na czerwonych klifach Varkala. Nie jest to miejsce dla typowych turystów, nie ma tu klubów, jest za to sporo szkół jogi, ajuwerdyjskich klinik, tybetańskich sklepików oraz znakomitych knajpek i restauracji. Czas sączy się powoli, wokół panuje leniwa cisza i spokój, a w nocy słychać kojący szum morza rozbijającego się o klify.
Aurangabad i Bibi Ka Maqbara, Taj Mahal południa Indii
Aurangabad to nasza baza wypadowa do świątynnych jaskiń w Ellorze i Ajancie oraz wielka, prowincjonalna wiocha. Kilkaset lat temu przez 50 lat Aurangabad był nawet stolicą Imperium Mogołów, ale nie miało to żadnego przełożenia na architekturę i wygląd miasta. Jest w nim jednak jedno miejsce, które przyciąga prawdziwe tłumy Indusów – Bibi Ka Maqbara, nazywany Taj Mahalem południa.
Ellora i Ajanta w Indiach – światynie wykute w skale
Ajanta i Ellora słyną ze świątyń wykutych w skale. Po przekroczeniu ich progów nasuwa się pytanie – jakim cudem wykuto je w litej skale? Znajdują się tam dziesiątki buddyjskich, hinduskich i dżinijskich świątyń pieczołowicie wyrzeźbionych i ukrytych pod skalnym dachem. W jednej skale wykuwano pomieszczenia, rzeźby, kolumny, ornamenty, wejścia do świątynnych jaskiń. Czy jest to możliwe za pomocą dłuta, młotka lub kawałka drewna polewanego wodą?
Jest poniedziałek 9 rano, wychodzimy z hotelu w kierunku dworca kolejowego Victoria Station. Wszędzie dużo ludzi, skuterów i taksówek. Każdy gdzieś biegnie, jedzie, próbuje jakoś się przedostać przez dżunglę ludzi i samochodów. Mumbaj to jedno z największych miast świata, oficjalnie ma 16-20 mln mieszkańców, ile ich jest naprawdę, tego nikt nie jest w stanie zliczyć.